YouTube na Androidzie z odtwarzaniem w tle? Tak, ale… nieoficjalnie

Artykuł/Technologie 10.12.2013
YouTube na Androidzie z odtwarzaniem w tle? Tak, ale… nieoficjalnie

YouTube na Androidzie z odtwarzaniem w tle? Tak, ale… nieoficjalnie

Jak często irytował Was fakt, że podczas oglądania na tablecie i telefonie z Androidem klipu z YouTube’a po zablokowaniu ekranu lub po zwykłym przejściu do pulpitu odtwarzanie zostało zatrzymane – oraz co gorsza, nastąpił reset paska postępu buforowania materiału? Mnie wielokrotnie, a twórcy serwisu wodzą nas za nos, ani nie potwierdzając, ani nie zaprzeczając plotkom o planach wprowadzenia odpowiedniej funkcji w swoim programie. Jak to zwykle bywa, niezależny deweloper wziął sprawy w swoje ręce.

Od kiedy pamiętam, oficjalna aplikacja YouTube miała poważny brak, jakim jest pauzowanie odtwarzacza po każdorazowym zminimalizowaniu aplikacji. Oczywiście nie jest to niedopatrzenie ze strony twórców, a celowe i zrozumiałe działanie. W końcu skoro serwisy takie jak Spotify, Deezer, WiMP oraz niedostępne w Polsce Google Music i All Access pobierają opłaty za słuchanie na urządzeniach mobilnych, więc udostępnienie na podobnej zasadzie YouTube’a, będącego największym składowiskiem (pół)legalnej muzyki w sieci, byłoby po prostu strzałem w stopę.

youtube-opłaty-filmy-ppv-vod

Google nad tym pracuje?

Niedawno zresztą powrócił temat nowej wersji aplikacji YouTube, która miałaby rzekomo pozwalać na zapisywanie wybranych materiałów na określony czas do pamięci offline. Miało być to połączone właśnie z możliwością odtwarzania klipów tle, na co pozwalają wszystkie odtwarzacze muzyki, a też spora część popularnych klasycznych playerów wideo.

Jak na razie jednak nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia tej informacji, aktualizacji na horyzoncie nie widać, więc równie dobrze możemy takiego mitycznego YouTube’a na Androida na sterydach włożyć między bajki. Nie twierdzę, że Google nas nie zaskoczy, ale doskonale rozumiem, dlaczego nie zostało to jeszcze wprowadzone.

YouTube_music

Serwis zarabia na reklamach, a zminimalizowanej reklamy nikt nie obejrzy

Tak po prostu, czysty biznes. Jeśli skuteczność reklamy spadnie, to firmy będą mieć mniej motywacji do przekazywania Google’owi swoich pieniędzy. Ale chociaż rozumiem Google, to przecież YouTube nie składa się tylko z muzyki. Sam jestem fanem Spotify i bynajmniej serwisu streamingowego porzucić nie chcę, ale z możliwości odtwarzania w tle skorzystałbym z ogromną przyjemnością.

A kiedy? Chociażby podczas słuchania zamieszczonych w serwisie wideo vlogów i wywiadów, których jest od groma. Teraz muszę dbać o to, żeby słuchając na słuchawkach takiego materiału przypadkiem nie dotknąć w nieodpowiednim miejscu ekranu, co zresetuje odtwarzanie. Jest to upierdliwe i niewygodne i mam nadzieję, że twórcy platformy szybko wymyślą, co zrobić aby zadowolić wszystkich: dostawców treści, reklam, siebie i na końcu użytkownika.

uListen Android

Ale Google niech lepiej myśli szybko

Google może myśleć jak spiąć taki model od strony biznesowej, ale użytkownicy myślą o swojej wygodzie we własnym zakresie. Nic dziwnego, że powstają już aplikacje, które pozwalają na odpalenie materiału audio z klipu na YouTubie i zminimalizowanie odtwarzacza na pasek powiadomień. Takim programem jest uListen od dewelopera GooglyEyes, który pozwala na wyszukiwanie utworów, tworzenie playlist i pauzowanie odtwarzania prosto z paska.

Jego sporą zaletą jest też oszczędność transferu – w końcu odpada nam konieczność przesyłania materiału wideo. Aplikację uListen można znaleźć w sklepie Google Play. Jej interfejs jest prosty, a sam program wyświetla reklamy, ale przynajmniej dostępny jest za darmo. Co miłe, można użyć wyszukiwarki lub dostępu do swojego profilu w oficjalnej aplikacji, a za pomocą systemowej opcji udostępniania uruchomić audio z wybranego filmu.

uListen iOS

Nie tylko Android

Oprócz uListen na Androida dostępna jest darmowa i płatna wersja aplikacji dedykowana urządzeniom z systemem iOS. Co prawda nie miałem okazji sprawdzić ich samodzielnie, więc zachęcam do przetestowania wersji free samodzielnie. Jak jednak widać aplikacja przeszła bez problemu testy cenzorów z Apple i została dopuszczona do sprzedaży.

Wiele osób może teraz zacząć się zastanawiać, jak długo aplikacja posiedzi w sklepie Google Play (i App Store). Nie jest to twór z wczoraj, ale i tak nie zdziwię się, jeśli niedługo zdobędzie zbyt dużą popularność i zniknie ze względu na łamanie jakiegoś-tam punktu regulaminu, powodowanie zagrożeń czy coś w tym guście. Dobra wiadomość jest taka, że nawet jeśli uListen zostanie usunięty ze sklepu, będzie można wgrać go z pliku .apk…

…przynajmniej dopóki Google nie zmieni API.

PS. Zainteresowanie jest spore, bo aplikację pobrano już między 100 a 500 tysięcy razy.

źródło: inawarzone.blogspot.com

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement