To nie tych Samsungów szukacie (premiera Galaxy S5)

Blog Forum 25.02.2014
To nie tych Samsungów szukacie (premiera Galaxy S5)

To nie tych Samsungów szukacie (premiera Galaxy S5)

Parafrazując cytat ze starej trylogii George’a Lucasa można byłoby odnieść się w jakiś magiczny sposób do preferencji i wyborów konsumentów na różnych rynkach – przez projekcję nawoływać do rozsądku. Samsung zagrał dziś z nami bardzo arogancko, choć być może niektórzy tego nie dostrzegają.

Idea.

Od ubiegłego roku Samsung usilnie próbuje sprzedać wszystkim wielofunkcyjne urządzenie medyczno-sportowe, które w dodatku będzie chwalone jako pewnie bardziej ekologiczne od zapałki, ale najprawdopodobniej i cykl życia obu będzie podobnie długi… Trzeba przyznać, że producent w tym wdrażaniu kolejnych rozwiązań spajających nieco na siłę użytkownika ze smartfonem jest konsekwentny (pomijając już nawet peryferyjne smartwatche i opaski). Jeżeli by iść dalej tym tropem, to Galaxy S6 będzie musiał mieć ciśnieniomierz lub glukometr.

System i specyfikacja.

Nowe ikony, spóźnione i niekonsekwentne spłaszczanie nakładki oraz podzespoły, które na papierze wyglądają “tak bardzo 2013”. Nakładce Samsunga – co widać od dawna – najtrudniej chyba rozstać się z czasami Gingerbreada, bo i tak skrajnie odległe doświadczenia towarzyszą mi podczas korzystania na co dzień z “emerytem” S3. Mimo zmian i faktu, że pod względem funkcjonalnym jest najlepszym producenckim rozwinięciem czystego systemu od Google, Samsungowi nadal brakuje dobrego pomysłu na wizualne “jutro”, a taki zdecydowanie ma HTC ze swoimi najnowszymi odsłonami Sense UI. Dotykając kwestii podzespołów… To drugie – w przeciwieństwie do UI – może mieć jedynie znaczenie marketingowe, bo wciąż mamy do czynienia z najwyższą obecnie półką wydajności w przypadku Androida. Jeżeli TouchWiz nie będzie szybszy i stabilniejszy od konkurencji (będącej od dawna na rynku), to same liczby nie załatwią na pewno sprawy. Pomijając oczywiście aparat – 16 megapikseli w każdej broszurze zrobi wrażenie, pod warunkiem, że nie ma w niej żadnej Xperii. Tak to wygląda gdyby spojrzeć na “silnik” nowego Galaxy przez pryzmat marketingu jaskiniowego. Bardziej pragmatycznie, choć zupełnie subiektywnie, stwierdzam, że Snapdragon 800 to WCIĄŻ zbyt mało żeby zaspokoić apetyt kolejnych wersji Androida – takie właśnie wnioski wysnułem podczas kilkutygodniowego okresu użytkowania Galaxy Note’a 3 jako telefonu służbowego.

Materiały i design.

Trudno nazwać to nieodrobioną po raz wtóry lekcją – to całkiem spójna i twarda strategia ciągłego ignorowania sugestii konsumentów. W połączeniu z intensywnym lansowaniem ekologiczno-medyczno-sportowego profilu produktu przypominać to może jedno z marketingowych pryncypiów Steve’a Jobsa, który zawsze twierdził, że ludziom należy wskazać to czego aktualnie “muszą” chcieć, zamiast reagować na ich feedback i stopniowo ewoluować, bo to samą ewolucję spowalnia i ogranicza rozwój technologii. W tym autorytaryzmie, można jednak znaleźć plusy, a tym jest wzornicze (dyskusyjne) i materiałowe (chyba bezdyskusyjne) dążenie do perfekcji i to perfekcji zasadzającej się na osiągnięciach Bauhausu czy będących niejako jego konsekwencją projektach Dietera Ramsa. S5 jest po prostu w nieznośny dla mnie sposób fałszywy – znów dostajemy “metalową” ramkę dookoła obudowy i toporny, choć zupełnie inny od poprzednich, panel tylny, bardzo trafnie porównywany do plastra.

Z pewnym niepokojem oczekuję na S5 w wersji Premium i mam nadzieję, że Samsung nie spróbuje na swój sposób tworzyć nowej definicji tego słowa.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji