Final Fantasy X/X-2 HD Remaster – dla takich gier warto posiadać Vitę – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Gry 27.03.2014
Final Fantasy X/X-2 HD Remaster – dla takich gier warto posiadać Vitę  – recenzja Spider’s Web

Final Fantasy X/X-2 HD Remaster – dla takich gier warto posiadać Vitę – recenzja Spider’s Web

Final Fantasy X/X-2 HD Remaster to znacznie więcej, niż konwersja gry na konsolę PlayStation Vita. Studia Square Enix oraz Virtuos dołożyły wszelkich starań, aby przeciągający się debiut zadowolił wszystkich fanów oryginalnej odsłony. Nie było to proste, ponieważ śledząc proces produkcji, jeden problem za drugim, przeszkody piętrzyły się nad głowami twórców. Kiedy w końcu Final Fantasy X/X-2 HD Remaster pojawiło się na sklepowych półkach, jest jednak obowiązkową produkcja dla wszystkich posiadaczy Vity.

Final Fantasy XX-2 HD Remaster 6

Square Enix jest samo sobie winne. Kiedy w 1999 roku Japończycy rozpoczęli pracę nad Final Fantasy X, nikt wtedy nie myślał, że w kilkanaście następnych lat powstanie edycja HD tej gry, możliwa do rozegrania na platformie mieszczącej się w kieszeni męskich spodni. Z tego powodu legendarne studio nie zarchiwizowało odpowiednio dużej części ze swoich danych. Ze względu na ich braki w kodzie chiński producent Virtuos (Might & Magic Heroes VI, wiele konwersji dla PSP) nie miał łatwego zadania, mimo swojej specjalizacji w wykonywaniu konwersji już stworzonych dzieł. Z tego powodu Square Enix rozpoczęło silną współpracę z chińskimi twórcami, razem budząc X/X-2 HD do życia.

Final Fantasy XX-2 HD Remaster 5

Część z elementów Final Fantasy X nie nadawała się do użytku i z tego powodu pewne składowe powstały od zera.

Zupełnie na nowo zostały wykonane modele wszystkich grywalnych postaci oraz niezależnych sylwetek o dużym znaczeniu dla scenariusza. Ta grupa wybrańców odznacza się niezwykłą ilością detali oraz ostrością i wyższą rozdzielczością. Zwłaszcza jeżeli porównać ją do pozostałych mieszkańców świata Spiry. Lifting oraz liczne operacje plastyczne przeszły również maszkary, z którymi walczyłem podczas turowych starć. Te także nie mają się czego wstydzić, podobnie jak trójwymiarowe lokacje. Część z nich daje się zobaczyć od zupełnie nowej strony, ze względu na inne pozycje statycznej kamery. Zmiana ujęć w proporcjach 4:3 na 16:9 wymusiła poszukiwania nowych rozwiązań. Pozostając przy starych, gracz bardzo często widziałby to, czego widzieć nie powinien. Na przykład “niewidzialne” wcześniej postacie, nieświadome obecności w nowym, szerszym kadrze.

Final Fantasy XX-2 HD Remaster 9

Z tego powodu lokacje zostały nie tylko upiększone wyższą rozdzielczością, ale również nieco przemodelowane. Zmiany dotknęły również samych głównych bohaterów, chociaż nie zawsze na plus.

O ile stroje protagonistów są piękniejsze niż kiedykolwiek, tak obserwując ich twarze – cóż, czasami miałem wrażenie, że to zupełnie inne postacie. Chociaż Tidus z grubsza wygląda jak Tidus, a Yunę rozpoznacie z daleka, gdzieś uleciała magia zawarta w dawnych bohaterach. Bardzo możliwe, że sama jakość HD miała na to wpływ. W przypadku zubożałej graficznie wersji dla PlayStation 2 gracz musiał sobie wiele rzeczy „doobrazić”. Mając podane facjaty na talerzu, w wyższej jakości, magia dzieciństwa zdaje się gdzieś pryskać.

Final Fantasy XX-2 HD Remaster 14

To jednak mankament widoczny głównie przy scenkach przerywnikowych na silniku gry. Podczas komputerowych animacji jak zwykle gracze będą w niebie, do czego przyzwyczaił ich już Squre Enix. Przerywniki filmowe zostały poddane obróbce, aby wyglądały płynniej, wyraźniej i ostrzej niż kiedykolwiek wcześniej. Co więcej, twórcy zaserwowali fanom dodatkowe 30 minut materiału filmowego, nagradzając ich za przejście pierwszej części HD Remaster. Zmianom uległa również rewelacyjna warstwa muzyczna. Najbardziej rozpoznawalne utwory zostały oczyszczone i podane w lepszej jakości. Te mniej udane nieco przemodelowano, głównie dodając więcej pianina. Z tego powodu Final Fantasy X/X-2 HD Remaster to zarówno lekki powiew świeżości, jak również niezwykle nostalgiczne, chwytające za serce i przenoszące o 12 lat wstecz kawałki, które na zawsze zostają w pamięci. Cieszy także obecność trofeów, nieobecnych w oryginalnej grze.

Final Fantasy XX-2 HD Remaster 13

Niestety, konwersja HD nie posiadała dwóch niezwykle oczekiwanych przez fanów możliwości.

Po pierwsze, zabrakło wyboru między japońskimi i angielskimi aktorami. Po drugie, nie pojawiła się również możliwość wyboru między oryginalną, a ulepszoną ścieżką dźwiękową. Zdaję sobie sprawę, że wielu graczy może teraz pukać się w czoło, mając mnie za idiotę. W końcu to tylko detale. Mimo wszystko, sprawa muzyki oraz barwy głosu protagonistów od zawsze była w tej serii niezwykle istotna. Final Fantasy to nic innego jak zbiór tysięcy wspaniałych detali i gracze czujący się związani z tą serią naprawdę zwracają na nie uwagę. Możliwości wyboru zabrakło ze względu na ograniczenia pojemności Vity.

Final Fantasy XX-2 HD Remaster 15

Handheld Sony nie zaskakuje lekką ułomnością. Jestem zdumiony tak sporadycznym wykorzystywaniem pięknego ekranu dotykowego przez twórców konwersji.

Za jego pomocą możemy co najwyżej zapisać stan gry za pomocą systemowych rozwiązań, błyskawicznie uleczyć drużynę bądź wybrać, czy przyzwania potężnych Aeonów przez Yunę będą poprzedzone krótkimi bądź długimi wstawkami filmowymi. To by było tyle. Rozczarowujące, prawda? Final Fantasy X przecież aż się prosi o to, aby być dotykane. Turowa walka to idealna gleba dla korzystania z dotykowych funkcji. Wybory ataków, przeglądanie ekwipunku, pomijanie scenek przerywnikowych, gra w blitzballa – to wszystko krzyczy, żeby wykorzystać do tego dotykowy ekran. Ma się wrażenie, że o ile od strony softwarowej Virtuos odwalił kawał pierwszorzędnej roboty, tak hardwarowo tylko w części wykorzystał ciekawe możliwości Vity. Rozwijanie bohaterów przy pomocy tablic sferycznych i tylny panel dotykowy handhelda – przecież nie trzeba być geniuszem, aby widzieć, jak bardzo pasują do siebie takie elementy.

Final Fantasy XX-2 HD Remaster 4

No dobrze, ale jak właściwie się gra w Final Fantasy X HD Remaster?

Muszę Wam napisać, że możliwość trzymania tego wielkiego niegdyś, rewolucyjnego Final Fantasy X w dłoniach to ogromny komfort. Zwłaszcza, kiedy wygodnie leży się na łóżku. Ta gra idealnie pasuje do Vity, do jej wielkiego  ekranu i dwóch analogów. Handheld Sony daje graczowi niespotykaną wcześniej możliwość zagrania w reedycję trzeciej generacji gier z serii Final Fantasy. Tych w pełni trójwymiarowych, pamiętających czasy drugiego PlayStation. Historia Jechta, Tidusa i Yuny działa szybciej niż kiedykolwiek, biorąc pod uwagę czas wczytywania się poziomów. Ulepszona warstwa wizualna daje się odczuć na każdym kroku. Ścieżka dźwiękowa w wyższej jakości to raj dla uszu, schowanych pod dobrymi słuchawkami. Brak możliwości pomijania scenek przerywnikowych, pozostawiające nieco do życzenia wykorzystanie unikalnych funkcji sprzętu czy brak możliwości wyboru między oryginalnymi aktorami i muzyką to tylko mankamenty.

Final Fantasy XX-2 HD Remaster 12

O samym Final Fantasy X nie będę pisać przesadnie długo. Dosyć powiedzieć, że była to pod wieloma względami prekursorska część.

Final Fantasy po raz pierwszy wylądowało na PlayStation 2, po raz pierwszy posiadało trójwymiarowe lokacje i po raz pierwszy zawierało głosy aktorów podkładających wcielających się w najważniejsze postacie. Rozplanowana na kilkadziesiąt godzin zabawy, japońska produkcja okazała się konsumenckim hitem. Gra nie tylko  wzbudzała zachwyty recenzentów, ale również podniosła sprzedaż PlayStation 2 o… ponad 70 procent! To pierwsza odsłona Final Fantasy, która doczekała się bezpośredniej kontynuacji, w postaci X-2. Co w tym wszystkim najlepsze, kupując HD Remaster, w pudełku znajdziecie kod do pobrania Final Fantasy X-2, oferującego kolejne dziesiątki godzin zabawy.  How cool is that? Co prawda kontynuacja nie jest już tak wysoko ceniona, jak podstawowa wersja gry, lecz wiecie, jak to jest z darowanymi końmi.

Final Fantasy XX-2 HD Remaster 3

Nie ma się co oszukiwać, PlayStation Vita nie jest platformą z największą biblioteką gier. Tym bardziej istotna jest premiera tytułu tak wielkiego, jak HD Remaster.

To obowiązkowa pozycja dla posiadaczy handhelda, którzy cenią sobie dobry scenariusz, niezwykłą opowieść i rozgrywkę liczoną w tygodniach, nie godzinach. Do czasu wydania mobilnego Borderlands 2 to najważniejsza premiera Vity w tym roku, zdecydowanie warta każdych pieniędzy. HD Remaster to coś więcej, niż zwyczajna konwersja. Jeżeli nie mieliście jeszcze szansy zapoznać się z tą odsłoną, teraz macie najlepszą okazję z możliwych. To niesamowite, jak szybko minęło te 12 lat od europejskiej premiery gry i w jakiej formie można bawić się z nią dzisiaj. Już zacieram ręce na ewentualną konwersję Final Fantasy XII.

Dołącz do dyskusji

Advertisement