Jeśli chcesz odnieść sukces stawiaj tylko na super-wygranych

Felieton 02.11.2013
Jeśli chcesz odnieść sukces stawiaj tylko na super-wygranych

Jeśli chcesz odnieść sukces stawiaj tylko na super-wygranych

Paul Graham to współzałożyciel znanego inkubatora startupów Y Combinator. Z jego stajni wyszedł m.in. Dropbox, który swojego czasu odrzucił dziewięciocyfrową propozycję zakupu przez Steve’a Jobsa. Dzięki swojemu szerokiemu doświadczeniu Graham sformował wnioski, które mogą nam pomóc odnieść ogromny sukces na polu własnego biznesu, inwestycji oraz nawet kariery zawodowej.

Przyjrzyjmy się firmie, której Graham jest współwłaścicielem. Y Combinator od powstania w 2005 roku sfinansował już ponad 550 startupów, których wartość rynkowa przekracza 10 miliardów dolarów. Pomimo znacznej liczby spółek najbardziej znany to wspomniany Dropbox oraz Airbnb, czyli system rezerwacji i najmu noclegów, który zresztą działa już w Polsce. Popularność przekłada się także na pieniądze – to właśnie te dwie spółki stanowią ¾ wartości portfela całego inkubatora.

Reasumując: Y Combinator dwa razy w roku inwestuje małą sumę (14-80 tys. dolarów) w dużą liczbę spółek (ostatnio 52 w jednej turze), proces ten wykonuje przez 8 lat, a ostatecznie okazuje się, że dwie firmy spośród 550 są warte 75% portfela. To ogromna dysproporcja, zmuszająca do wyciagnięcia wniosków. Pierwszy z nich jest już znany od stuleci:

Zwycięzcy biorą wszystko

Na raptem 0,25% wszystkich notowanych na świecie przedsiębiorstw przypada około połowa globalnej kapitalizacji rynkowej. Dalej: na 0,2% książek przypada około połowy wartości globalnej sprzedaży wszystkich tytułów, a mniej niż 0,1% leków generuje nieco ponad połowę globalnych przychodów branży farmaceutycznej (wyliczenia za Harvard Business Review). Zasada Pareto, w różnych modyfikacjach jej proporcji, dotyka również naszego dnia codziennego. Zazwyczaj, przez 40% czasu wykonujemy 60% pracy, a 30% klientów dostarcza nam 70% wyników sprzedaży. To sprawdza się nawet w grach wideo – spójrzcie ile punktów ma kilka najlepszych graczy na koniec partii w Battlefielda w stosunku do wszystkich pozostałych.

money

Jak to się ma do sukcesu życiowego? Najtrudniej przebić się powyżej przeciętnych wyników, a na szczycie wieje samotnością – to dwa wnioski z wielu jakie można wyciągnąć z 4-godzinnego tygodnia Tima Ferrisa, którego pierwszy raz czytałem w 2009 roku. Każdy nasz wynik i sukces liczy się do ogólnej średniej, którą musimy pokonać, aby wybić się z przeciętności. Co ważne – przeciętny nie oznacza tutaj słaby! FC Barcelona ma wielu doskonałych piłkarzy, a tylko kilku jest gwiazdami, na paryskich wybiegach chodzi wiele pięknych modelek, a tylko kilka otrzymuje status supermodelki. Y Combinator zainwestował w wiele innowacyjnych, popularnych i odnoszących sukcesy firm – dość wymienić tutaj Reddita, Chipmunka, Scribd, Stripe czy nawet używany na tej stronie Disqus. A pomimo to trafiają się super-wygrani, jak choćby Dropbox.

Biednemu wiatr zawsze w oczy..

…wieje, a bogatemu to się i byk ocieli. To stare przysłowie w pełni się potwierdza, co udowadnia RBC Wealth Management and Capgemini Financial Services w swoim corocznym raporcie World Wealth Report. Wniosek z jego ciekawej lektury jest jeden: bogaci są coraz bogatsi. Najnowsze wydanie mówi, że liczba ludzi na świecie z majątkiem przekraczającym 1 milion dolarów (ok. 3 miliony złotych) jako wolnymi środkami do zainwestowania (czyli np. dom, ziemia czy samochody się nie liczą) osiągnęła w 2012 roku rekordową liczbę 12 milionów, co oznacza wzrost o prawie 10% w porównaniu z rokiem poprzednim. Zagregowany majątek tej grupy sięga 46 bilionów dolarów. Poniższe wideo pokazuje co można kupić za jeden (!) bilion:

Co szczególnie ważne, nawet w tej elitarnej społeczności znajduje się wąska grupa, która jest znacznie bogatsza niż reszta. I co najlepsze – ona również się powiększa. Ultrabogaci, czyli posiadający ponad 30 milionów dolarów inwestowalnych aktywów, zwiększyli swój majątek o 11 procent i stanowi on 35 procent bogactwa wszystkich milionerów na ziemi. W każdej dziedzinie znajdzie się ktoś lepszy, a każda grupa ma swoje własne crème de la crème. Co ciekawe, niektóre teorie ekonomiczne udowadniają, że w przypadku całkowitego „resetu” bogactwa na świecie, czyli podzielenia go po równo każdemu żyjącemu człowiekowi, dystrybucja majątku po kilkunastu latach byłaby dokładnie taka sama. Równowaga nie oznacza bowiem, że każdy ma tyle samo, ale potrafi to co inni.

Najlepsze pomysły na początku wyglądają na najgorsze

Tak mówi sam Graham, odnosząc się do pytań w jaki sposób wybiera spółki do swojego inkubatora. Wskazuje on na prostą zależność: jeśli dany pomysł byłby od początku bardzo dobry, to ktoś inny już by go zrealizował. Jego zdaniem przedsiębiorcy, którzy odnieśli największy sukces to tacy, którzy postawili na pomysły, które na początku wydawały się złe. Tego rodzaju „reality check” można zastosować w wielu dziedzinach życiowych. Jeśli wzięlibyśmy dosłownie tytuł wspomnianej wcześniej książki Ferrisa, to gdyby faktycznie daną pracę dałoby się wykonać w 4 godziny zamiast w 40 to szybko znalazłby się ktoś, kto i tak by pracował 40 godzin, a za nim poszłaby reszta, więc wrócilibyśmy do punktu wyjścia. Zresztą widać to już teraz – wiele osób pracuje „po godzinach” rozciągając swój tydzień niemal dwukrotnie. Doba każdego z nas ma tyle samo godzin więc widać wyraźnie, że nie o ilość tu chodzi, a o jakość.

przeszkadzajki2

Zdaniem Grahama należy skupić się na jednej idei i pracować nad nią tak długo, aż da rezultaty. Zapewne wiele osób przekonało się już, że owa praca jest najważniejsza i zarazem najtrudniejsza. Nie liczą się idee, a ich wykonanie. Do granic możliwości tę prawdę rozwinęła Toyota w swojej złożonej metodologii dążenia do doskonałości we wszystkich procesach. Przykładowo, wg ich filozofii, to że przykręcasz śrubę nie ma absolutnie żadnego pozytywnego znaczenia, a nawet stanowi dla firmy koszt. Dopiero ostatnie milimetry, kiedy jest ona faktycznie dokręcana ma pozytywne znaczenie dla przedsiębiorstwa. Nikogo nie obchodzi, że się długo uczyłeś do egzaminu, albo że wielokrotnie próbowałeś – ważny jest tylko wynik końcowy.

Podchodząc do tematu z punktu widzenia inwestora również warto szukać przede wszystkim super-zwycięzców, a unikać całej reszty. Jaki jest stosunek jednych do drugich widać na krajowym rynku NewConnect, który z jednej strony stał się cmentarzyskiem dla wielu złych – lub źle zrealizowanych – pomysłów biznesowych, ale z drugiej dał duże stopy zwrotu tym, którzy zainwestowali w super-wygranych. Całość ociera się o loteryjny profil wypłaty, który dotyczy inwestowania w spółki tego typu czy też aktywa pokroju bitcoina.

Paul Graham często stosuje równie kontrowersyjne tezy jak ta o inwestowaniu w złe na pozór pomysły. Jakiś czas temu stwierdził, że bitcoin nie został stworzony przez niezależnego informatyka tylko… przez rząd. Co ciekawe, nie przeszkodziło mu to zainwestować w Coinbase, czyli amerykańską giełdę umożliwiającą handel właśnie bitcoinami. Sprawdza się więc powiedzenie ukute przez Rogera H. Lincolna: Są dwie zasady prowadzące do sukcesu: pierwsza brzmi nigdy nie mów wszystkiego, co wiesz.

Przemysław Gerschmann – Założyciel Equity Magazine, analityk inwestycyjny w globalnym banku. Pasjonat rynków finansowych, biegacz długodystansowy, wielbiciel południowych Włoch i fan książek Murakamiego.

Zdjęcia Successful businessman with arms up celebrating his victory oraz Stressed businessman sitting at desk holding his head and worrying pochodzą z serwisu Shutterstock

Dołącz do dyskusji

Advertisement