Dwa tablety, czyli gdybyście mieli jeszcze wątpliwości odnośnie do strategii Intela na rynku mobilnym

Felieton/Sprzęt 06.02.2014
Dwa tablety, czyli gdybyście mieli jeszcze wątpliwości odnośnie do strategii Intela na rynku mobilnym

Dwa tablety, czyli gdybyście mieli jeszcze wątpliwości odnośnie do strategii Intela na rynku mobilnym

Dostałam do testów dwa tablety. Oba na Intelu, oba o rozmiarach mobilnych – 7 i 8 cali i oba udowadniające, że Intel nie tylko poważnie planuje wygryzienie mobilnej konkurencji, ale już realizuje plany. Na razie jeszcze dosyć nieśmiało, jednak z kwartału na kwartał można zauważyć coraz większy wysyp urządzeń mobilnych z Intelem. A przecież Intel oprócz mobilności patrzy też w przyszłość i inne kategorie sprzętów.

Tablety te to Dell Venue 7 z Androidem i Toshiba Encore 8 z Windowsem 8 . Oba nie należą do drogich, bo najtańsza wersja Della Venue 7 to koszt niecałych 600 złotych, Toshiby Encore 8 nieco ponad tysiąc lub więcej, zależnie od konfiguracji. Oba są tak różne, jak tylko się da. Łączy je Intel.

dell venue 7 toshiba encore 3

Dell Venue 7 jest wyjątkowo dobrze wykonany jak na tani tablet od rozpoznawalnego producenta. Gumowana, matowa, przyjemna w dotyku i antypoślizgowa obudowa mogłaby z powodzeniem trafić do o wiele droższego urządzenia. Jakość wykonania ekranu, przez jasność, lekko wyblakłe kolory i mocno błyszczącą, zbierającą odciski palców i kurz powierzchnię mogłaby być lepsza. Kąty widzenia są za to bardzo dobre, poza tym… niecałe 600 złotych.

Wydajność to najmocniejsza strona Venue 7. Granie na przykład w GTA Vice City z ustawionymi detalami na maksa tylko czasem powodowało malutką zadyszkę. Wystarczyło lekko obniżyć parametry gry – co przy rodzielczości ekranu 800 x 1280 pikseli i tak jest wskazane – i całość sprawowała się bezproblemowo. 2 GB RAM-u mają tu pewnie spore znaczenie, bo przełączanie między aplikacjami nie sprawia żadnych problemów. W codziennym używaniu, przy korzystaniu ze streamingu wideo na żywo, maili, Facebooka, Twittera, Dysku Google, Deezerze i kilku mniejszych aplikacjach tablet nie sprawiał żadnych problemów. Przy uruchamianiu cięższych aplikacji trzeba chwilę poczekać, ale potem jest już świetnie. Co istotne nie zdarzyło mu się zawiesić, zresetować itp.

Do minusów zaliczyłabym umieszczenie przycisku blokady ekranu na górnej krawędzi tabletu i aparat fotograficzny, który jest bardziej niż tragiczny, do plusów natomiast świetną baterię i praktycznie czystego Androida. Pięciogodzinne przeglądanie sieci i używanie aplikacji zostawia jeszcze około 40% baterii, co starcza na obejrzenie filmu na wbudowanych głośnikach i godzinną grę w średnio wymagający tytuł. Ponownie – jak na tablet za 149 dolarów w najtańszej wersji są to mocno ponadprzeciętne wyniki. System na Venue 7 to Android 4.3 po niedawnej aktualizacji. Bez zbędnych modyfikacji, bez obciążania tabletu dziesiątkami autorskich funkcji.

Dell Venue 7 to tani, świetny na swoją półkę cenową tablet do rozrywki, gier i konsumpcji. Tablet mobilny.

dell venue 7 toshiba encore 8

Z drugiej strony mam też Toshibę Encore 8. 8 cali bardzo dobrego jakościowo ekranu, świetne wykonanie obudowy, Atom Z3740 i 2 GB RAM oraz Windows 8 sprawiają, że jest to urządzenie kompletnie różne od tabletu Della. Toshiba Encore 8 zasługuje na odrębny wpis, skrótowo natomiast powiem, że nie jest to tablet stworzony tak, by używać go jak tabletu.

Windows 8 nie ma wciąż wystarczającej liczby dobrych aplikacji Modern, a Pulpit na ośmiu calach, przy dłuższym korzystaniu, to mordęga. Jednak jest to tablet mobilny rozmiarami i wytrzymałością baterii – 8 godzin przeglądania sieci w Chrome na Pulpicie to bezproblemowe osiągnięcie – ale stworzony tak, by z możliwości mobilnych korzystać tylko jako z dodatku. Toshiba Encore 8 to komputer, który w domu warto podłączyć do monitora czy telewizora, do klawiatury i myszki i korzystać w pełni z dobrodziejstw Windowsa 8.

Cenowo Dell Venue 7 i Toshiba Encore 8 nie są przecież jakoś niesamowicie rozstrzelone, ale nie ma chyba lepszego pokazu różnic w podejściu do mobilności niż te dwa urządzenia.

oculus rift 4

Oba na Intelu. Tak samo, jak przytłaczająca większość Ultrabooków, jak coraz więcej smartfonów od Acera, Asusa, Motoroli, Lenovo czy Prestigio. Niby to nie topowe Samsungi, ale smartfonów z Intelem jest coraz więcej i pewnie trend ten będzie postępować. Poza tym Intel napędza Oculusa Rift, Intel stymuluje rozwój urządzeń do noszenia, “wereables”, Intel myśli przyszłościowo i zbiera wokół siebie młodych deweloperów i majsterkowiczów próbując skupić ich wokół Galileo czy Edisona.

intel-edison-sd-card

Połączyć kropki jest łatwo. Intel jest wszędzie i choć jeszcze dwa lata temu mogło się wydawać, że w dobie wybuchu mobilności Intel – monopolista niemal – zaspał, tak dzisiaj wątpliwości tych nie ma.

Intel ma już wszystko i może pomieszać szyki Qualcommowi czy Nvidii. Pytanie, czy umie to zrobić.

Patrząc na tablety Della i Toshiby leżące na stole i wspominając inne urządzenia z Intelem, które testowałam i które rzadko rozczarowywały, myślę, że tak.

Dołącz do dyskusji

Advertisement