Telewizor TCL L26E4143 za 839 zł prosto z Żyrardowa – recenzja Spider’s Web

Recenzja/RTV 17.12.2013
Telewizor TCL L26E4143 za 839 zł prosto z Żyrardowa – recenzja Spider’s Web

Telewizor TCL L26E4143 za 839 zł prosto z Żyrardowa – recenzja Spider’s Web

Byliśmy w fabryce TCL, czas więc sprawdzić jakie telewizory wyjeżdżają z Żyrardowa. Na nasz testerski warsztat trafił jako pierwszy model L26E4143, czyli zielony telewizor za 900 zł.

Do tej pory telewizory TCL były bardzo orientalne. W Polsce częściej można było znaleźć produkty z logiem Thomsona lub wykonane przez TCL, ale na zlecenie innych firm. Teraz chiński producent wchodzi na rynek ze swoją własną marką. Testowany L26E4143 w sklepach internetowych znajdziemy już za 839 zł. W popularnych sklepach fizycznych jego cena oscyluje wokół 900 złotych. To niewiele, ale czy kupując taki produkt, nie wyrzucimy tych pieniędzy w błoto?

Kolorowy świat…

Telewizor L26E4143 należy do serii Color Line i jest to w zasadzie jego główna cecha, a w zasadzie zaleta. Testowałem model w kolorze zielonym, ale są też odpowiedniki w wersji różowej i niebieskiej. Poza wersją 26-calową, mamy też wersje 24- i 19-calowe. Jest to ciekawa alternatywa dla innych urządzeń na rynku.

Myślę, że to też wyraźny sygnał odnośnie do pozycjonowania tego telewizora. Nie ma to być główny ekran w domu, a drugi telewizor w pokoju dziecka albo sypialni. Ma być niewielki i komponować się z wystrojem danego wnętrza. Takie pozycjonowanie produktu pozwala też wybaczyć jego wady, ale… o tym później.

Skupmy się na wyglądzie i wykonaniu

Z daleka telewizor prezentuje się nieźle, ale z bliska „czuć” plastik. Zwłaszcza z tyłu TCL E41 nie powala jakością wykonania. Na froncie kolorowa ramka jest już znacznie lepsza, choć wygląd psuje podstawka. Jeszcze kilka lat temu podobnie wykończone były telewizory czołowych producentów. Dziś taki wygląd trochę razi, ale to budżetówka, drugi telewizor w domu, możemy mu to jakoś wybaczyć. Myślę, że nabywając taki różowy telewizor córce możecie sprawić jej niemałą radość.

Jako tester, który telewizory nie tylko skręca ale też rozkręca, często przyczepiam się też do brzydkich śrubek i niezbyt przemyślanego sposobu zapakowania telewizora. Ciężko było ponownie spakować podstawkę TLC, chociaż należy pamiętać, że zazwyczaj wypakowujemy sprzęt tylko raz.

Na krytykę zasługuje niestety również pilot, który nie zachwyca ani jakością wykonania, ani ergonomią. Zarówno biały plastik obudowy, jak i gumowe przyciski są nieco toporne. Szkoda, ponieważ taki tani telewizor powinien zachęcać pilotem, który byłby przyjazny mniej doświadczonym użytkownikom.

Nie oczekiwałem cudów, więc ich nie ma

Wygląd telewizora, choć jest ważnym aspektem i często mocno podkreślanym, jest sprawą drugorzędną względem jakości ekranu. Niestety o ile swoją obudową TCL L26E4143 jest wyjątkowy, to obraz już takowy nie jest. Jest on poniżej przeciętnej i niestety daleko mu chociażby do Sharpa LE350, czy Samsunga EH5020, z którymi miałem do czynienia dłużej.

Pierwszym problem obrazu jest rozdzielczość, która wynosi tylko 1368 na 768 pikseli. Na 26-calowy telewizor to mało, w mniejszych wersjach powinno być lepiej. Postawiłem urządzenie blisko kanapy i niestety z odległości 1,5 metra odczuwałem brak odpowiednio wysokiej rozdzielczości. Powiedzmy jednak, że do okazyjnego oglądania można to zaakceptować, zwłaszcza że na DVB-T wkrótce nie uświadczymy kanałów HD.

Kolory są akceptowalne, ale nie rzucają na kolana. Podobnie jak w przypadku innych telewizorów z niższej półki nie ujrzymy tutaj wyraźnej głębi. Na uwagę zasługuje jedynie minimalny clouding – spodziewałem się, że będzie gorzej. Generalnie pod względem obrazu jest to telewizor dla niewymagających. Im lepsze źródło, tym będzie lepiej. Przy cyfrowej telewizji naziemnej na kanałach SD nie wygląda to dobrze.

Niby przejrzyście, a jednak się wiesza

Kolejną kwestią jest interfejs i multimedia i tu… jest naprawdę nieźle. Menu jest proste, łatwe w obsłudze, dobrze spolszczone. Nie ma tu żadnych bajerów. Mogłoby być nieco bardziej nowocześnie, ale nie wymagałbym zbyt wiele. Nie powinno być jednak problemu z opanowaniem nawigacji i użytkowaniem tego telewizora.

Oczywiście w serii E41 nie znajdziemy funkcji Smart TV. Jest za to odtwarzacz multimedialny, który bardzo dobrze radzi sobie z popularnymi formatami zdjęć, filmów i muzyki. Nie napotkałem na problemy z napisami, czy innymi przeciwnościami przy otwieraniu plików. Działa to tak, jak się spodziewałem, choć sprawdzałem jedynie wykorzystanie pendrive’ów, a nie dużych dysków zewnętrznych.

Jednak i ten aspekt tego supertaniego i ładnego telewizora TCL został zepsuty poprzez resety przy próbie opuszczenia menu multimediów i przejścia do telewizji. To chyba największy mankament, który mnie irytował podczas testów. Może jednak znajdzie się jakaś aktualizacja oprogramowania lub po prostu trafiłem na felerny egzemplarz.

Nie przekreślajmy TCL

Nie chciałbym krytykować i odradzać nikomu tego telewizora. Patrzę na ten model krytycznym okiem, ale wynika to zapewne po części z tego, że przez mój duży pokój przewinęło się już kilka naprawdę mocnych modeli. Mam duże wymagania i moja ocena jest nieco spaczona pod kątem jakości obrazu. Moje wrażenia są więc bardzo subiektywne i nie będą adekwatne dla osób, dla których będzie to pierwszy w życiu płaski telewizor.

TCL_tv-recenzja_tani_telewizor_11

W zbliżonej cenie w marketach zdarza się otrzymać telewizor Full HD o podobnej przekątnej, jednak TCL E41 oferuje przy tym ciekawy, kolorowy design. Mniejsze wersje umożliwiają zasilanie z gniazdka 12 V, więc są ciekawym produktem dla miłośników podróży kamperami, motorówkami i etc. Uszczęśliwimy nim też dzieci marzące o własnym telewizorze w pokoju.

Uważam, że to produkt warty swojej ceny. TCL L26E4143 nie zachwycił mnie, ale też mnie nie rozczarował. Właśnie tak powinien się prezentować telewizor kosztujący 839 zł.

Przede wszystkim należy jednak pamiętać o tym, że TCL dopiero rozpoczyna swój marsz. Dziś może produkty tej marki nie oferują takiej jakości, nie mają bajerów, a interfejs odbiega od nowoczesnych standardów, ale przyszłość TLC rysuje się w jasnych barwach. Zapamiętajcie te trzy literki i ich nie lekceważcie, bowiem za 2-3 lata mogą być tu, gdzie dziś jest LG. I jest to komplement zarówno dla jednej, jak i drugiej firmy.

Z przyjemnością i zaciekawieniem będę sięgał po kolejne produkty TCL.

Dołącz do dyskusji

*/ ?>
Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
Przewiń stronę, by przeczytać kolejny wpis
Advertisement