Colorovo CityTab Supreme – kwintesencja polskich tabletów?

Relacja/Sprzęt 08.02.2014
Colorovo CityTab Supreme – kwintesencja polskich tabletów?

Colorovo CityTab Supreme – kwintesencja polskich tabletów?

Colorovo City Tab Supreme. Tablet podobno z wyższej półki, jak mówili na prezentacji przedstawiciele dla wymagających użytkowników. Sugerowana cena to 769 złotych, obudowa przypomina tablety Xperia, rozmiar ekranu proporcjami nawiązuje do iPada mini, a sam tablet ma problemy z tożsamością.

Bardzo chciałabym kibicować polskim producentom tabletów. Bo patriotyzm gospodarczy i inne tego typu sentymenty. Nie mogę jednak tego robić, przynajmnej nie w odniesieniu do większości producentów, z kilku powodów. Albo wcale nie są lokalni i sprzedają urządzenia prosto z Chin możliwe do kupienia hurtowo z nadrukowanym własnym logo, albo oferują urządzenia o kiepskiej jakości, albo nie mają pomysłu na strategię albo nie potrafią zrobić nic poza kopiowaniem innych.

colorovo city tab 01

Od dobrych kilkunastu miesięcy każdy chce zdobyć kawałek tabletowego tortu tanich polskich tabletów, który w Polsce może stanowić aż 40% całego rynku. Przytłaczająca większość z nich to tablety z Androidem poniżej 1000, a nawet 500 złotych. Sprzedawane w dyskontach, przez Internet i w licznych elektromarketowych promocjach urządzenia podbiły rynek.

Głównie dlatego, że w czasie, gdy nastąpił ich wysyp na rynku nie było konkurencyjnych cenowo tabletów od największych producentów. Konsumenci chcieli tego typu sprzętów, ale nie uśmiechało im się wydawać na nie po 2 tysiące złotych. Mniejsi producenci w tym wypatrzyli swoją szansę.

Wspominam słowa Steve’a Koeniga z CES-a, który mówił, że zeszłoroczny wzrost wolumenu sprzedaży tabletów stymulowały kraje właśnie takie, jak Polska – które chłoną tańsze odpowiedniki drogich sprzętów, które wykreowały daną kategorię. Jesteśmy biedniejsi, ale chcielibyśmy mieć sprzęty takie, jak mają bogatsi, więc kupujemy tańsze odpowiedniki.

I chociaż tablety polskich producentów w cenach do 1000 złotych to jakościowo całkiem inna bajka, niż te sprzed roku, to po prezentacjach takich, jak Colorovo CityTab Supreme nie mam pojęcia, dlaczego miałabym stawiać na polskie produkty.

W ciągu roku na rynek tanich tabletów wkroczyli giganci – Asus, Dell i inni. Wkroczyli z impetem, bo stać ich na obniżanie kosztów produkcji, mają też rozbudowane kanały dystrybucji i w większości przypadków oferują sprzęty przyzwoite jakościowo, odnośnie do których można czuć się pewnie choćby w kwestii przyjmowania gwarancji. Taki Dell Venue 7 na przykład, którego miałam ostatnio i który kosztuje 600 złotych baterią, wydajnością i specyfikacją nie ustępuje wielu o połowę droższym konkurentom, a jest od Della. “TEGO” Della.

Colorovo CityTab Supreme przedstawiony został w samych superlatywach jako tablet dla tych najbardziej wymagających. Przez dobre kilkanaście minut opowiadano o zaletach i wspaniałościach, jakby Supreme faktycznie miał być lepszy od iPada co najmniej. Dysonans prezentacji opartej na czytaniu slajdów i dodwananiu “dzięki temu tablet…” co podpukt pojawił się w momencie prezentacji właściwej specyfikacji.

Ta wspaniałość dla wymagających ma dobrą specyfikację, ale nikt wymagający od tabletu więcej, niż przyzwoitego działania nie zadowoli się nim. Fajnie, że ma Atoma, fajnie, że proporcje ekranu zbliżone do iPada i to w zasadzie wszystko.

Cena 769 złotych za tablet z rozdzielczością ekranu 1024 x 768 pikseli, z baterią pozwalającą na używanie do 5 godzin (tak, do pięciu godzin, wymagający użytkownicy na pewno ucieszą się z tak szalonych czasów pracy), z Androidem 4.2.2 i opcją przyszłych aktualizacji (bez podanych terminów takowych), z 1 GB RAM-u z “opcją wsparcia dwóch GB (ee?)”, z obudową mocno “inspirowaną” Xperiami z tym, że wykonaną o wiele gorzej. Na przykład przyciski blokady i głośności – na pierwszy rzut oka i pierwsze dotknięcie widać, że nie będzie się używało ich wygodnie, bo są małe, niewystające i ciężkie do wciśnięcia.

colorovo city tab 02

Kolejny tani tablet z Androidem. Problem w tym, że nie taki tani. Nie wiem, czy Colorovo naprawdę uważa, że spełni on wysokie wymagania, ale jeśli tak, to może się przeliczyć.

Za 130 złotych więcej w wielu sklepach można kupić sprawdzonego Nexusa 7 2013. Oszczędzając ponad 150 złotych można kupić wspomnianego Della z lepszym ekranem, podobnymi podzespołami, podwójną ilością RAM-u tylko innymi proporcjami ekranu.

To ogromny problem nie tylko Colorovo, ale wszystkich małych, rodzimych producentów. Duzi gracze się obudzili i psują im plany.

Największym problemem polskich producentów jest to, co pokazała prezentacja Colorovo – brak pomysłu na wyróżnienie, brak środków na obniżenie kosztów, brak pieniędzy na zaryzykowanie i sprzedaż sprzętu z małą marżą tak, by przekonać do siebie producentów, nieumiejętne kampanie marketingowe.

Bardzo chciałabym kibicować takim urządzeniom, ale po prostu nie potrafię.

Dołącz do dyskusji

Advertisement