Elektrycznym helikopterem do pracy i na zakupy? To możliwe z Volocopterem VC200

Artykuł/Motoryzacja 25.11.2013
Elektrycznym helikopterem do pracy i na zakupy? To możliwe z Volocopterem VC200

Elektrycznym helikopterem do pracy i na zakupy? To możliwe z Volocopterem VC200

Volocopter to pojazd w pewien sposób rewolucyjny. Jego twórcy z firmy E-Volo, twierdzą, że jest bezpieczniejszy, łatwiejszy w obsłudze i lepszy dla środowiska od normalnych helikopterów. Już przeprowadzono pierwsze loty i wygląda to obiecująco.

W pierwszej kolejności Niemcy stworzyli koncept o nazwie VC1. Na jego podstawie chcieli udowodnić, że ich założenia są prawidłowe. Model miał wymiary około 5 na 5 metrów i razem z bateriami ważył 80 kg. Składał się z szesnastu małych śmigieł, umieszczonych na czterech ramionach (cztery śmigła na każde ramię). W 2011 roku udało się przeprowadzić lot testowy, który udowodnił, że idea jest słuszna. Pojazd, wraz z pilotem, przebywał w powietrzu przez mniej więcej 90 sekund. Co było dla twórców ważne, lot był stabilny.

Kolejnym krokiem było stworzenie Volocoptera VC200, który jest bohaterem tego tekstu.

Nie jest to już pojazd tak surowy, jak jego pierwsza wersja. Można nawet powiedzieć, że na dobrą sprawę, poza samym konceptem, nie ma on ze swoim pierwowzorem zbyt wiele wspólnego.

Volocopter VC2000 przede wszystkim nabrał kształtów. Pojazd w końcu wygląda jak coś, w co da się wsiąść. Oczywiście bardzo mocno przypomina tradycyjny helikopter, w końcu ma być dla niego pewną alternatywą. Mamy więc płozy oraz kabinę, w którym zmieszczą się dwie osoby. Dodatkowo pojazd wzbija się w powietrze nie dzięki 16, a 18 śmigłom.

Volocopter VC200 potrafi latać przez ponad godzinę. W tym celu został wyposażony w aż sześć bloków baterii. Na każdym z sześciu ramion znajdują się trzy śmigła. Projekt został tak opracowany, że każde z nich jest zasilane przez inną baterię. Dzięki temu, nawet w przypadku awarii któregoś z akumulatorów, pojazd może bezpiecznie wylądować. Poza tym helikopter ma 50-procentowy zapas energii. Tak naprawdę do normalnego lotu wystarczą mu tylko 4 bloki baterii, więc znowu ewentualna awaria nawet dwóch z nich nie jest praktycznie żadnym problemem. A nawet gdyby padły wszystkie akumulatory, to automatycznie zostanie uruchomiony specjalny spadochron, który i tak sprowadzi pilota i pasażerów bezpiecznie na ziemię. Widać, że twórcom bardzo zależało na bezpieczeństwie osób podróżujących Volocopterem.

VC200 osiąga prędkość 100 km/h i może się wzbić na wysokość blisko dwóch kilometrów.

Mieszczą się w nim dwie osoby, ale spokojnie można też zabrać ze sobą bagaże, bo pojazd ma udźwig aż 450 kilogramów. Może nie jest to specjalnie dużo, ale przecież Volocopter nie ma służyć do transportu wielkich ładunków czy też jako helikopter pogotowia ratunkowego. Ma być niczym mały, elektryczny samochodzik miejski, którym można dojechać codziennie do pracy, a w weekendy wybrać się na zakupy.

volocopter-vc2000-2

Volocopter eliminuje wiele wad tradycyjnych helikopterów. Po pierwsze, jest od nich sporo cichszy, więc latanie nim nad miastem lub miasteczkiem nie powinno być dla nikogo problemem, przynajmniej w teorii. Nie wywołuje też dużych zawirowań powietrza, co świetnie widać na powyższych filmach. Nie ma więc strachu, że przy okazji lądowania zmieciemy wszystko dookoła.

Twórcy VC200 zapewniają także, że jest on dużo, dużo łatwiejszy w pilotażu, a przez to sporo bezpieczniejszy. Volocopter ma pozostawiać niewiele miejsca na błąd pilotującego. Według twórców od osoby przy sterach ma zależeć tylko kierunek lotu, choć to zapewne tylko skrót myślowy, bo przecież musimy panować nad wysokością i prędkością. Reszta parametrów będzie przez cały czas kontrolowana i dostosowywana przez komputer pokładowy, połączony z masą czujników.

Firma E-Volo planuje wprowadzić Volocopter do sprzedaży w 2015 roku.

Jego cena nie jest jeszcze znana, ale najprawdopodobniej powinna wynieść mniej więcej tyle, co za mały samochód miejski, niekoniecznie elektryczny.

volocopter-vc2000-3

Sam pomysł wydaje się ciekawy. Mały, bezpieczny helikopter dla dwojga – kto nie chciałbym mieć czegoś takiego? Z drugiej strony jakoś nie wyobrażam sobie latać tym do pracy, na zakupy czy też wracać do domu. Niestety główne wady helikoptera, a za taką należy uznać miejsce do lądowania, nie zniknie jak za dotknięciem magicznej różdżki. Posiadacze domów w dużym ogrodem nie mieliby problemów tylko w przypadku powrotów do swoich czterech kątów, ale nie mieliby już jak wylądować przy sklepie lub miejscu pracy, co w praktyce – na ten moment – eliminuje Volocoptera z codziennego użytku.

Tego typu pojazdy to w tym momencie ogromne wyzwanie dla miast.

Ich popularność może rosnąć. Jeśli cena nie będzie zbyt wysoka, a uprawnienia dość łatwe do zdobycia, to sporo osób może się zdecydować na zakup takiego VC200. Wtedy miasta i miasteczka będą musiały wziąć takie osoby pod uwagę. Konieczne będzie zbudowanie niewielkich lądowisk i miejsc parkingowych. Te drugie niestety musiałyby być dość spore, bo przecież helikopter – włącznie ze śmigłami – jest bardzo szeroki. No chyba, że twórcy opracowaliby sposób łatwego i szybkiego składania sześciu ramion. Wtedy byłoby zdecydowanie łatwiej.

Dołącz do dyskusji

Advertisement