Dwa miesiące z Nokią Lumia 1520 – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Sprzęt 30.01.2014
Dwa miesiące z Nokią Lumia 1520 – recenzja Spider’s Web

Dwa miesiące z Nokią Lumia 1520 – recenzja Spider’s Web

Nie spieszyłem się z publikacją tego tekstu. Oto bowiem mam w rękach smartfon, który bardzo możliwe, że jest ostatnim sztandarowym telefonem w historii Nokii. Zależało mi na tym, by zapewnić mu odpowiedni czas na poznanie wszystkich jego wad i zalet. Oto, do jakich wniosków doszedłem.

Powoli czas pożegnać smartfony Nokii. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem (a więc wszystkie urzędy regulujące rynek wyrażą na to zgodę), dział produkujący smartfony i tablety Nokii zostanie w całości przekazany firmie Microsoft już na wiosnę. To oznacza, że Lumia 1520 albo jest ostatnim telefonem sztandarowym tej firmy, albo jednym z ostatnich. Chciałem więc spędzić z nim tak wiele czasu, jak tylko się da. Nokia to kawał historii telefonii komórkowej, zaryzykowałbym stwierdzenie, że chyba nawet istotniejszy od Apple’a. Choć ten ostatni w dużej mierze przyczynił się do osłabienia pozycji giganta.

Lumia 1520 to również nietypowy telefon dla samej Nokii. Do tej pory firma ta unikała tak zwanych „fabletów”, czyli smartfonów z dużym ekranem o dużej rozdzielczości. Niekoniecznie ze swojej winy: dopiero od niedawna wykorzystywany przez Nokię system Windows Phone obsługuje wysokie rozdzielczości. Jak w efekcie prezentuje się Lumia 1520? Czy jej konstrukcja i podzespoły, pisząc kolokwialnie, dają radę? Czy to najlepszy czy najgorszy Windows Phone? I czy w ogóle warto się interesować tym kosztującym niemałe pieniądze telefonem?

Powierzchowność ma znaczenie

Jednym z najważniejszych dla mnie elementów w telefonach jest coś, co w tabelarycznych testach jest z obiektywnych względów pomijane. Jest to subiektywna przyjemność obcowania z telefonem. Wpływa na to wiele czynników: zastosowane wzornictwo, bryła obudowy, wyważenie telefonu, zastosowane materiały i tak dalej. „Fablety”, z uwagi na swój rozmiar, mają szczególnie trudne zadanie, by móc zadowolić użytkownika. To duże urządzenia, na krawędzi nieporęczności. Jak to jest w przypadku Lumii 1520?

K_lumia-1520-650x365

Jeżeli chodzi o sam rozmiar, udało się zachować złoty środek. Wyświetlacz Lumii 1520 jest olbrzymi, ale telefon mieści się w typowej kieszeni spodni.

Osoby z większymi dłońmi poradzą sobie również z obsługą go za pomocą jednej ręki. Ja, posiadacz dość kobiecych łap jeżeli chodzi o rozmiar, miałem z tym niestety problemy.

Bryła obudowy jest zaprojektowana bardzo dobrze. Krawędzie telefonu są zaokrąglone, dzięki czemu dobrze leży w ręku, niezależnie od tego jak go chwycimy. 6-calowy ekran, chroniony przez szkło Gorilla Glass, jest zgrabnie wtopiony w obudowę, co ułatwia nawigację. Ramka wokół wyświetlacza mogłaby jednak zajmować ciut mniej miejsca, szczególnie jej dolna część. Konkurujący z Lumią 1520 telefon Samsung Galaxy Note 3 ma również wielki ekran, ale jednak nieco łatwiej z niego korzysta za pomocą jednej ręki.

Jest to też jeden z najlepiej wyważonych telefonów, jakie miałem w ręku. Moja znacznie mniejsza Lumia 920 dużo bardziej męczy nadgarstek niż testowany przeze mnie olbrzym.

Lumia 1520 jest cieniutka, smuklutka i leciutka. Kontynuując paradę zdrobnień: prawdziwe cacuszko. Obawiałem się tylko, że wielka „gula” z tyłu obudowy będzie przeszkadzać (schowany jest w niej potężny aparat PureView, który omówimy za chwilę). Na szczęście, w praktyce, w ogóle się jej nie zauważa. Materiały wykończeniowe również trzymają poziom. To ten sam poliwęglan, jaki Nokia stosuje w innych swoich drogich smartfonach. Jest przyjemny w dotyku i odporny na drobne uszkodzenia mechaniczne (nie testowałem tego na Lumii 1520, ale wykonana z tego samego materiału Lumia 920 jest już ze mną ponad rok, wiele przeszła i na obudowie nie ma ani jednej rysy).

Sprzętowa ergonomia

Wiemy już, że telefon jest z zewnątrz dobrze zrobiony. Ale czy jest również praktyczny? Ciężko się do czegoś przyczepić, ale też ciężko go pochwalić za coś zaplanowanego szczególnie dobrze. Na górze znajdziemy złącze słuchawkowe 3,5 mm jack, na dole zaś złącze microUSB. Z prawej strony znajdziemy standardowy zestaw nokiowych przycisków: na górze regulacja głośności, na środku przycisk zasilania, na dole przycisk migawki aparatu (rzecz niesłychanie wygodna i praktyczna, która z niezrozumiałych powodów jest nieobecna w większości smartfonów).

K_lumia-1520-bok-650x210

Po lewej stronie znajdują się szufladki na kartę microSD i nano-SIM. Obie otwierają się w kłopotliwy sposób i wymagają zastosowania szpileczki, by móc się do nich dostać. Nie jest to ani wygodne, ani nie sprawia wrażenia trwałego. Prawdę powiedziawszy, wypożyczona od Nokii Lumia 1520 już po wyjęciu z pudełka miała uszkodzoną szufladkę na kartę pamięci. Źle to wróży. Zwłaszcza że, tak jak kartę SIM zapewne nie będziemy zbyt często usuwać, tak wyjmowanie karty microSD należy już do częstszych czynności. I weź tu teraz szukaj szpileczki, dbając zarazem, by podczas tej czynności nie ułamać zaślepki.

Na dole przedniej części telefonu znajdziemy tradycyjny zestaw przycisków funkcyjnych Windows Phone. Są łatwo dostępne, a zarazem rzadko są wciskane przez przypadek. Nad wyświetlaczem znajduje się kamera do wideorozmów.

Bardzo ważną rzeczą w smartfonie jest jego wyświetlacz. Zwłaszcza w takim, jak Lumia 1520, którego istotą przecież jest atrakcyjna prezentacja treści, zarówno tekstowych, jak i multimedialnych.

Nokia zdecydowała się na 6-calowy wyświetlacz IPS TGT LCD Full HD (uff..) z gęstością pikseli wynosząca 367 PPI. I działa on rewelacyjnie.

Wspaniały kontrast, genialne odwzorowanie kolorów, znakomicie dostrojone parametry. To jeden z najlepszych wyświetlaczy, z jakimi miałem do czynienia. Nawet czerń wygląda znakomicie, mimo iż nie jest to AMOLED. Czytanie tekstu, nawet przy czcionce o niewielkim rozmiarze, to również niemęcząca oczu przyjemność. Zdecydowany plus dla Lumii 1520.

wp_ss_20131218_0004-450x800

Podobnie jak inne droższe Lumie, model 1520 ma nałożony na wyświetlacz filtr ClearBlack, dzięki któremu sprawdzi się on również w pełnym słońcu. Niestety, mimo iż mam ten telefon już od bardzo dawna, pora roku nie pozwoliła mi sprawdzić jego działania w praktyce. Mam jednak też Lumie 800 i 920 „na stanie”, które używam od dawna i które również ów filtr posiadają. To działa. Nie ma żadnego problemu z odczytywaniem treści, nawet w jasny, słoneczny dzień. Jestem przekonany, że na Lumii 1520 sprawdza się to równie dobrze. Wyświetlacz reaguje też na dotyk za pomocą czegoś innego, niż palec. Można więc używać rękawiczek, długich paznokci a nawet rysika (aczkolwiek oprogramowanie Lumii 1520 nie daje żadnych możliwości praktycznego jego wykorzystania, jak w przypadku Galaxy Note).

Oprogramowanie

Tym zająłem się nieco wcześniej. Odsyłam do mojego tekstu na ten temat. W skrócie: tak, Windows Phone 8 Update 3 z nakładką Lumia Black znakomicie radzi sobie na tak dużej powierzchni roboczej. Jest jednak sporo miejsca do poprawy. Konkurencja robi to lepiej. Nie oznacza to, że Android ogólnie jest lepszym systemem (to miejsce na bardzo długą debatę, a ja wolę Windows Phone), jednak system Google’a w wersji zmodyfikowanej przez Samsunga w bardziej kreatywny sposób wykorzystuje wielki ekran „fabletu”. Po szczegóły i argumentację, raz jeszcze, odsyłam do mojego poprzedniego tekstu.

„Bebechy” – to najszybszy Windows Phone na rynku, ale co z baterią?

Lumia 1520 to pierwszy Windows Phone z tym konkretnym procesorem Snapdragon. Konkretniej, w telefonie znajdziemy czterordzeniowego Snapdragona 800 2,26 GHz z procesorem graficznym Adreno 330 450 Mhz. Nie brakuje tu też obsługi LTE, Wi-Fi 802.11ac, Bluetootha 4.0, NFC i 32 GB pamięci masowej. To też drugi po Lumii 1020 smartfon z systemem Windows Phone oraz 2 GB pamięci RAM.

K_lumia-1520-otwieracz-618x250

Po co taka moc obliczeniowa? Każdy fanboj Windows Phone’a (tak, są tacy! 🙂 ) przecież od razu wam wyjaśni, że to system, który śmiga nawet na najtańszych smartfonach. Jest to półprawda. Faktycznie, Windows Phone to genialnie zoptymalizowany system, który się nie „zacina”, nie „zamula” i błyskawicznie reaguje na ruch palcem. Nie oznacza to jednak, że inżynierowie Nokii i Microsoftu wynaleźli system, który na dwurdzeniowym, gigahercowym procesorze przeprowadzi symulacje liczone dniami przez superkomputery w kilka sekund. Różnice w procesorach są jak najbardziej widoczne również i na Windows Phone. Szczególnie w przypadku aplikacji firm trzecich. Owszem, tak jak system, również i one reagują błyskawicznie na polecenia użytkownika. Ale wczytują się odpowiednio dłużej / krócej, to samo tyczy się też przetwarzania przez nie danych. System i interfejs faktycznie nie „zacinają się” nawet na najsłabszych telefonach. Ale na tych droższych na niektóre rzeczy czeka się, tak po prostu, zauważalnie krócej.

Lumia 1520 to demon szybkości. Wrażenia są dokładnie takie same, jak w przypadku iPhone’a 5s, którego uważam pod tym względem za wzór. Na nic nie trzeba czekać, wszystkie aplikacje są uruchamiane lub wznawiane błyskawicznie. Nawet „krowy”, takie jak Facebook (który, swoją drogą, został niedawno przebudowany, dzięki czemu działa zauważalnie szybciej, ale testowałem Lumię 1520 również na starej jego wersji). Z grami również nie ma żadnego problemu, mimo iż układ graficzny ma znacznie większą ilość pikseli do wyrenderowania niż w jakimkolwiek innym Windows Phone.

Jakość rozmów, łączność internetowa, Wi-Fi, NFC i Bluetooth również funkcjonują bez zarzutu. Rozmówców słychać głośno i wyraźnie, nie mam tu nic do zarzucenia. A skoro już o głośności mowa, muszę pochwalić Nokię za wbudowany głośnik: jest głośny a dźwięk płynący z niego wyraźny. Jakość, rzecz jasna, daleka od audiofilskiej, ale to pierwszy testowany przeze mnie telefon, który jest w stanie odtwarzać muzykę bez słuchawek i gdzie ma to jakikolwiek sens.

Jeżeli chodzi o baterię, Nokia wyposażyła Lumię 1520 w ogniwo o pojemności 3400 mAh. To wielki atut tego telefonu, aczkolwiek sama bateria jest niewymienna.

Można to jednak zrobić w serwisie Nokii za niewielką opłatą + koszt baterii. Telefon obsługuje też bezprzewodowe ładowanie w standardzie Qi.

lumia-1520-2

Lumia 1520 powoduje, że z żalem wracam do mojego własnego smartfonu, również Nokii. Poczułem w końcu jak to przyjemnie nie musieć się zupełnie przejmować czasem pracy na baterii. Korzystając z telefonu dość często (przetwarzam dziennie tonę maili, nie stronię też od sieci społecznościowych, sporo czytam na telefonie, mało gram, mało oglądam filmów, używam powiadomień push gdzie się da, nie wyłączam Wi-Fi ani GPS, rzadko używam Bluetooth), wynik 1,5 dnia bez ładowania był standardem. W wyjątkowo intensywnych dniach czas ten spadał do około 14 godzin. Lumia 1520 w tej kategorii to absolutny killer

Aparat PureView miażdży

Od czasów Nokii 808 a później Lumii 920 jednym z najmocniejszych elementów smartfonów Nokii są wbudowane aparaty cyfrowe. Są właściwie bezkonkurencyjne, aczkolwiek Apple, Samsung i LG poczyniły znaczne postępy w tej materii. 20-megapikselowy aparat w Lumii 1520 z optyczną stabilizacją obrazu, podwójną lampą LED i potężną matrycą pozostawia jednak konkurencję daleko w tyle.

20 megapikseli pozwala na bezstratne kadrowanie zdjęć a optyczna stabilizacja obrazu i algorytmy PureView powodują, że zdjęcia wyglądają znakomicie nawet w trudnych warunkach oświetleniowych. Prawdę powiedziawszy, to biorąc pod uwagę porę roku, większość wykonanych przeze mnie zdjęć było właśnie po zmroku.

lumia-1520-aparat

Jakość kolorów i ostrość zdjęć jest znacznie powyżej oczekiwań telefonu komórkowego. Szumy? Bardzo nieznaczne. Rzecz jasna, Lumia 1520 nie zastąpi drogiego (+1500 zł) kompaktu a tym bardziej lustrzanki z dobrym obiektywem. Mi, osobie której pasją nie jest fotografia, ów telefon całkowicie wystarcza. Nie bałbym się zabrać jej jako jedynego aparatu fotograficznego na wakacje.

Bardzo ważna jest w telefonie dla mnie jakość „automatu”. Większość zdjęć, jakie wykonuję telefonem, to ujęcie danej, szybko przemijającej chwili. Lumia 1520 radzi sobie z autostrojeniem znakomicie.

Osoby, które jednak lubią podłubać w ustawieniach, mogą to robić bez problemu. Oprogramowanie telefonu pozwala nawet wykonywać zdjęcia w formacie RAW.

Poniżej prezentuję całą rolkę aparatu mojej Lumii 1520. Zdjęcia nie zostały poddane żadnej obróbce. Usunąłem jedynie przedstawiające konkretne osoby (prawo nie pozwala na publikacje takich zdjęć bez zgody  tej osoby) oraz te, w których bawiłem się ustawieniami. Wszystkie poniższe fotografie zostały wykonane „na szybko”, w pełnym automacie. Jak zobaczycie, nie wszystkie są udane. Pamiętajmy jednak, że to telefon komórkowy.

Podsumowanie – czy warto?

Lumia 1520 to zdecydowanie najlepszy Windows Phone na rynku. Kropka. Jedyne zastrzeżenie, jakie mam wobec tego telefonu od strony sprzętowej, to takie, że „fablet” nie jest dla każdego. Jej rozmiar ekranu dla jednych będzie zaletą, dla innych jednak wadą.

Jeżeli chodzi o wydajność i baterię, jest świetnie. Ekran, głośnik, wszystko ponad normę, a aparat jest bezkonkurencyjny. Lumia 1520 znajomicie leży w dłoni, jest porządnie wykonana. To świetny telefon.

lumia-1520-tyl

Windows Phone, mój ulubiony mobilny system operacyjny, mógłby być jednak ciut lepiej dopasowany do możliwości tego telefonu. W niektórych miejscach przestrzeń robocza mogłaby zostać lepiej wykorzystana, brakuje też znanej z Galaxy Note sensownej obsługi rysika. Windows Phone to też nieco inny ekosystem aplikacji. Przed zakupem warto się upewnić, że dalej będziesz mógł lub mogła korzystać ze swojej ulubionej usługi z iPhone’a czy Androida, zanim się przesiądziesz.

Moim zdaniem jednak warto. Przez te dwa miesiące Lumia 1520 nie sprawiła mi ani jednej niemiłej niespodzianki. Jeżeli nie jesteś uzależniony lub uzależniona od bardzo konkretnych rozwiązań w iOS czy Androidzie i szukasz „fabletu”, to Lumia 1520 jest znakomitym wyborem.

Dołącz do dyskusji