Tablet? Tylko z 3G. Dopiero teraz to zrozumiałem

Artykuł/Technologie 15.01.2014
Tablet? Tylko z 3G. Dopiero teraz to zrozumiałem

Tablet? Tylko z 3G. Dopiero teraz to zrozumiałem

Mój iPad mini Retina to pierwszy tablet z modułem 3G, jaki posiadam. Wszystkie poprzednie tablety były wyposażone jedynie w moduł WiFi, bo dotychczas myślałem, że radio telefonii komórkowej nie jest w tabletach koniecznie. Oj, jakże byłem w błędzie. Z 3G tablet jest zupełnie innym urządzeniem.

Dotychczas wychodziłem z założenia, że skoro i tak zawsze mam przy sobie dwa (lub trzy) smartfony, oba z możliwością udostępniania internetu innym urządzeniom, a na dodatek opłacam dwa kontrakty usług transmisji danych internetowych, to nie ma sensu inwestować w tablet z 3G.

Tymczasem nieco z przypadku zaopatrzyłem się w nowego iPada mini z 3G. To dlatego, że gdy konfigurowałem jego zakup w pierwszym dniu udostępnienia tabletu przez Apple’a w polskim sklepie, to czas oczekiwania na model jedynie z WiFi był znacznie dłuższy. Pomyślałem więc: ech, niech stracę – chcę mieć tego iPada jak najszybciej.

I kompletnie nie żałuję, że tak się stało.

W zasadzie to jestem wdzięczny zaistniałej sytuacji. Z tabletu 3G korzystam zupełnie inaczej niż wcześniej z tabletów nie z 3G. Oto jak:

Kontekst użycia tabletu z 3G jest zupełnie inny

No dobra, jest inny poza domem. W domu używa się go dokładnie tak samo jak tego z WiFi.

Ja na co dzień w domu używam tabletu głównie do czytania publicystyki. To na iPadzie najprzyjemniej przegląda mi się RSS-y (w kapitalnej aplikacji Feedly). To na iPadzie czytam e-prasę – subskrybuję wiele magazynów, od Wired i Popular Science, po polski Puls Biznesu. A wieczorem lubię sobie odpalić Pocketa, by przeczytać dłuższe teksty z danego dnia, których nie miałem czasu przeczytać w trakcie roboczego dnia.

Zupełnie inaczej jest z używaniem tabletu poza domem. W przypadku tabletu z WiFi używałem go dokładnie tak samo, jak w domu, czyli głównie aby coś przeczytać (w pociągu, kawiarni, itd.). Owszem korzystałem z udostępnionego połączenia 3G przez smartfon, ale raczej tylko doraźnie, bo wiadomo, że zjazd na baterii udostępniającego internet urządzenia jest piekielnie szybki. W zasadzie to oba urządzenia tracą wtedy na baterii.

iPad_mini_r24

Ta okazjonalność włączenia mobilnego internetu po 3G vs. stały dostęp czyni największą różnicę. A to dlatego, że tabletu 3G poza domem używa się jak… smartfona i komputera PC zarazem!

Stale podłączony do sieci 3G tablet służy jako urządzenie do odbioru wszelkiego rodzaju powiadomień, a to jak wiadomo esencja dzisiejszej pracy (szczególnie w mediach). Złapałem się na tym, że nie tylko wolę powiadomienia odbierać na iPadzie, aniżeli na smartfonach, ale że to przy okazji znacznie bardziej ergonomiczne. Bateria w iPadzie jest po prostu kolosalnie bardziej przyjazna tego typu pracy (o tym za chwilę więcej).

Z drugiej strony iPad poza domem służy mi jako komputer. Od zawsze zabieram ze sobą w podróże służbowe i prywatne Maka – niecały rok temu kupiłem nawet na poczet takich wyjazdów najmniejszego MacBooka Air, który szybko stał się moim ulubionym sprzętem komputerowym – ale łapię się na tym, że odkąd mam iPada mini z 3G, to MacBook w torbie jest mi w zasadzie niepotrzebny.

W trakcie ostatnich trzech wyjazdów nie wyjąłem MacBooka z torby w ogóle i myślę nad tym, czy by nie zrobić eksperymentu i na kolejny wyjazd nie zabrać go w ogóle.

W jaki sposób taki iPad 3G zastępuje komputer, a iPad WiFi nie? Otóż dzięki temu, że jest on stale podłączony do internetu, tzw. “flow pracy” jest identyczny jak na komputerze. Pracuje się na nim dokładnie tak samo jak na komputerze, a że jest poręczniejszy, mniejszy, szybszy w otwieraniu i zamykaniu, szybszy w dotarciu do najważniejszych aplikacji i usług, to właśnie jego w podróży łatwiej i przyjemniej się używa.

Bateria w tabletach spełnia obietnicę

Równie ważną kwestią w przypadku tabletów z 3G jest ich bateryjna wydajność. Smartfony mają to do siebie, że dla takich maniaków mobilności jak ja stanowią głównie psychiczną udrękę, bo gdziekolwiek się nie znajdujemy na wyjeździe, wszędzie błędnym wzrokiem szukamy możliwości szybkiego doładowania smartfonu, bo przecież zaraz padnie.

Co najbardziej frustrujące, na wyjazdach, szczególnie w trakcie podróżny środkami lokomocji, smartfony radzą sobie wyjątkowo słabo. To dlatego, że notoryczne poszukiwanie stacji bazowych telefonii komórkowych najbardziej drenuje ich baterie.

Było (i wciąż jest) tak, że na wyjazdy zabierałem zestaw przynajmniej dwóch power banków, by w locie doładowywać smartfony. A i tak zawsze miałem stresa.

iPad_mini_r20

Z tabletem 3G jest zupełnie inaczej. Tu bateria bez problemów wytrzymuje cały dzień roboczy naprawdę intensywnej pracy. Cokolwiek byśmy z nim nie robili, o baterię nie trzeba się martwić. Co ciekawe, ostatnio zauważyłem, że zużycie baterii w iPadzie mini 3G będącym praktycznie non-stop w użyciu było mniejsze niż w iPhonie oraz Nokii Lumia 1520, które w tym czasie pozostawały w zasadzie bezczynne!

Tablet jest po prostu wygodniejszy

Na koniec równie istotna rzecz co kontekst użycia oraz wytrzymałość baterii – tablet wydaje się znacznie bardziej wygodnym urządzeniem do wykonywania podstawowych dziś czynności związanych z korzystaniem z urządzenia komputerowego aniżeli smartfon.

Większy ekran, większa i dzięki temu dokładniejsza wirtualna klawiatura. Znacznie wygodniejszy do pracy układ poziomy w aplikacjach typu pakiet biurowy – to wszystko wielkie zalety tabletów.

A czemu nie phabletów? Dlatego, że phablety to (niestety) smartfony, które chorują na tę samą dolegliwość: słabą wytrzymałość baterii na jednym ładowaniu.

Może nie odkryłem Ameryki przed Wami, ale przed sobą, owszem, odkryłem. Tablet 3G to nie to samo co tablet WiFi.

Dołącz do dyskusji

Advertisement