Trzymajcie kciuki za Audiofy – polską aplikację, która pozwoli czytać na zakupach lub za kółkiem

Artykuł/Biznes 11.04.2014
Trzymajcie kciuki za Audiofy – polską aplikację, która pozwoli czytać na zakupach lub za kółkiem

Trzymajcie kciuki za Audiofy – polską aplikację, która pozwoli czytać na zakupach lub za kółkiem

W Sieci można znaleźć mnóstwo ciekawych artykułów. Jednak nie zawsze jest czas, żeby wszystkie przeczytać. Co prawda, można je zapisać w zakładkach lub wrzucić do Pocketa, ale wciąż trzeba znaleźć te kilka minut, aby zasiąść przed ekranem komputera, tabletu lub smartfona. A gdyby dało się czytać, np. w samochodzie albo w trakcie jazdy rowerem? W takim przypadku przyda się, tworzona przez Polaków aplikacja Audiofy.

Audiofy to dość prosta aplikacja, która służy mniej więcej do tego samego, co Pocket, czyli po prostu archiwizowania artykułów do przeczytania na później. Jednak w tym przypadku słowo „przeczytać” jest bardzo nieprecyzyjne, ponieważ Audiofy zrobi to za nas. Program każdy artykuł zamienia w coś w rodzaju audiobooka i czyta go za nas. Dzięki temu można zapoznać się z najciekawszymi wpisami z blogów lub innej maści serwisów internetowych w momentach, w których normalnie nie byłoby to możliwe. Za przykład może posłużyć chociażby wypad na zakupy czy też wspominana już wcześniej jazda na rowerze lub nawet bieganie.

– Wszystko zaczęło się od nasze własnej potrzeby. Z każdym dniem docierało do nas coraz więcej ciekawych artykułów, których nie byliśmy w stanie przeczytać. Szybko przerodziło się to we frustrację. Początkowo takie artykuły lądowały w zakładkach lub w Pocket, ale było to równie efektywne, jak zamiatanie pod dywan. Postanowiliśmy więc zbudować aplikację, która umożliwi zamianę dowolnego artykułu online na mowę i odsłuchanie go w drodze do pracy lub w trakcie wykonywania drobnych zadań. Tak właśnie powstało Audiofy – mówi w rozmowie ze Spider’s Web Tomek Szczerba, jeden z twórców programu.

audiofy-2

Aplikacja, jak to często w przypadku polskich startupów bywa, powstała po godzinach i w weekendy, ale już cieszy się sporą popularnością.

Przede wszystkim Audiofy było jednym z uczestników niedawnego konkursu Agora Start-Up Fest, gdzie zrobił całkiem dobre wrażenie na Przemku – który pełnił tam rolę mentora. Poza tym twórcy powiedzieli nam, że popularność jest tak duża, że w tym momencie nie są w stanie obsłużyć wszystkich osób.

Początkowo, w fazie beta, do testów dopuszczono zaledwie 50 użytkowników. Zdecydowano się na tak małą liczbę, aby lepiej sprawdzić, co im się podoba, jak korzystają z programu, a na koniec przeprowadzić jeszcze jakościowe wywiady.

– Absolutnie przerósł nasze oczekiwania fakt, że aż 44 procent osób, które odwiedzały naszą stronę, chciało przystąpić do testów. Już zaledwie po tygodniu mieliśmy 500 chętnych – dodaje Tomek Szczerba.

Niestety, na chwilę obecną Audiofy obsługuje jedynie język angielski, a w przyszłym tygodniu ruszają testy z hiszpańskojęzycznymi użytkownikami z Ameryki Południowej oraz osobami posługującymi się mandaryńskim. Pocieszające jest to, że młody startup cieszy się sporym zainteresowaniem także w naszym kraju, więc twórcy nie wykluczają wprowadzenia w przyszłości także obsługi naszego rodzimego języka. Jednak zwykli użytkownicy to nie jedyny target dla Audiofy. Do Polaków zgłosili się także dwaj duzi wydawcy, których nazwy niestety nie chcieli nam zdradzić, którzy chcieliby wprowadzić w swoich serwisach rozwiązanie dedykowane specjalnie dla nich.

audiofy-19

Model biznesowy Audiofy jest bardzo prosty i opera się na abonamencie, który ma kosztować 5 dolarów miesięcznie.

W tej cenie każdy użytkownik będzie mógł odsłuchać dowolną liczbę artykułów. Co ważne, twórcy przewidzieli także możliwość odsłuchiwania wpisów w trybie offline, w takim przypadku wystarczy tylko dany artykuł przesunąć w prawo, a zostanie on zapisany w pamięci urządzenia. To zdecydowanie dobra wiadomość, bo przecież nie wszyscy chcieliby tracić swoje pakiety mobilne, a – nie oszukujmy się – audio waży jednak trochę więcej niż tekst i kilka zdjęć na stronie artykułu.

– Mamy bardzo ambitne plany i nie obejdzie się bez wsparcia finansowego, którego właśnie poszukujemy. Kto wie, może ta rozmowa pomoże nam znaleźć inwestora chcącego wesprzeć naszą wizję – mówi Tomek Szczerba.

Aplikacja od początku była tworzona przez dwóch Polaków – Tomka Szczerbę oraz Marcina Borka. Pierwszy z nich jest odpowiedzialny za wszelkie kwestie związane z użytkownikami, pozyskiwaniem ich i generalnie kwestie organizacyjne. Drugi jest doświadczonym deweloperem i odpowiada za kwestie techniczne. Do zespołu dołączył z czasem jeszcze Szymon Rajca, który zajmuje się kwestiami graficznymi i stworzył dla Audiofy całą identyfikację. Tercet często otrzymuje także pomoc od Mikołaja Machowczyka, który wsparł ich przy opracowywaniu strategii.

audiofy-17

Pomysł na aplikację wydaje się jak najbardziej trafiony.

Sam czasami mam problemy z przeczytaniem wszystkiego, co bym chciał i wiem, że omija mnie mnóstwo ciekawych artykułów, bo nie zawsze jest możliwość czytania. Tymczasem na przykład na zakupach wystarczyłyby słuchawki i już dowiedziałbym się nieco więcej. Tak samo w samochodzie, w trakcie jazdy. Już dzisiaj wiele osób odsłuchuje audiobooki w trakcie prowadzenia auta. Dzięki Audiofy mogliby też przeczytać artykuły, które wcześniej ich zaciekawiły, ale nie zdążyli się z nimi zapoznać.

Żałuję jedynie, że na razie aplikacja nie będzie obsługiwała języka polskiego. To ogromna strata. Mam jednak nadzieję, że twórcy programu będą pamiętać o swoich rodakach. Wybór języków angielskiego i hiszpańskiego wydaje się oczywisty, bo tylko te dwa pozwalają objąć sporą część świata i od razu pozyskać sporą bazę potencjalnych użytkowników. Na ten moment przygotowana jest aplikacja w wersji na iOS oraz bookmarklet dla dowolnej przeglądarki internetowej. Wersja na Androida ma być gotowa w drugim półroczu.

Aplikacja Audiofy z pełną mocną ma wystartować w maju, ale jeśli twórcom uda się pozyskać finansowanie, to jest spora szansa, że stanie się to wcześniej. Trzymam kciuki!

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

*/ ?>
Advertisement