Mówią, że to czysty narcyzm, ja twierdzę, że selfie zostanie z nami na dłużej

Felieton/Technologie 29.03.2014
Mówią, że to czysty narcyzm, ja twierdzę, że selfie zostanie z nami na dłużej

Mówią, że to czysty narcyzm, ja twierdzę, że selfie zostanie z nami na dłużej

Zawsze gdy wysyłam zdjęcia z wyjazdów, Mama pyta, dlaczego mnie na nich nie ma. Odpowiadam, że to ja je robiłam więc trudno, żebym była w kadrze. Jestem dinozaurem, bo przecież mogłabym strzelić sobie selfie.

Chociażby tak,  jak ten gościu czy dziewczyna, którzy zrobili sobie selfie po rozbiciu samolotów, którymi lecieli. Dwóch różnych. Twój samolot się rozbija, strzelasz samojebkę i wrzucasz na Instagrama, Twittera czy Facebooka. Lajki gwarantowane, dużo lajków, w końcu znajomi takich nie mają. Jeszcze.

selfie katastrofa samolotu

 

plane-crash-selfie

 

Prezydent Stanów Zjednoczonych robi sobie selfie. Papież występuje wspólnie na zbiorowym selfie. Celebryci wrzucają selfie pokazując się fanom z “codziennej” strony.

Czy wiecie, że na Instagramie jest już ponad 91 milionów zdjęć okraszonych hashtagiem #selfie? Ile jeszcze kolejnych selfie kryje się pod innymi tagami lub w postach bez tagów?

Instagram stał się popularniejszy na urządzeniach mobilnych niż Twitter. Może po części dlatego, że jest przyjaźniejszy dla selfie?

Mogłabym teraz napisać, że selfie (selfie-selfish/samolubny) to kwintesencja narcyzmu w internecie. Że selfie to rozwinięcie tego, co od lat tworzą sieci społecznościowe, czyli obsesyjnego dbania o własny wizerunek i prób kreowania go, że to próba zwrócenia na siebie uwagi w coraz bardziej zaszumionym informacyjnie świecie, że selfie to cyfrowy onanizm.

Prawdopodobnie pierwsze selfie, 1920 rok (MUSEUM OF THE CITY OF NEW YORK):
Prawdopodobnie pierwsze selfie, 1920 rok (MUSEUM OF THE CITY OF NEW YORK):

Selfie z pogrzebu, czasem z trumną w tle, selfie z samobójcą na moście w tle, selfie z uroczystości upamiętniających Nelsona Mandeli, w końcu selfie wykonane przez mordercę schizofrenika z odciętą głową własnej matki. Miliony selfie z dziubkami, z obnażonymi piersiami, selfie na tle zabytków, ze znajomymi.

Łatwo byłoby powiedzieć “samojebki jako dowód na to, że nie mamy nic ciekawego do powiedzenia i uwielbiamy samych siebie”.

Właściwie to miałabym ochotę to napisać. Nie jestem bez winy, zdarzyło mi się kilka selfie, ale gdy widzę tysięczne selfie kolejnego znajomego, to zaczynam mieć mdłości. Kilka lat temu zdjęcie osoby było czymś wyjątkowym, dziś internet jest tak zawalony fotkami ludzi, którzy pozbyli się lęku i obaw związanych z publikowaniem zdjęć, że selfie – zazwyczaj kiepskie, rozmazane, nie wnoszące nic ciekawego – jest kolejnym śmieciem, który chciałoby się odfiltrować z sieci społecznościowych.

Gdyby oscarowe selfie nie było selfie, a zwykłym zdjęciem, też pobiłoby rekordy udostępnień?

Problem w tym, że tak nie jest, a przynajmniej nie zawsze. Powodów, przez które zalewa nas fala selfie jest więcej, niż tylko narcyzm. Owszem, narcyzi używający selfie do oznajmienia światu, jacy są wspaniale, jednak selfie sięgają głębiej, zwłaszcza teraz, gdy spopularyzowały się w niesamowitym stopniu i gdy pozbyły się w dziwny sposób balastu niestosowności. W końcu skoro mogą prezydenci, mogą wszyscy.

Smutne selfie z pogrzebu
Smutne selfie z pogrzebu <:(?>

Selfie to dostosowany do czasów sposób wyrażania siebie. Tak jak za szczenięcych czasów wieszaliśmy na ścianach plakaty, ubieraliśmy koszulki ulubionych zespołów, tak dziś, w hiperpołączonym i zacierającym granicę między standardem a innością internetowym społeczeństwie, wyrazić siebie jest coraz trudniej.

Wrzucamy selfie, bo chcemy kontrolować to, jak jesteśmy odbierani. Chcemy zwrócić na siebie uwagę, wyrazić swoje zainteresowania, poczuć się częścią czegoś większego (do tego służą selfie tematyczne, np. welfie, selfie z treningu), sprawdzić jak widzą nas znajomi czy nawet podreperować niskie poczucie własnej wartości.

Dziwne, prawda? Selfie, które często krytykowane jest jako przejaw samouwielbienia służy także do polepszania tego, jak widzimy samych siebie. U innych, na przykład takich, które postrzeganie samego siebie opierają na aprobacie innych, selfie zazwyczaj nie zmieniają nic. Poza tym selfie to więcej, niż zdjęcie samego siebie nawet dla odbiorców, którzy zdają sobie sprawę, że zostało wykonane przez bohatera i odbierają je kilkuwarstwowo: to, co przedstawia, jak przedstawia, w jakim momencie i jak zostało wykonane.

selfie
Selfie, era przedsmartfonowa

Wiele osób mówi, że sefie to moda, która przeminie i kiedyś będziemy się jej wstydzić. To chyba nie do końca tak.

Selfie to zdjęcie. Zdjęcie samego siebie wykonane przez samego siebie. W 2004 roku – gdy pojawiło się po raz pierwszy – w lustrze, w odbiciu, teraz przednią kamerą smartfona czy tabletu. Nawet producenci smartfonów podkreślają coraz częściej zalety swoich przednich kamer. Zrobiło tak LG czy HTC, i mówią głośno, że są idealne do selfie – zdjęcia w formie, która wcześniej niemal nie istniała bo nie było możliwości technicznych.

Wykonywanie selfie w 1920 roku, dało się, ale wygodne to nie było (MUSEUM OF THE CITY OF NEW YORK):
Wykonywanie selfie w 1920 roku, dało się, ale wygodne to nie było (MUSEUM OF THE CITY OF NEW YORK):

Czy ludzie, którzy dają komuś aparat, by zrobił im zdjęcie i ci, którzy ustawiają samowyzwalacz i pozują do zdjęć na wakacjach nie wykonują swoistego selfie?

Selfie to nie moda, bo nie odejdzie w niepamięć po sezonie. To nie buty czy sweterki, którymi szybko się znudzimy i przejdziemy do kolejnych. To nie głupawy, nie niosący nic więcej niż formy planking. Nawet jeśli przestaniemy wykonywać selfie na tak szaloną skalę to nie zniknie ono całkowicie – będziemy je strzelać w sytuacjach, gdy nie ma nam kto zrobić zdjęcia, gdy chcemy o coś zapytać, czy gdy będziemy chcieli ekspresyjnie wyrazić siebie. Za kilka lat selfie pozbędzie się negatywnego wydźwięku i stanie się zwykłym zdjęciem – jak panorama, portret czy zwykłe zdjęcie z wakacji.

selfie

W świecie, w którym bombardują nas terabajty informacji a każdy staje się twórcą treści, w którym na dobrą sprawę nie trzeba nawet robić zdjęć z wakacji, by wrócić do miejsc i powspominać (wystarczy wpisać frazę w wyszukiwarkę grafiki i mamy zdjęcia), selfie staje się dowodem na to, że jesteśmy. Istniejemy tu i teraz, umiejscawiamy się wśród wydarzeń, choćby przy spadającym samolocie. Selfie wpasowuje nas w krajobraz internetu, krajobrazu cyfrowego świata, potwierdza rzeczywistość i sprawia, że jesteśmy samowystarczalni.

Zdjęcie beautiful young blonde hipster stylish woman selfie in the park pochodzi z serwisu shutterstock.com

Tagi:

Dołącz do dyskusji

Advertisement