Kryzys w internecie? W to mi graj

News/Technologie 03.02.2014
Kryzys w internecie? W to mi graj

Kryzys w internecie? W to mi graj

Miał być patriotyzm konsumencki, świadomy wybór portfelem i dojrzałość kupujących. Wyszło jak zwykle. Jak podaje Wyborcza, miesiąc, w którym w sieci rozgorzał bojkot LPP, właściciela kilku marek odzieżowych przenoszących swoje rozliczenia podatkowe na Cypr, jest miesiącem, w którym sprzedaż LPP wzrosła o 30%. Świadomi konsumenci!

Bojkot rozpoczął się na początku stycznia, eskalacja nastąpiła na Facebooku, na którym jakiś ultraświadomy konsument nazwał fanpejdża wzywającego do bojkotu “Reserved. Nie kupuję u oszustów podatkowych”, którym to oszczerstwem spowodował usunięcie strony już po kilku dniach. Potem powstała strona, której adresu nikt już nie pamięta. Media internetowe zaczęły komentować sprawę wyczuwając kolejny “kryzys w social media”, pojawiały się nawet głosy, że to dobrze, że konsumenci sprawdzają sprzedawców i świadczy to o naszej dojrzałości.

Problem z kryzysami w social media i internecie jest taki, że każdy kolejny jest słabszy, a te w ogóle słabo wpływają na realną sprzedaż.

Jeden kryzys się udał – była to ACTA. Udał się może dlatego, że odbył się w czasach, gdy internet nie przelewał się kryzysami i dotyczył możliwości ukrócenia piractwa. A darmowych filmów nie oddamy! Może krytyka NC+ też była udana, ale… Nie poskutkowała ogromnym odpływem abonentów. Po kilku miesiącach od kryzysu okazało się, że głównemu konkurentowi NC+, Cyfrowemu Polsatowi, wcale nie przybyło, a NC+ straciła 8% klientów. Dużo, mało? Jak na skalę kryzysu chyba umiarkowanie.

Wyborcza.biz:

Okazuje się, że skala ewentualnego bojkotu była niezauważalna, bo przychody LPP przekroczyły 320 mln zł i były wyższe od przychodów osiągniętych w styczniu 2013 roku o około 29 proc. Szacunkowa wartość marży brutto na sprzedaży wyniosła 49 proc. i była wyższa o ok. 1 pkt proc. od zrealizowanej w styczniu roku poprzedniego.

LPP i Reserved dalej zarabia, dalej zatrudnia setki Polaków i internet nie wyrządził mu żadnej krzywdy. Bojkot pełną gębą.

reserved fejs

Jednak ten kryzysik nijak ma się do sprawy tatara Sokołowa i Piotra Ogińskiego, która w sierpniu zeszłego roku przebiła się do praktycznie każdych mediów. Kryzys był, media huczały, internauci krytykowali, a postrzeganie marki i sprzedaż jakoś nie ucierpiały.

Bojkoty i kryzysy swoją drogą, wybory konsumentów swoją drogą.

Internet jest mimo wszystko mały i przeważnie nie reprezentuje przekroju przez całą grupę konsumentów produktów i usług nie stricte internetowych. W internecie pochłaniamy treści masowo i w ogromnych ilościach, więc większość przelatuje bez nas bez echa.

Nie taki ten internet straszny, jak go malują.

Zdjęcie Business person working on computer against technology background pochodzi z serwisu Shutterstock.

Dołącz do dyskusji

Advertisement