Już nie mam wątpliwości – nowy Pebble dowodzi, że wielka jest przyszłość inteligentnych zegarków!

Felieton/Sprzęt 07.02.2014
Już nie mam wątpliwości – nowy Pebble dowodzi, że wielka jest przyszłość inteligentnych zegarków!

Już nie mam wątpliwości – nowy Pebble dowodzi, że wielka jest przyszłość inteligentnych zegarków!

Nowe oprogramowanie dla zegarka Pebble to nie jest tylko zwykła aktualizacja – to wyniesienie konceptu inteligentnego zegarka na zupełnie inny, wyższy poziom, na miarę tego, czym stał się iPhone po debiucie iPhone OS 2.0 z App Store. Pebble nie będzie jednak globalnym hitem. Za to na pewno wyznacza kierunek rozwoju wszystkich produktów z kategorii technologii ubieranej.

Paweł Okopień dokładnie opisał to, co przynosi nowy soft Pebble. Zainteresowanych odsyłam do jego wpisu. Ja tymczasem skupię się na czymś innym – postaram się dowieźć, że Pebble, mimo iż nie jest dla przeciętnego Kowalskiego, to jednak jest prawdziwym “game changerem”.

Nie oszukujmy się – zegarek Pebble wygląda jak… kupa.

Nie zmienia tego wcale nowa wersja Pebble Steel, która wymienia tandetny plastik na nieco mniej tandetny metal. Jak stwierdził ostatnio mój kumpel widząc Pebble’a na moim nadgarstku – ten zegarek wygląda jak prezent komunijny z czasów PRL-u lat 80 ubiegłego wieku; aż chce się zapytać ile melodyjek oferuje.

pebble 2.0, d

To wszystko prawda. W poza-geekowskim świecie, Pebble budzi raczej uśmiech politowania aniżeli zachwyt. Ja natomiast, jak na prawdziwego gadżeciarza przystało, jestem nim znowu podjarany. Znowu, bo po pierwszym zachwycie, gdy go po raz pierwszy dorwałem, przyszedł okres kompletnego zapomnienia o Pebble’u, który leżał zakurzony w skrzyneczce na kable i sprzęty. Dopiero nowa wersja wspierającego go oprogramowania sprawiła, że znów go noszę i zapowiada się, że nie tylko przez kilka dni.

Sprawiły to dwie nowości w nowych oprogramowaniu: Pebble App Store oraz Centrum Powiadomień

Ta pierwsza jest najważniejsza. Otwierając platformę i sklep, twórcy Pebble zapewniają samoistne życie ekosystemu wokół produktu, co – zważywszy na jego dotychczasową popularność – powinno wynieść go na zupełnie nowe tory rynkowej akceptacji.

Już teraz widać, że możliwości aplikacji dla Pebble’a są naprawdę imponujące. Samodzielnie działające (bez konieczności parowania z aplikacjami na smartfonie) Foursquare, czy Yelp to naprawdę dopiero początek. Zresztą nawet te dwie aplikacje pokazują na czym polega zmiana. W przypadku serwisów geolokalizacyjnych i geolokalizacyjno-społecznościowych chodzi głównie o wygodę, gotowość do natychmiastowego wykonania jakieś czynności. W tym przypadku wyciąganie smartfona z kieszeni, wyszukanie aplikacji na pulpicie, następnie wybranie interesującej nas opcji wewnątrz programu – to wszystko zabiera sporo czasu. Aplikacja w zegarku rozwiązuje więc realny problem – szybkości i kontekstowości działania.

Ktoś powie, że meldowanie się w różnych miejscach w Foursquare jest głupie. Może i jest, ale jest to fenomen o zasięgu globalnym. Z Pebble korzystanie z Foursquare jest szybsze i przez to częstsze.

pebble 2.0, b

Zresztą Foursquare, czy Yelp to nie wszystko. W Pebble App Store można znaleźć aplikację PebbGPS, dzięki której można odpalić mapy na ekranie tego pokracznego zegarka! Mimo iż niewiele widać, to i tak jest to szybsze i wygodniejsze niż korzystanie z map na ekranie smartfona. To naprawdę zmienia postać rzeczy.

Na Pebble’u korzystam także z ciekawej aplikacji Twebble do przeglądania Twittera, czy przeglądam nagłówki newsowe z serwisu Hacker News, który przygotował fajną aplikację na ten zegarek. Gram też w wolnej chwili w szachy. Ot tak, bo można.

Bardzo przydatne są także tarcze (watchfaces). Kiedyś było ich tylko kilka oficjalnych, teraz w sklepie jest ich kilkaset. Niektóre z nich są naprawdę przydatne. Mam taką jedną, która obok godziny oraz dnia tygodnia pokazuje aktualną pogodę wraz z prognozą oraz nadchodzące pozycje w kalendarzu.

pebble 2.0, c

Opisuję to wszystko, by pokazać, że Pebble stał się znacznie bardziej funkcjonalnym urządzeniem. To nie są tylko popierdółki, w znacznej części do w pełni funkcjonalne aplikacje użytkowe, które nie są przełożeniem aplikacji smartfonowych, lecz stworzone z uwzględnieniem specyficznego kontekstu użycia na nadgarstku.

Ja nie mam już wątpliwości, że to ma sens. A przecież to dopiero początek, bo Pebble jest jednym z pierwszych przedstawicieli nowych nurtów, przy okazji pewnie nie lepszym niż konkurencja (choćby Galaxy Gear).

Druga sprawa – centrum powiadomień

W nowej wersji oprogramowania Pebble’a pojawiła się oddzielna aplikacja, która grupuje wszystkie powiadomienia. Oczywiście te są bezpośrednio związane z ustawieniami smartfona, z którym Pebble jest sparowany.

pebble 2.0, a

I już wiem, że to chyba najlepszy sposób agregacji powiadomień, znacznie bardziej użyteczny niż ten w iPhonie (to właśnie do niego mam podpiętego Pebble’a).

Po pierwsze, wypychanie powiadomień na ekran zegarka znacznie minimalizuje odruch sięgania po smartfona, by sprawdzić, czy nie czeka na nas powiadomienie. Przy okazji oszczędzamy baterię w telefonie.

Po drugie, powiadomienia na ekranie Pebble’a pozwalają je prioretyzować. Rzut oka na nadgarstek wystarczy, by przekonać się, czy dane powiadomienie to coś istotnego, co wymaga interwencji, czy też nie. To pozwala się lepiej skupić się na wykonywanej pracy. Odebranie tego samego powiadomienia na smartfonie “kusi” by przy okazji zrobić na nim jeszcze coś innego.

Po trzecie, gdy odrzucamy powiadomienie na smartfonie, to ono znika. Często o nim zapominamy, a niekiedy jest tak, że dopiero po jakimś czasie okazuje się, że mogło ono być dla nas istotne. Dzięki oddzielnej aplikacji Powiadomienia na Pebble’u możemy przejrzeć całą historię ostatnich powiadomień. To wygodne i praktyczne.

pebble 2.0, e

To niby wszystko niewiele, ale jednak zmienia kompletnie postać rzeczy.

Ja już wiem, że potencjał inteligentnego zegarka sparowanego ze smartfonem, a także napędzanego własnymi aplikacjami jest gigantyczny. Jeśli rzeczywiście uda się przy okazji zrobić z niego urządzenie skutecznie monitorujące podstawowe aspekty naszego zdrowia, to w ogóle będzie to coś piorunującego.

Pebble nie będzie rewolucją, bo po pierwsze nie rozwiązuje kwestii atrakcyjności, a to jedna z kluczowych kwestii (zegarek musi być piękny i stanowić element pop-kultury), a po drugie jego twórcy mają za mały potencjał biznesowo-marketingowy. Jednak Pebble to świetny prekursor, który powinien ostatecznie udowodnić wielkim świata technologii, że kategoria inteligentnych zegarków ma świetlaną przyszłość.

A ja, do czasu aż na rynku pojawi się kolejny “game changer” w tej kategorii, zamierzam używać Pebble.

Dołącz do dyskusji