Nintendo wraca do Polski przez… Czechy

Felieton/Blog Forum 06.02.2014
Nintendo wraca do Polski przez… Czechy

Nintendo wraca do Polski przez… Czechy

Tekst został pierwotnie opublikowany na Blog Forum Spider’s Web.

Wczoraj, na oficjalnej polskiej stronie Nintendo (wiedzieliście w ogóle, że taka istnieje?) pojawiła się informacja o nowym przedstawicielu tej firmy w naszym kraju. ConQuest entertainment a.s. będzie nowym dystrybutorem produktów Nintendo w Polsce.

Co to jest ten zacny ConQuest entertainment a.s.? Końcówka nazwy firmy sugeruje nam, że pochodzi ona zza naszej południowej granicy – konkretnie, to nasi sympatyczni sąsiedzi, Czesi, postanowili sprzedawać u nas sprzęt i oprogramowanie Nintendo. Tylko po co?

Czesi to bardzo sympatyczny naród i robią świetne knedliki, ale chyba nie mają najlepszego wywiadu wojskowego – dla zainteresowanych, czeski wywiad wojskowy nazywa się Bezpečnostní informační služba (BIS), a jego szefem jest obecnie Jiří Lang.

Gdyby Czesi (bardzo sympatyczny naród) mieli dobry wywiad wojskowy, wiedzieliby już, że o ile w Czechach może uda się wcisnąć kilka konsol Nintendo pomiędzy stojący na półce Staropramen, a wspomniane (świetne) knedliki, o tyle w Polsce będzie z tym o wiele trudniej.

Trzeba bowiem wciskać pomiędzy Żywca, a fanbojów PlayStation.

Swoją drogą jestem zaszokowany, że między Staropramen, a knedliki (świetne) udało się wcisnąć na tyle, że ConQuest entertainment a.s. ma pieniądze nie tylko na utrzymanie się, ale i na najazdy Brzetysława na nasz piękny kraj.

konsole nintendo

Przy okazji łykniemy nieco historii.

Wracając jednak do meritum sprawy – Nintendo w Polsce nigdy się nie sprzeda, nigdy, ale to przenigdy. Nie gwarantuję tego oczywiście absolutnie niczym, ale niejeden kozak już próbował i nie udało mu się. Trzeba by najpierw zjeść tonę knedlików. Dobrze, obiecuję – to była ostatnia o nich wzmianka.

Po prostu – w Polsce nigdy Nintendo nie było i nigdy nie będzie.

O ile w Japonii na grach tego potentata wychowało się kilka pokoleń, o ile w USA w Mario grał każdy rodzic, który teraz rzeczonego Mario kupuje swoim dzieciom, o tyle w Europie pokolenia lat 70-80 grały raczej na ZX Spectrum i Atari, a nie na konsolach Nintendo (Pegasusy też się nie liczą). Dla nas Mario to jakiś tam, może i nawet sympatyczny hydraulik, ale nie do końca wiemy, kto zacz i czemu te jego śmieszne platformówki z chorągiewkami zrobiły taką karierę.

nintendo mario

Pokażcie mi kogoś, kogo znacie osobiście, a kto skończył Mario na Super Nintendo. Stawiam Staropramena, że więcej jest osób, które grały w Electro Body – także kultową platformówkę, mam nadzieję, że ją też jacyś Czesi na powrót sprowadzą kiedyś do Polski.

Mario i w ogóle gry Nintendo – to dla Polaków odległa bajka, zapewne zaraz pojawi się tu jakiś fan Zeldy, który będzie twierdził, że jest inaczej, że Polska Nintendem stoi, że za takie pisanie zaraz zeżre mnie Bowser i że się w ogóle nie znam. Jeśli tak, fanie Zeldy, to dlaczego nie kupiłeś konsoli i gier Nintendo od (licznych) poprzednich przedstawicieli tej zacnej firmy w naszym kraju?

Zaprawdę, powiadam Ci – masz na sumieniu ich los.

A nie wspomniałem jeszcze nawet o globalnych kłopotach Nintendo – myli się ten, kto uważa, że przeszkodą na drodze ku (ponownemu) panowaniu nad światem był Hiroshi Yamauchi (cześć jego pamięci), zbyt silnie tkwiący w przeszłości. Pan Yamauchi może i kierował firmą nieco zbyt konserwatywnie, ale to przecież nie on skonstruował Nintendo Wii U (prognozy sprzedaży ścięte przez samo Nintendo z 9 milionów do 2.8 miliona sztuk). To nie on wystawił do wiatru nielicznych, którzy tę konsolę jednak kupili, obiecując im “wsparcie zewnętrznych producentów gier”, a teraz się okazuje, że nawet marnych DLC do Batman: Arkham Origins nie będzie. To nie Yamauchi przewraca oczami, wymachuje rękami i zaklina się, że będzie dobrze, super i że najlepsze gry są już za rogiem – to Reggie Fils-Aime, facet nota bene bardzo sympatyczny, ale potrafiący sprzedać (nieliczne) Wii U Amerykanom, a nie Polakom. Amerykanom z nostalgii kochającym Mario, Wario, Pikminy i kogo tam jeszcze chcemy.

nintendo 2ds b

Siłą Nintendo jest i zawsze było przywiązanie do tych kultowych postaci, do tych kultowych gier, które w Polsce zwyczajnie kultowe nie są. My częściej graliśmy w Raymana, niż w Mario Kart. Dla nas kultowa była Tajemnica Statuetki (jak to dobrze, że te czasy odeszły już w niepamięć), seria Monkey Island (jaka szkoda, że te czasy odeszły już w niepamięć) czy nawet stare przygodówki Sierry.

Teraz już się tego nadrobić nie da i obawiam się, że nie nadrobi tego ConQuest entertainment a.s.

Ale niech sobie próbują. Póki co, ich portal jest “w fazie rozwoju” – szkoda, że nikt im nie powiedział, że takie testowe rzeczy można ukryć. Wczoraj było tam bodaj zdjęcie Zygmunta Freuda, ale nie zdążyłem szybko złapać screena. W każdym razie był to jakiś stary wąsacz i na pewno nie Wario.

nintendo

Próbujcie, drodzy Czesi, próbujcie, przewracajcie oczami, wymachujcie rękami i zaklinajcie się, że będzie dobrze, super i że najlepsze gry są już za rogiem.

W to Wasze przedsięwzięcie niestety nie wierzę, ale to nie znaczy, że macie się poddać na samym starcie. W końcu Brzetysławowi się udało – zrabował w Gnieźnie “krzyż złoty ofiarowany przez Mieszka I, który ważył trzy razy tyle co on sam, złote tablice wysadzane klejnotami i wiele innych kosztowności.”

A teraz czas na knedliki. Już naprawdę po raz ostatni.

Dołącz do dyskusji

Advertisement