Temat tygodnia: O tym co wzbudzało największe emocje w Barcelonie i gdzie się podziały innowacje

Artykuł/Technologie 02.03.2014
Temat tygodnia: O tym co wzbudzało największe emocje w Barcelonie i gdzie się podziały innowacje

Temat tygodnia: O tym co wzbudzało największe emocje w Barcelonie i gdzie się podziały innowacje

Targi, targi i… po targach. Pora podsumować MWC 2014 i odpowiedzieć na pytanie, czy na targach nie zabrakło innowacji, czy Nokia X z Androidem będzie hitem, i czy Samsung Galaxy S5 oraz ubieralne akcesoria od Koreańczyków są tym, na co czekaliśmy? Jak powinniśmy interpretować powrót jednej z najgorętszych premier tego roku na barcelońskie targi – czy to oznacza, że targi znowu wracają do łask?

grabiec nowePiotr Grabiec: Targi MWC 2014 uważam za udane, chociaż nie było na nich tak naprawdę… nic zaskakującego. O największych premierach w postaci androidowej Lumii, nowego flagowca Samsunga i odświeżonego topowych modeli telefonu i tabletu Sony wiedzieliśmy już znacznie wcześniej – a przynajmniej mogliśmy się spodziewać ich z dużą dozą prawdopodobieństwa. Owszem, Nokia zaskoczyła premierą już na MWC aż trzech urządzeń, a Samsung zgrabnie odwrócił przed targami uwagę od swojej opaski Gear Fit, ale nie trafiło się nic, co wywróciłoby rynek do góry nogami.

Świat mobilny dosięga stagnacja znana ze świata pecetów. Nowe telefony i tablety nie wzbudzają emocji, a zgodnie z moimi przewidywaniami giganci rynku mobile idą w lifeloging – opaski, zegarki i inne akcesoria to jest to, co jest “hot”. Tylko znacznie trudniej będzie zainteresować takimi gadżetami Kowalskiego i Smitha, niźli telefonem z dostępem do poczty i Facebooka.

sony xperia z2

Więcej o swoich wrażeniach opowiedziałem już zresztą we wczorajszym wpisie podsumowującym targi. W skrócie tutaj tylko powiem, że niestety rozczarowało mnie kilka rzeczy – nadal kiepska jakość produktów rodem z Chin, kiepski czytnik linii papilarnych w Galaxy S5, niedziałający Ubuntu Phone i brak możliwości pomacania mid-endów od HTC i dwuekranowego Yota Phone.

Same flagowe telefony są po prostu świetne – Galaxy S5 na żywo znów robi lepsze wrażenie niż na zdjęciach, podobnie jak jego poprzednik. Sony Xperia Z2 wyeliminowała największe błędy poprzednika, a topowe urządzenia LG w końcu nie odstają od konkurencji. Nie umiem się jednak ekscytować MWC 2014, bo nie umiem się szałem na lifeloging zarazić – a to jest teraz bez wątpienia temat przewodni w świecie mobilnym.

Paweł OkopieńPaweł Okopień: Dla Przemka i zapewne dla wielu czytelników targi MWC są tymi najważniejszymi w roku. Osobiście na rynku mobilnym ślepo spoglądam tylko w jednego lidera, dlatego to co się działo w Barcelonie średnio mnie interesuje. Zdecydowanie bardziej wolę Berlińskie IFA i CES w Las Vegas, choć i tam wielkich cudów w ostatnich latach nie było i raczej w najbliższej przyszłości nie będzie.

Z głównych motywów MWC 2014 najbardziej podobają mi się urządzenia Nokii bo celują, tam gdzie celować powinny, czyli do masowego użytkownika. Rynek topowych modeli to tylko kolejne reedycje z mniejszymi lub ciut większymi zmianami, ale ani Z2, ani Galaxy S5 nie wywołały we mnie jakichkolwiek emocji. Za to Asha za 45 euro, czy Nokia X za 89 zdecydowanie bardziej. Jestem przekonany, że te urządzenia będą hitami ulotek elektromarketów i ofert zetafonowych operatorów. Wierzę, że Pani Krysia, moja siostra i moja mama będą ich zadowolonymi użytkownikami, nie wydając na telefon więcej niż 400 złotych. Ciesząc się przy tym z Candy Crush Saga, Facebook Messengera, poczty, rozkładów jazdy, czy wiadomości.

nokia mwc 37

To urządzenia, które mówią „bye, bye” Firefox OS, bo w końcu po co kupować jakiegoś chińskiego Alcatela na dziwnym systemie, skoro można mieć popularną Nokię i to jeszcze na tym sławetnym Androidzie. Zdecydowanie nowe Nokie są dla mnie najciekawszym masowym sprzętem z MWC.

jaroszewski damianDamian Jaroszewski: Targi MWC 2014 były dokładnie takie, jakie miały być i jakich należało się spodziewać. Chociaż nie zaskoczyły niczym specjalnym i nie doszło do żadnej rewolucji, to mnie bardzo ucieszyło to, co na nich zobaczyłem, czyli rozsądek producentów i stopniowe dopracowywanie już sprawdzonego modelu.

Smartfony nie potrzebują rewolucji, bo to produkty niemalże kompletne tak, jak chociażby laptopy. Ich wydajność jest już wystarczająca, rozdzielczości ekranów tak samo, nawet aparaty robią coraz lepsze zdjęcia. Dlatego też w najbliższym czasie nie należy spodziewać się wielkich zmian. Najbliższą będzie przejście na procesory 64-bitowe, ale to i tak tylko ewolucja.

SAMSUNG CSC

Samsung Galaxy S 5 to w mojej opinii produkty przemyślany i dobrze wyważony. Wszyscy mówią o tym, że jest beznadziejny, ale mam wrażenie, że kierują się tylko jego wyglądem, który podobno na żywo prezentuje się o wiele lepiej (ufam naszym wysłannikom i pozostałym blogerom, sam go nie widziałem). To tak naprawdę przecież świetny smartfon, jeden z najlepszych w tym momencie. Nie rozumiem, czego użytkownicy się tak naprawdę spodziewali, że są tak rozczarowani. Powiem więcej, marudzą ci, którzy nie znają realiów rynku. Xperia Z2 jest świetna, nowy HTC One pewnie też zostanie dobrze przyjęty. Więc czemu tak samo nie jestz SGS5, chociaż pod wieloma względami te modele będą niemal identyczne (np. specyfikacja)?!

Rozumiem, że to lider rynku i od niego zawsze oczekuje się więcej. Ale powtórzę się – co tu wielkiego jeszcze zmieniać? Poza tym jestem pewien, że SGS4 i tak sprzeda się o niebo lepiej od Z2 i nowego One’a.

Jeśli zaś chodzi o Nokię, to mam mieszanie odczucia. Z jednej strony Finowie robią świetne telefony budżetowe. Z drugiej, nie rozumiem po co pakować się w Androida. Jednego jestem pewien – Nokie X i XL będą pożywką dla moderów.

Mateusz NowakMateusz Nowak: Mobile World Congress 2014 to były całkiem przyjemne targi. Nie miałem okazji być na nich osobiście, jednak nadzorując pracę Spider’s Web z mojego fotela byłem na bieżąco w kontakcie z naszą reprezentacją w Barcelonie. Ewa, Przemek i Piotr zasypywali nas relacjami, doniesieniami i informacjami. Utrzymując z nimi stały kontakt czułem się, jakbym był w centrum tych wydarzeń. I bardzo miło wspominam ten czas. Ciekawe produkty, sporo nowości… niewiele innowacji. Jednak i tych nie brakowało, wielu producentów pokazało rozwinięcie swoich wizji i pomysły na noszone technologie stały się jeszcze bliższe. Samsung pokazał pierwszy po Google Glass ubieralny gadżet, na widok którego na usta ciśnie się okrzyk “chcę to!” – a to już sukces warty odnotowania.

Cieszy mnie wejście Nokii w rynek androidowych telefonów. Finowie zrobili smartfon Nokia X po swojemu, tak jak zrobił to Amazon ze swoimi tabletami. W tym przypadku nie możemy mówić o innowacyjnym i unikalnym na skalę świata ruchu Finów, jednak Nokia X oraz XL prezentują się całkiem nieźle i mogą być swoistym gwoździem do trumny ficzerfonów.

nokia mwc 54

Nie da się ukryć, iż wydarzeniem tegorocznych targów była premiera Galaxy S5. Nowy flagowiec Koreańczyków zdominował media, tak jak nowe ubieralne akcesoria od Samsunga. Zegarki, opaski i smartfon były na ustach wszystkich. I tutaj pojawia się pytanie, czy tak duża premiera zrealizowana na targach MWC oznacza, iż targi wracają do łask?

Nie. Po pierwsze targi nigdy nie wypadły z łask. Trzeba pamiętać, że takie wydarzenia jak MWC są wspaniałym show dla wszystkich geeków i fanów nowych technologii, ale nie to jest ich głównym zadaniem. Jak sama nazwa wskazuje targi służą handlowaniu, pozyskiwaniu kontaktów biznesowych, nawiązywaniu i utrzymywaniu relacji z partnerami biznesowymi. To dla ludzi, którzy żyją z branży mobilnej przygotowywane są takie imprezy. Media i fani nowych technologii śledzą je przy okazji i głównie dlatego, że elektronika użytkowa od pewnego czasu stała się bardzo gorącym tematem, który rozpala emocje. Za emocjami podsycanymi przez działy marketingu przyszło zainteresowanie mediów i rzeszy kowalskich.

Zastanawiam się jednak nad tym dlaczego Samsung pokazał nam nowego członka rodziny Galaxy S właśnie teraz. Przekopałem się przez internet w poszukiwaniu dat premier poprzednich flagowców Koreańczyków i znalazłem takie informacje:

  1. SGS – premiera 04 czerwiec 2010
  2. SGS II – premiera 13 luty 2011
  3. SGS III – premiera 3 maj 2012
  4. SGS 4 – premiera 26 kwiecień 2013
  5. SGS 5 – premiera 24 luty 2014

Jak na dłoni widzimy, że Samsung znacząco przyspieszył premierę nowego flagowca. Patrząc na ostatnie lata mogliśmy spodziewać się prezentacji modelu Galaxy S5 w okolicach przełomu kwietnia i maja. Tymczasem urządzenie zaprezentowano jeszcze w lutym. Co to znaczy?

Samsung galaxy gear 2 04

Czyżby Galaxy S4 nie sprzedawał się już tak dobrze? Fakt, docierały do nas pewne sygnały mówiące o tym, że dotychczasowy flagowiec sprzedaje się coraz wolniej. Wygląda na to, że mogło być w nich na tyle dużo prawdy, iż Samsung zdecydował się nie czekać kolejnych dwóch miesięcy z premierą i zaprezentował flagowca już teraz. Targi MWC 2014 były do tego doskonałą okazją. Koreańczycy wiedzieli, że kolejny model Galaxy S będzie gorącym produktem, który zdominuje konkurencję, więc odważyli się go pokazać na targach. I tak też się stało – Galaxy S5, Gear2 i opaska Fit były na ustach wszystkich.

Trzeba pamiętać, że HTC też ma już gotowego nowego flagowca. Nowy HTC One zostanie zaprezentowany w marcu. Ta przerwa w prezentacji hi-endowego urządzenia nie jest przypadkowa. HTC woli poczekać, aż opadnie kurz po Galaxy S5, nowych zegarkach i opasce Fit. Wtedy na neutralnym gruncie (czyt. nie na targach), z dala od konkurencji, tajwański producent pokaże swój hit na rok 2014.

przemek pająkPrzemysław Pająk: W Barcelonie, na targach Mobile World Congress, byłem już po raz piąty z rzędu i choć z roku na rok mój entuzjazm przed targami był mniejszy, to jednak w tym roku jechałem z wielkimi nadziejami. Zawiodłem się jednak.

Nie chodzi nawet o to, że rozczarowały mnie nowości od światowych liderów rynku mobilnego. Samsung Galaxy S5 wraz z osprzętem to ciekawe nowości, które sygnalizują nową ścieżkę rozwoju urządzeń mobilnych w kierunku gadżetów monitorujących zdrowie człowieka. Linia X Nokii na Androidzie jest niezwykle interesująca ze względu na strategię i w naturalny sposób rodzi bardzo interesujące pytania. Sony, Lenovo i LG pokazały produkty, które powinny ugruntować ich pozycję.

To wszystko było okey – do przewidzenia, w większości wiadomo było o tym przed targami.

Zawiódł mnie jednak długi ogon rynku mobilnego, który zawsze w Barcelonie robił mniejszą lub większą furorę, pokazując przy okazji pola, na których liderzy dają ciała. A jeśli w Barcelonie 2014 najwięcej emocji wzbudzał… Blackphone, to niestety nie świadczy to dobrze o poziomie oddolnego rozwoju innowacji mobilnych.

blackphone

Nic mnie nie zaskoczyło, niczym się nie zauroczyłem, nie było produktu, który – jak chociażby Yotaphone rok wcześniej – przynosiłby powiew świeżości.

To oznacza dwie rzeczy: 1. po rewolucji smartfonowej w 2007 r. wchodzimy w okres idiotycznej walki na gigaherce, a nie realne innowacje; 2. czekamy na nową rewolucję na polu technologii użytkowej. Czy komuś się to podoba, czy nie – czekamy pewnie na to, co w nowej kategorii produktowej pokaże Apple.

I mimo iż Apple’a w Barcelonie nie ma, to w paradoksalny sposób atrakcyjność MWC zależy od tego, co na rynek przyniesie ta amerykańska firma.

lalikEwa Lalik: Przemek myli się mówiąc, że wchodzimy w okres walki na gigaherce i MWC 2014 to udowadnia. Właśnie udowadnia co innego – walka na gigaherce dobiegła końca.

Widać to było na praktycznie każdej premierze nowego smartfona. Nokia, Samsung, a także inni producenci na prezentacjach nie podawali nawet informacji, które jeszcze dwa, trzy lata temu były kluczowe – nie było info o procesorach, RAM-ie i rdzeniach. Skupiono się na user experience, mówiono o tym, co smartfony mają w warstwie oprogramowania, a co pozwoli na bardziej komfortowe używanie nowych urządzeń, wspominano nietechnicznie o ulepszeniach nie podając gigahercy od czapy.

To świadczy o jednym: rynek mobilny jest dojrzały i masowy.

Zgadzam się za to, że dotarł do momentu, w którym czeka na jakiś przełom, innowację, która zmieni drastycznie sposób, w jaki wchodzimy w reakcje z urządzeniami mobilnymi.

SAMSUNG CSC

MWC 2014 tak ogólnie była nudą. Straszliwą. W porównaniu do CES-a, na którym byłam drugi raz i żałowałam, że nie trwa dwa tygodnia, bym mogła zgłębić go całego, MWC już drugiego dnia serwowało przede wszystkim wynalazki typu ” smartfon z Androidem za 50 zł, który ma wbudowany tuner TV” i “projektor z 3G i Androidem”. No przepraszam. CES z chaotyczną organizacją i bez darmowego jedzenia dawał pełniejszy, szerszy obraz rynku elektroniki konsumenckiej i tego, co nadchodzi w przyszłości i dlaczego, niż świetnie zorganizowane MWC w przepięknej Barcelonie.

To kwestia ograniczenia MWC to mobilności tylko i niemal wyłącznie. A mobilność to mainstream i, jak już ustaliliśmy, lekka ściana w kwestii innowacji.

Nie można dziś oderwać jednego kawałka rynku technologii i skupiać się tylko na nim. Rynek elektroniki konsumenckiej to naczynia połączone.

opaska fit

Jeśli smartfon, to urządzenia do noszenia, których na MWC było tyle, co kot napłakał (Sony, Samsung, jakieś mniejsze płotki), to próba zestawienia mobilności z tym, jak używamy “tradycyjnych” komputerów i jak wchodzą w coraz szersze interakcje ze światem, to desktopy, tablety i telewizory połączone ze smartfonami i tak dalej.

W tym miejscu dojrzałego rynku mobilnego – w miejscu łączącego go z resztą – tkwi największa zagadka przyszłości mobilności i to, co intryguje. Nie w kolejnym smartfonie ze zmodyfikowanym, znanym od dawna systemem. Tego szerszego obrazu MWC nie potrafi pokazać.

Za to mnie osobiście bardzo intrygował zalew nowych systemów i nowych urządzeń, o czym pisałam już w podsumowaniu. Tizen, Firefox OS, Sailfish OS, Ubuntu Touch – mimo, że 3 z nich prawdopodobnie nie odniosą nawet szczątkowego sukcesu, to pokazują, że mobilność szuka świeżości i oddechu.

Jednak koniec końców były to udane targi. Nie dla nas, mediów, a dla uczestników. Przy mnie pan przedstawiciel jednego producenta dobił targu na wdrożenie 5 tysięcy smartfonów do firmy w Indiach, a w ostatni dzień rozmawiałam też z przedstawicielami firmy produkującej akcesoria i dostarczającej szyfrowaną chmurę, którzy powiedzieli, że MWC poskutkowały nowymi kontraktami, kontaktami i współpracami.

A o to w MWC chodzi.

dawid kosińskiDawid Kosiński: Przemek w swojej wypowiedzi absolutnie się pomylił – walka na megaherce nie istnieje. W nowych smartfonach specyfikacja jest niemal taka sama jak rok temu. W końcu używany przez wiele firm Snapdragon 801 to tylko nieco wyżej taktowany i znany od dawna Snapdragon 800, a Samsung nie zdecydował się na zwiększenie ilości pamięci w swoim flagowym telefonie Samsung Galaxy S 5. A producenci sprzętu? Intel, Qualcomm, Samsung i Mediatek zapowiedzieli układy, które niemal nie różnią się od poprzedników lub pojawią się najwcześniej pod koniec bieżącego roku.

Prawda jest taka, że tegoroczne targi MWC to nie jest walka na innowacje ani o specyfikacje. To tylko coroczna tradycja, na której wypada pokazać coś nowego. I wszystkie czołowe firmy, by podtrzymać mediowy szum, właśnie to zrobiły. Nie było widać nawet wielu technologii ubieralnych, bo… wszystkie zaprezentowano na styczniowych targach CES. Tegoroczne targi MWC były absolutnie niepotrzebne, a najlepszym dowodem tego stwierdzenia jest fakt, że ich najgłośniejszym wydarzeniem było zaprezentowanie przez Nokię niskobudżetowych smartfonów z Androidem oraz tanich urządzeń z FireFox OS. To nie były targi innowacji, a produktów przeznaczonych do krajów trzeciego świata.

Dołącz do dyskusji