Firefox OS, BB 10, Sailfish OS, Ubuntu i Tizen to póki co wielkie porażki. Czy jest jeszcze miejsce na kolejny system?

Firefox OS, BB 10, Sailfish OS, Ubuntu i Tizen to póki co wielkie porażki. Czy jest jeszcze miejsce na kolejny system?

Firefox OS, BB 10, Sailfish OS, Ubuntu i Tizen to póki co wielkie porażki. Czy jest jeszcze miejsce na kolejny system?

iOS i Android – według różnych badań to właśnie te dwa systemy stanowią od około 90% do nawet 95% wszystkich sprzedawanych w ostatnim czasie telefonów i niewiele wskazuje na to, że cokolwiek w tej kwestii zmieni się w ciągu najbliższych miesięcy. Wszystko natomiast potwierdza to, że udane wejście na rynek w tym momencie może być nawet nie tyle trudne, co wręcz niemożliwe.

Jeszcze nie tak dawno temu wszyscy zastanawiali się kto będzie trzecim dużym graczem na rynku telefonów komórkowych. Taką potrzebę wykazywali nie tylko użytkownicy, poszukujący czegoś nowego, ale i operatorzy, dla których alternatywa dla coraz potężniejszego Apple czy Samsunga była bardzo na rękę. Poprzednik rok miał być nawet rokiem młodych, innowacyjnych, ciekawych systemów, które mogły lub wręcz musiały zdobyć sympatię użytkowników i zmusić ich do sięgnięcia do kieszeni. BlackBerry 10, Sailfish, FireFox OS, Ubuntu, Tizen czy nawet OpenWebOS miały, każdy na swój sposób, wprowadzić trochę nowości na rynek systemów mobilnych. Plan był prosty – zadebiutować, zebrać pozytywne opinie, zaistnieć w świadomości użytkowników, stopniowo zdobywać nowych użytkowników i może w końcu z ciekawostki stać się konkurentem dla aktualnych liderów.

ubuntu edge 1

Wszystko to jednak okazało się planem idealnym jedynie w głowach fanów i osób odpowiedzialnych za stworzenie tych systemów, niezależnie od tego, czy faktycznie były dobre czy nie. Smartfony z BlackBerry 10 nawet dziś, niemal rok po premierze, sprzedają się gorzej niż urządzenia z OS7, które przecież popularności raczej nie zdobywają, a tylko ją tracą. Sailfish zadebiutował na pierwszym telefonie Jolla z masą błędów i niedoróbek, dodatkowo w dość wysokiej cenie. I choć informacje dotyczące sprzedaży są raczej optymistyczne, szans na poważne zagrożenie większej konkurencji praktycznie nie ma. FireFox OS po „delikatnie” negatywnych opiniach testerów praktycznie zniknął z pola widzenia, choć wiele wskazuje na to, że w segmencie najniższym, u operatorów którzy zdecydowali się go wspierać, nie wiedzie mu się wcale najgorzej. Oczywiście w badaniach dotyczących udziałów poszczególnych systemów mobilnych na świecie raczej go nie odnajdziemy.

Ubuntu w wersji dla smartfonów zabłysnął tylko na chwilę, po czym również szybko zrobiło się o nim cicho. Brawurowy pomysł ze zbiórką 32 milionów dolarów na sfinansowanie telefonu z tym systemem okazała się klapą i choć udało się zebrać aż 12 milionów, przedstawiciele firmy wyraźnie zaznaczają, że pomysł stworzenia własnego telefonu nie jest już w żadnym stopniu aktualny. Po prostu go nie będzie i tyle.

BlackBerry

Tizen z kolei jest jeszcze inną historią – powstający już trzeci rok i nie mogący przebić się do żadnego smartfonu system pojawia się w plotkach dość regularnie. Większość z nich ma dość przewidywalny tytuł – „Urządzenia z Tizenem już w [wstaw losową datę]” i najczęściej okazuje się, że z takiego czy innego powodu nie mają zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. Miała być połowa 2013, potem miała być jego końcówka, teraz oczywiście ma być początek 2014. Jak na razie doczekaliśmy się jedynie… aparatu fotograficznego z tym OS.

Jak więc widać, 2013 roku, choć próbowano go tak nazwać, w żadnym wypadku nie można określić jako roku nowych systemów

Być może debiutów, ale z całą pewnością nie sukcesów, a już z całą pewnością nie tych namacalnych. Można wręcz powiedzieć, że im większe oczekiwania związane z nową platformą, tym (przynajmniej w zeszłym roku) większe rozczarowanie.

jolla sailfish ui

Nie inaczej będzie prawdopodobnie także w najbliższych miesiącach, a może i w całym roku. Zaledwie kilka dni temu przedstawiciele Canonicala potwierdzili kolejne przesunięcie premiery pierwszych „poważnych” telefonów z Ubuntu OS. Choć początkowo planowano wprowadzenie ich na rynek (oczywiście nie jako własnych telefonów, a z odpowiednimi partnerami) jeszcze w tym roku, ostateczna data premiery została przesunięta na bliżej nieokreślony termin w 2015. Wcześniej Canonical liczy w najlepszym przypadku na to, że Ubuntu zainteresują się mniejsi producenci, których ewentualny sukces przekona do inwestycji średnich i większych twórców smartfonów. Co najciekawsze, właśnie na takim scenariuszu opiera się w pewnym stopniu plan twórców mobilnego Ubuntu i z tego wynika założenie (lub raczej zgadywanie), że do 2015 „coś się ruszy”. Brzmi to raczej jak kiepski plan.

Jeszcze boleśniej od obecnych realiów odbił się Tizen. Przedstawiciele japońskiej sieci Docomo wprost stwierdzili, że choć debiut pierwszego telefonu planowany był na marzec 2014, ostatecznie podjęto decyzję o wycofaniu się z tego terminu. Powód? Urządzenie z tym systemem zostało uznane po prostu za zbędne. Samsung będzie musiał się naprawdę niesamowicie postarać, aby tego samego po realnej premierze smartfonów z tym OS nie pomyśleli konsumenci.

Jakie bowiem pozostały (realnie) segmenty rynku mobilnego lub nisze?

Androida znajdziemy w praktycznie każdym segmencie cenowym, od kilkudziesięciu, do nawet tysiąca dolarów. Od dołu podgryza go coraz agresywniej Windows Phone, a w górnych rejonach dobrze radzi sobie Apple. Systemów określających się mianem otwartych (choć jest to pojęcie często nadużywane) jest już co najmniej kilka. Z drugiej strony, bezpieczeństwo, jak pokazało m.in. BlackBerry 10, ma dla klientów indywidualnych marginalne znaczenie, podobnie jak interfejsy, które – często na siłę – próbują wprowadzić coś nowego. Aplikacje? Integracja z systemem? Możliwość modyfikacji? Płynność? To wszystko już jest. W każdej cenie, w każdej formie.

nokia lumia 520 obudowa

Co naprawdę nowego można więc zaoferować klientom? Prawdopodobnie ekosystem i jeden wspólny lub bardzo mocno powiązany z innymi urządzeniami system. Tyle, że tutaj stworzenie konkurencji dla Google, Microsoftu czy Apple będzie niesamowicie trudne, bo wszystko trzeba zaczynać od zera. Można wprawdzie, na fali popularności swoich produktów (w przypadku Samsunga) przemycić do klientów swój system, ale czy takie działanie faktycznie przyniesie sukces, czy może tylko zrazi do nowego OS dotychczasowych klientów?

Nowy rok, ten sam układ sił

Rok 2013 nie przyniósł praktycznie żadnej zmiany, jeśli chodzi o układ prawdziwych sił na rynku mobilnym, a już na pewno, jeśli chodzi o młodsze systemy, z których żaden nie wykazuje nawet najmniejszych możliwości do zagrożenia dwóm prowadzącym (iOS i Android) czy nawet uparcie (aczkolwiek powoli) goniącemu ich Windows Phone. I wszystko wskazuje na to, że tak samo będzie i w tym roku. Dopóki któryś z trzech amerykańskich gigantów – Microsoft, Google lub Apple, nie potknie się w niewyobrażalnie katastroficzny sposób lub nie prześpi rewolucji rynku „po smartfonach”, wszystko poza trzema stworzonymi przez nich systemami będzie można traktować wyłącznie jako ciekawostki. Poza tym mało kto może ryzykować – kto jest na tyle duży, przeważnie się boi, a kto się nie boi, jest przeważnie na tyle mały, że nawet dobrym produktem niewiele zmieni.

Dołącz do dyskusji

Advertisement