Windows Phone 8 na wielkim ekranie Lumii 1520 – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Sprzęt 18.12.2013
Windows Phone 8 na wielkim ekranie Lumii 1520 – recenzja Spider’s Web

Windows Phone 8 na wielkim ekranie Lumii 1520 – recenzja Spider’s Web

Mamy już od kilku dni smartfon Lumia 1520 i powoli szykujemy się do opublikowania jego szczegółowej recenzji. Zanim jednak to nastąpi, postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej jej systemowi operacyjnemu.

Lumia 1520 to urządzenie przełomowe przede wszystkim dla samej Nokii. Jest to bowiem pierwszy „fablet” w ofercie fińskiego producenta. Jednakże ten telefon jest również istotny z punktu widzenia Microsoftu i systemu Windows Phone 8. To bowiem pierwszy smartfon z Windows Phone z czterordzeniowym procesorem i wyświetlaczem Full HD. Oznacza to, że jest to jedyny smartfon na rynku, który w pełni wykorzystuje najnowszą wersję systemu, którego pełna nazwa brzmi Windows Phone 8 Update 3. Dodatkowo, na Lumii 1520 doinstalowana jest nakładka Lumia Black, dodatkowo zwiększająca jego możliwości. Przyjrzyjmy się więc temu wszystkiemu z bliska.

Obsługa nowego sprzętu

Pierwszą, najbardziej widoczną zmianą jest przygotowanie na obsługę nowej rozdzielczości, jaką jest 1080p. To umożliwia wprowadzenie na rynek nowej odmiany smartfonów z tym systemem, jakimi są „fablety”. Większy ekran to też większa ilość pikseli do zagospodarowania. Czy Windows Phone 8 sobie z tym poradził?

Niestety, połowicznie. Niektóre elementy systemu zostały przebudowane pod nową rozdzielczość w sposób wzorcowy, jeszcze inne w dostateczny, a jeszcze inne… pozostały nietknięte, co miejscami wygląda dość pokracznie.

Do tych wzorcowych elementów właściwie mogę zaliczyć tylko jeden: nowy ekran startowy. Testowana przeze mnie Lumia 1520 nie jest moim własnym telefonem, a wypożyczonym od Nokii do testów. I właśnie z uwagi na ów ekran będzie mi ciężko się wracało do własnej Lumii 920. Nowy układ kafelków to mistrzostwo świata. Wszystko dzięki dodaniu jednej, dodatkowej kolumny w siatce na której owe kafelki są rozmieszczane.

wp_ss_20131218_0004
Nowy ekran startowy jest genialny

Dzięki temu wszystkie potrzebne informacje mam od razu na wierzchu, bez konieczności przewijania kilku ekranów. Na Lumii 920 miałem w sumie trzy ekrany kafelków do przewinięcia. Na Lumii 1520 raptem półtora.

Żaden inny smartfon nie zapewnia tak wygodnego i czytelnego ekranu startowego, jak „fablet” Nokii z najnowszym Windows Phone.

Na ekranie startowym nowości jednak się nie kończą. Większość systemowych aplikacji również wykorzystuje dodatkowe piksele, zamiast tylko skalować się do nowej rozdzielczości. Przeglądarka internetowa wyświetla teraz większy fragment witryny, przeglądarka zdjęć mieści więcej fotografii na raz na ekranie a klient pocztowy wyświetla w menu głównym dłuższy fragment każdego maila. Również systemowa aplikacja do kontaktów oraz do Xbox Multimedia zgrabnie wykorzystuje nowe piksele. Podobnie wszystkie elementy interfejsu listujące w pionie poszczególne elementy, takie jak lista zainstalowanych aplikacji czy też menu ustawień.

Niestety, nie wszędzie widać zmiany. Wystarczy, na przykład, kliknąć w „Gry” i pozostaje się tylko dobrotliwie uśmiechnąć nad nieporadnością Microsoftu. Nagłówek „gry” ma wysokość dwóch centymetrów, co wygląda co najmniej zabawnie. Systemowa aplikacja Data Sense (służy do sprawdzania zużycia danych przez telefon) informuje mnie o stanie mojego konta liczbami o czcionce takiej wielkości, że ta mogłaby się nie zmieścić na najtańszych telefonach z małymi ekranami. Także miejscami jest dość zabawnie i wydaje mi się, że w Windows Phone 8.1 znajdą się kolejne szlify dotyczące „fabletów”.

Bardzo niewiele aplikacji firm trzecich wykorzystuje dodatkowe piksele. Właściwie jedyne, które zauważyłem, że robią użytek z większego ekranu, to te, które w Sklepie Windows Phone umieścił Microsoft. Na szczęście reszta przynajmniej skaluje się bardzo dobrze.

Nie pojawiają się błędy w interfejsie, który pozostaje ostry jak żyleta, wykorzystując zwiększone dpi zapewniane przez system.

Na szczęście, owe niedoróbki to drobiazgi, które w żaden sposób nie uprzykrzają życia. Jest albo tak samo, co na Windows Phone 8 GDR2, albo lepiej (a czasem wręcz znacznie lepiej). W żadnym miejscu nic, wybaczcie kolokwializm, nie spartolono.

Windows Phone 8 Update 3 to również obsługa czterordzeniowego procesora, obecnego w Lumii 1520. Czy czuć różnicę? Nie tak wielką, jakby mogło się wydawać. Aczkolwiek nie jest to wina tego systemu. Windows Phone 8 bowiem, tak jak można go krytykować za wiele elementów, tak jest to system bardzo dobrze zoptymalizowany. To właśnie dlatego świeci triumfy przede wszystkim na tak zwanych „zetafonach”. Skoro system ten działa bardzo responsywnie i płynnie na Lumii 520, to ciężko spodziewać się rewolucji na czterokrotnie droższej Lumii 1520.

Nie mogę jednak powiedzieć, by nie zmieniło się nic. Microsoft wykonał dobrą robotę jeżeli chodzi o zasobożerność mobilnych kafelków, ale jeszcze nie opanował arkanów czarnej magii i nie potrafii omijać ograniczeń sprzętowych. Niektóre aplikacje potrzebują czasem kilku sekund, by móc wczytać wszystkie dane. Lumia 1520 jak dotąd nie kazała mi na nic czekać. Nawet „krowa”, jaką jest oficjalna aplikacja do Facebooka, wczytuje się błyskawicznie, gdzie na Lumii 920 każe na siebie czekać dobre dwie-trzy sekundy

Nowe funkcje

Update 3 to też kilka kosmetycznych, ale ciekawych zmian w funkcjach. Do pierwszej należy tryb samochodowy. Po jego skonfigurowaniu i uruchomieniu telefon przestaje powiadamiać użytkownika (czyli kierowcę) o nieistotnych zdarzeniach, pozwalając mu skoncentrować się na jeździe. Stopień wyciszenia telefonu możemy dowolnie konfigurować, każąc telefonowi, na przykład, ignorować wiadomości tekstowe, połączenia głosowe czy powiadomienia z aplikacji. Możemy również skonfigurować ów tryb tak, by wysyłał SMS-a osobom próbującym się z nami skontaktować, informującego, że nie możemy rozmawiać, bo prowadzimy samochód. Tryb samochodowy można uruchamiać ręcznie lub ustawić go tak, by włączał się automatycznie po sparowaniu Lumii z zainstalowanym w samochodzie zestawem głośnomówiącym Bluetooth.

Można już ręcznie zamykać otwarte aplikacje, jeżeli ktoś tego szczególnie pragnie
Można już ręcznie zamykać otwarte aplikacje, jeżeli ktoś tego szczególnie pragnie

Rozbudowano też personalizację dzwonków, która była dotychczas mocno ograniczona w Windows Phone. Można teraz dodawać własne dzwonki nie tylko do funkcji połączeń przychodzących, ale również do wiadomości tekstowych. Możemy też przypisywać poszczególne dzwonki do wiadomości i połączeń od konkretnych kontaktów.

W nowym Windows Phone wprowadzono też kolejną funkcję, której wielu osobom brakowało, a więc blokadę obrotu ekranu.

Na życzenie, interfejs telefonu nie będzie zmieniał automatycznie orientacji w momencie, w którym obracamy telefon. Dodano też możliwość ręcznego zamykania aplikacji. Co prawda Windows Phone akurat wzorowo zarządza zasobami sprzętowymi urządzenia na którym jest zainstalowany, więc owych aplikacji zamykać nie trzeba, ale wiele osób życzyło sobie takiej możliwości, więc Microsoft ją dodał. Funkcja ta jest dostępna w widoku przełączania się między aktualnie otwartymi appami: przy każdej z nich wyświetlany jest charakterystyczny „X” służący do jej zamknięcia.

Usunięto też sporą wadę projektową, sięgającą czasów pierwszej wersji Windows Phone 7, jaką jest brak możliwości podłączenia się pod sieć Wi-Fi przy wstępnej konfiguracji telefonu. Możemy więc podłączyć się od razu pod nasze konto w chmurze i pobrać dane bez obaw, że „pożre” nam to nasz pakiet internetowy od operatora.

Nakładka Lumia Black

Nokia wprowadziła do systemu Windows Phone 8 kilka zmian od siebie. Robiła to zresztą już od jakiegoś czasu. Przy okazji premiery Windows Phone 8 GDR2 dodała od siebie nakładkę Lumia Amber, teraz owa nakładka została zaktualizowana do wersji Black.

Wprowadza ona trzy usprawnienia, z czego dwa widać od razu, gołym okiem. Trzecia zmiana, ta mniej widoczna, to zastąpienie microsoftowych algorytmów do przetwarzania zdjęć własnymi, autorskimi. Oznacza to, że zdjęcia wykonane za pomocą Lumii będą jeszcze lepsze. Niestety, nie jestem w stanie porównać jakości zdjęć, ponieważ nie dysponuję dwoma smartfonami o identycznych aparatach i różnymi wersjami oprogramowania. Do tematu wrócę, jak Lumia Black pojawi się jako aktualizacja do mojej Lumii 920.

Drugie usprawnienie to usprawniony ekran podglądu („glance”). W nakładce Amber potrafił on wyświetlać aktualną godzinę, stopień naładowania baterii i profil dźwiękowy. Po aktualizacji Black wyświetla on również powiadomienia z ekranu blokady.

Jest to bardzo praktyczne, bowiem nie trzeba uruchamiać wyświetlacza ani odblokowywać telefonu, by wiedzieć, czy coś ważnego na nas czeka do sprawdzenie.

luma-glance

 

Trzecie i ostatnie usprawnienie to kolejny zestaw API dla twórców aplikacji. Nie znam pełnej listy tychże interfejsów, ale Nokia zapewniła dwie aplikacje, które je już wykorzystują. Pierwszą z nich jest… krokomierz. O nim chcę się rozpisać szerzej w kolejnej notce, ale w dużym skrócie w całości zastępuje on „krokomierzowe” opaski, nie wpływając w zauważalny sposób na czas pracy na baterii (mechanizm, jak już zapewniłem, opiszę w kolejnej notce). Drugą aplikacją jest Nokia Beamer, która potrafi strumieniować obraz wyświetlany na smartfonie do aplikacji webowej, którą możemy uruchomić na komputerze z większym ekranem czy podłączonym do telewizora.

wp_ss_20131218_0011

Podsumowanie

Nie mogę powiedzieć, by Windows Phone 8 Update 3 z nakładką Lumia Black w pełni wykorzystywał możliwości sprzętowe Lumii 1520. Owszem, wiele się zmieniło na lepsze, ale można było zrobić to nieco lepiej: w paru miejscach systemu aż prosi się o wykorzystanie dodatkowych pikseli. Miłośników Galaxy Note’a zapewne rozczaruje brak jakiejkolwiek obsługi rysika.

Wszystkie zmiany jednak są zdecydowanie na lepsze. Większość elementów systemowych poprawnie wykorzystuje większą przestrzeń roboczą, nowy ekran startowy jest rewelacyjny, pojawiły się funkcje, których wielu użytkowników się domagało, a Lumia Black dodatkowo zwiększa użyteczność smartfonu.

Microsofcie, dobra robota. Ale oczekuję kolejnych usprawnień w Windows Phone 8.1.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Dołącz do dyskusji