Nowa Lara jest piękna, ale nie dla każdego – Tomb Raider Definitive Edition – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Gry 06.02.2014
Nowa Lara jest piękna, ale nie dla każdego – Tomb Raider Definitive Edition – recenzja Spider’s Web

Nowa Lara jest piękna, ale nie dla każdego – Tomb Raider Definitive Edition – recenzja Spider’s Web

Tomb Raider Definitive Edition od kilku dni znajduje się na sklepowych półkach. Reedycja hitu z 2013 roku wprowadza Larę Croft – jedną z największych ikon komputerowej i konsolowej roz(g)rywki – na salony konsol nowej aktualnej generacji. Czy upiększona edycja produkcji wydanej podczas minionej zimy naprawdę była konieczna? Jeżeli tak, to dla kogo?

Tomb Raider Definitive Edition 1

Odpowiem bez zbędnego przedłużania – tak, zdecydowanie była potrzebna, chociaż Definitive Edition nie jest dla każdego. Właściwie, to nowa, upiększona Lara Croft istnieje dla około 9 milionów graczy na całym świecie, którzy już teraz posiadają PlayStation 4 bądź Xboksa One.

Użytkownicy minionej generacji sprzętu oraz gracze komputerowi, którzy Tomb Raider z 2013 roku mają już za sobą, nie muszą Definitive Edition zawracać sobie głowy. Upiększony tytuł posiada co prawda wszystkie wydane DLC, ale to za mało, aby po raz drugi kupować ten sam tytuł, za niemałe przecież pieniądze. Znacznie gorliwiej polecam Wam nabyć tańszą edycję z 2013 roku, przy której będziecie bawić się dokładnie tak samo. Czyli świetnie.

Tomb Raider Definitive Edition 2

Po opadnięciu kurzu i zawieruchy związanej z premierami konsol nowej generacji, Xbox One i PlayStation 4 nie mogą pochwalić się imponującą biblioteką głośnych i pożądanych tytułów. Dotychczas najlepszą next-genową produkcją na obie platformy był Assassin’s Creed IV: Black Flag. Tytuł od strony technologicznej ma z konsolami nowej generacji tyle wspólnego, co nic. Mimo tego pirackie przygody wydawały się najbardziej satysfakcjonującym zakupem na PS4 oraz XONE, biorąc pod uwagę długość tytułu, jego miodność, czas potrzebny do przejścia oraz mnogość i bogactwo dodatkowych trybów. Dzisiaj miejsce korsarza zajmuje najsłynniejsza wirtualna archeolog świata, zdobywając tytuł najlepszej produkcji akcji na konsole aktualnej generacji.

Tomb Raider Definitive Edition to po prostu szczyt pierwszej ligi, jeżeli chodzi o efektowne i filmowe widowiska. Proporcje akcji oraz elementów zręcznościowych są idealnie dobrane, natomiast sam tytuł jest zaskakująco długi oraz równie satysfakcjonujący.

Tomb Raider Definitive Edition

Wszystko tutaj zdało egzamin – od kapitalnej wręcz grafiki, przez zupełnie nową, lepszą Larę Croft, na projektach lokacji, niesamowitym klimacie oraz implementację elementów cRPG kończąc. Tyle tylko, że dokładnie to samo mógłbym napisać o edycji gry z 2013 roku i pomimo 12 miesięcy na karku tamtej wersji, wciąż byłoby to aktualne. Z tego powodu uznaję, że nie ma sensu opisywać samej gry, która na rynku jest już dostępna od dłuższego czasu. W tym miejscu trzeba po prostu zaznaczyć jedno – Tomb Raider z 2013 roku był kapitalną, niesamowitą produkcją akcji oraz godnym wskrzeszeniem legendy, natomiast Definitive Edition jest tak samo, o ile nie bardziej miodne i zadowalające.

Edycję Ostateczną rozpatruję jako konwersję na konsole PlayStation 4 oraz Xbox One i w tym formacie tytuł jest po prostu doskonały. Lara Croft wchodzi na błyszczące, wciąż jeszcze pachnące nowością salony z ogromnym impetem, chociaż do zaoferowania ma jedynie odgrzewane kotlety.

Tomb Raider Definitive Edition 4

Definitive Edition to nie tylko przeniesienie produktu na nowe platformy, ale również odpowiednie wykorzystanie unikalnych możliwości tychże. Z nową Larą zagrywałem się na PS4 i muszę się powtórzyć – na ten moment po prostu nie ma lepszej gry akcji. Ryse, Black Flag czy Dead Rising 3, jakkolwiek udane by nie były, ustępują miejsca odgrzewanemu schabowemu, teoretycznie ładniejszemu niż kiedykolwiek wcześniej.

Dlaczego „teoretycznie”? W Tomb Raider z 2013 roku grałem na komputerze osobistym. Grafika powaliła mnie wtedy na kolana. Definitive Edition również jest niezwykle piękne, tyle tylko, że różnic gołym okiem po prostu nie widać. Nie ma mowy o żadnym przeskoku graficznym czy wizualnej rewolucji. Jest prześlicznie, ale dokładnie tak samo było rok temu. Tekstury czterokrotnie większej rozdzielczości nie wystarczyły, abym mógł Wam napisać, że mówimy tutaj o zupełnie nowej jakości. Definitive Edition to po prostu piękna edycja komputerowa, którą teraz mogą cieszyć się posiadacze nowych konsol. Oczywiście różnice występują, lecz to jedynie kosmetyka, którą zobaczycie dopiero zestawiając obok siebie wersje z PS3 oraz PS4. W ruchu obie produkcje wyglądają rewelacyjnie.

Poza wcześniej wspomnianymi teksturami, Lara dostała nową, znacznie bardziej szczegółową i rozbitą na więcej elementów fryzurę. Jej skóra jest jeszcze bardziej szczegółowa oraz wrażliwa na zmienne warunki pogodowe.

Tomb Raider Definitive Edition 3

Bujna roślinność stała się drobniejsza, natomiast pogoda bardziej kapryśna oraz silniej dająca się we znaki. Promienie słoneczne częściej rażą gracza w oczy, natomiast piękne pejzaże oraz majaczące w oddali obiekty są bardziej wyraźne. To mimo wszystko wciąż jedynie powierzchowny make-up. Co ciekawe, moim zdaniem jeszcze piękniejsza Lara straciła nieco na charakterze. Chociaż jest bardziej szczegółowa, niż kiedykolwiek wcześniej, stała się jednocześnie sucha i plastikowa. Gdzieś uleciało z niej nieco życia i pomimo lepszej oprawy wizualnej jej mimika została znacznie bardziej stonowana. To wciąż postać, z której gestów i ruchów doskonale da się czytać emocje, lecz twórcy dokonali nie do końca udanej operacji plastycznej.  Oczywiście Lara dalej jest stosunkowo naturalna, lecz mam wrażenie, że wcześniejsze rozwiązanie było o wiele lepsze.

To, co najbardziej mi się spodobało w konwersji, to wykorzystanie unikalnych możliwości nowych konsol. Grając na PS4, kiedy chodzimy Larą po lesie, dźwięk łamanych gałązek oraz poruszanych krzewów nie wydobywa się z głośników telewizora, a tych umieszczonych w kontrolerze – kapitalny efekt. Mapę obsługujemy dotykowym panelem na czwartym Dualshocku. Przy jego pomocy oglądamy również przedmioty ekwipunku i artefakty. Kamera PlayStation służy jako mikrofon podczas rozgrywki wieloosobowej, natomiast dzięki nowym, przemodelowanym triggerom strzelanie w końcu daje taką frajdę, jaką powinno dawać od samego początku.

Tomb Raider Definitive Edition 5

Przy tym wszystkim Definitive Edition jest płynne jak rzeka. Podczas rozgrywki na PlayStation 4 obcowałem z 60 klatkami na sekundę (w przypadku Xboksa One możemy mówić o połowie tej wartości) i niezależnie od wydarzeń na ekranie nigdy nie doszło do odczuwalnego spadku płynności.

Edycja Estetyczna wczytuje się jak burza, jest bardzo płynna oraz stanowi pozytywny wzór na to, jak powinna wyglądać konwersja niemal idealna.

Tomb Raider Definitive Edition 6

Niemal, ponieważ Definitive Edition to po prostu ten sam Tomb Raider, z którym mieliśmy do czynienia rok temu, wzbogacony o wszystkie wydane DLC. Rozszerzenia do średnio udanego trybu wieloosobowego oraz jeden opcjonalny grobowiec, do splądrowania w około 20 minut, jeżeli nie krócej, to na mój gust nieco zbyt mało, aby ofertą Square Enix zainteresowali się komputerowi gracze. Co innego ci, którzy posiadają konsole ósmej generacji – dla nich nowa – stara Lara jest strzałem w dziesiątkę, o ile nie obcowali z tytułem w 2013 roku. Omawiany Tomb Raider to w tym momencie najlepsza gra akcji, jaką dostaną posiadacze Xboksa One oraz PlayStation 4. Lara Croft w parze z Edwardem Kenway’em stanowią śmietankę gier akcji na nowe platformy. To bardzo wymowne, biorąc pod uwagę, jak silnie ów postacie są osadzone w minionej generacji konsol. Zdaje się, że na te niemal mityczne już „doświadczenia next-genów” gracze wciąż muszą jeszcze poczekać.

Dołącz do dyskusji

Advertisement