Postrzeganie komputerów jako zło wynika z błędnej edukacji rodziców – Joanna Szpunar-Frączek, Kiddoland

Artykuł 16.12.2013
Postrzeganie komputerów jako zło wynika z błędnej edukacji rodziców – Joanna Szpunar-Frączek, Kiddoland

Postrzeganie komputerów jako zło wynika z błędnej edukacji rodziców – Joanna Szpunar-Frączek, Kiddoland

Święta tuż tuż, a to oznacza, że najmłodsi pod choinką obok klocków LEGO i lalek Barbie znajdą też laptopy, tablety, a nawet smartfony. Wielu zastanawia się czy to dobrze, czy to źle. Moim zdaniem należy im się odpowiednie miejsce w Sieci.

Jednym z takich miejsc jest Kiddoland, serwis założony przez Joannę Szpunar-Frączek. Co ciekawe, ta strona z grami dla dzieci żyje w symbiozie z Onetem. Postanowiłem podpytać pomysłodawczynię projektu o kilka kwestii związanych z jej dzieckiem. Oto efekt naszej rozmowy:

Paweł Okoień, Spider’s Web: Skąd pomysł na Kiddoland?

kiddoland 2
Joanna Szpunar-Frączek: Pomysł na Kiddoland narodził się dzięki dociekliwości mojego syna -Tymusia, który mając 3,5 roku oznajmił, że chciałby nauczyć się literek. W przedszkolu dzieci poznawały już alfabet, jednak przez astmę, syn nie mógł regularnie uczęszczać do przedszkola i miał zaległości. Na jego prośbę powstała pierwsza gra – Poznajemy alfabet, z której syn codziennie, samodzielnie korzystał. Później zaczęłam przeglądać i czytać masę artykułów na temat przedszkolaków, ich rozwoju, co powinni wiedzieć – tak powstawały kolejne gry i zabawy (początkowo tylko dla użytku Tyma). Kiedy powstało około 40 gier razem z mężem postanowiliśmy stworzyć serwis dla przedszkolaków z bezpiecznymi, edukacyjny grami i zabawami pod nazwą KIDDOLAND, czyli kraina dla dzieci ;-).

Czy w Polsce jest miejsce na mikropłatności?

Jak najbardziej tak, choć spora grupa ludzi w dalszym ciągu nie jest do nich przekonana. O ile przyzwyczajeni są do otrzymywania czegoś po wysłaniu SMS-a ze swojego telefonu, to nadal ciężko namówić ich np. do płatności za pomocą e-przelewu, pomimo iż ceny abonamentów płaconych za pomocą elektronicznych płatności bankowych są o połowę niższe od cen SMS-ów. Wydaje mi się, że ludzie są mało wyedukowani w tej kwestii. Przelew bankowy kojarzy im się z możliwością dokonania wpłaty (zapłaty) tylko od poniedziałku do piątku, w dodatku tylko w określonych godzinach. Ciężko im zrozumieć, że e-przelew jest inną formą przelewu. Działa przecież 7 dni w tygodniu przez 24 godziny, a doładowanie następuje maksymalnie do 5 minut.

Czy możemy mówić, że edukujesz także jeśli chodzi o płacenie za treści w sieci?

Każdy serwis oferujący mikropłatności uczy płacenia za treści w Sieci. Pokazuje, że za część treści, np. ze względu na ich wartość, trzeba już zapłacić. Ponadto utrzymanie serwisu (bez pobierania opłat) nie byłoby możliwe, ponieważ wiążą się z tym różne opłaty, np. hosting czy domena. Takie korzystanie z zasobów różnych serwisów staje się coraz bardziej powszechne i myślę, że ludzie powoli się do tego przyzwyczajają.

Jaki jest największy sukces serwisu?

Sukcesem na pewno jest to, że skutecznie budujemy świadomość produktu. Z każdym dniem mamy nowych użytkowników, a ci, którzy znają już serwis ciągle do nas wracają. Często dostajemy także informacje od rodziców, że prezentowane gry czy zabawy bardzo podobają się dzieciakom, co sprawia nam ogromną satysfakcję.

Jakie priorytety wyznaczyłaś na najbliższy rok?

W przyszłym roku planujemy rozbudować serwis pod urządzenia mobilne i to pewnie będzie naszym największym priorytetem.

Jak zaczęła się Twoja współpraca z Onetem? Jak to wygląda dzisiaj?

Z Onetem współpracujemy niecałe pół roku, jest więc to tak naprawdę dopiero początek współpracy. Na pewno przetarliśmy już pierwsze szlaki, poznaliśmy się lepiej i wydaje mi się, że tworzymy zgrany zespół. Wszystkie projekty analizujemy wspólnie, dzielimy się zadaniami i oczywiście razem cieszymy się z dużych oraz tych małych sukcesów.

Czy twórcy małych projektów mogą zyskać na współpracy ze starymi wygami?

Na pewno tak! Często jest tak, że ci młodzi twórcy mają pewną swoją ideę, pomysł, tworzą coś innego i nowego. Z drugiej strony wspomniane „stare wygi” mają wieloletnie doświadczanie, wiedzą jak działa rynek, jak to wszystko funkcjonuje. Łącząc się ze sobą obie strony mogą podzielić się swoją wiedzą i poprzez współpracę stworzyć produkt, który nie tylko się podoba, ale także przynosi zyski.

Wróćmy jednak do najmłodszych i samego Kiddolandu. Dzieci siadają jeszcze do tradycyjnych komputerów? Czy zmieniacie się po to, by dostosować do nowych dotykowych ekranów?

Wierzymy, że zawsze znajdzie się grupa ludzi, która będzie preferować rozwiązania tradycyjne. Równocześnie mamy świadomość, że tablety i smartfony rosną w siłę, dlatego w przyszłym roku planujemy rozbudować serwis i dostosować go pod urządzenia mobilne.

kiddoland

Dlaczego komputer i gadżety tak często postrzegane są jako zło w wychowaniu dzieci, a nie jako przydatne narzędzie?

Wydaje mi się, iż postrzeganie komputerów czy internetu jako zło w wychowaniu dzieci wynika ze złej edukacji rodziców. Powszechnie wiadomo, iż internet kojarzy się z miejscem, w którym można znaleźć WSZYSTKO, czyli także treści nieodpowiednie dla dzieciaków. Z kolei gry komputerowe kojarzą się przede wszystkim z ogłupiającymi strzelankami, wyścigami samochodowymi lub innymi zapychaczami czasu, które nic nie wnoszą do rozwoju dziecka. Stereotypowe myślenie odnośnie komputera czy internetu ciężko zmienić i tu pojawia się problem, a przecież to nie komputer czy Internet jest zły, tylko postrzeganie tych narzędzi. Rodzice powinni sobie uświadomić, iż technologia komputerowa jest przyszłością i dzieci prędzej czy później będą miały z nią styczność. Osobiście uważam, że wczesna edukacja odnośnie komputerów czy internetu pozwoli dziecku na lepsze przygotowanie i zapoznanie się przede wszystkim z wirtualnym światem. Dzieci muszą wiedzieć jakie korzyści, ale także jakie niebezpieczeństwa mogą napotkać w internecie. Z kolei rodzice powinni pomóc maluchom w zrozumieniu tego innego świata.

Czy nie uważasz, że w Polsce i rodzice i dzieci potrzebują edukacji jeśli chodzi o internet i technologie?

Jak najbardziej. Rozpisałam się na ten temat przy poprzednim pytaniu, więc teraz dodam tylko że potrzebują dwutorowej edukacji – z jednej strony, że internet i nowe technologie to nie jest zło, a z drugiej – jak znaleźć i korzystać te dobre, rozwijające treści.

Kiddoland jest w stanie podbić zagraniczne rynki?

Na chwilę obecną koncentrujemy się przede wszystkim na wersji polskiej, ale mogę zdradzić, że trwają wstępne rozmowy z partnerem i już niedługo zwierzaki mogą mówić w innym języku.

I ostatnie pytanie co przygotowaliście z okazji zbliżających się świąt?

Rok 2013 postanowiliśmy zakończyć konkursem pt. „Zimowe zagadki Bałwanka Śniegusia”, który trwać będzie przez cały czas oczekiwania na Święta. Codziennie zadamy nową zagadkę, a dla najbardziej wytrwałych odgadujących, przygotowaliśmy mnóstwo super nagród. Wszystkich przedszkolaków zapraszamy do zabawy na stronie kiddoland.onet.pl!

Słowem komentarza

Nie jestem rodzicem, ale sam wychowywany byłem na grach dla dzieci, które w latach 90-tych wcale nie były łatwo dostępne. Cieszę się, że takie miejsca w Sieci powstają, a takie firmy jak Onet interesują się dobrymi projektami z Polski. Zamiast tworzyć własny serwis od podstaw, wchodzą w partnerstwa z mniejszymi firmami i dają im zasięg, w zamian za dobre treści, w tym przypadku w postaci gier.

Fajne jest też to, że w przypadku Kiddolandu mamy autorskie pomysły, bez sięgania bo bajkowe gwiazdy wielkiego formatu. Dobrze, że są miejsca, w których rodzice mogą bez obaw zostawić dzieci przed komputerem. Mogą też usiąść z nimi i pobawić się oraz pouczyć. Czas spędzony przed pecetem wcale nie musi być zmarnowany. Widać, też że projekt jest mądrze przemyślany pod względem biznesowym – mamy mikropłatności, a wkrótce pojawią się wersje dostosowane do urządzeń mobilnych.

Nie wiem jak Wam, ale mi się podoba.

Dołącz do dyskusji

Advertisement