Telewizja umiera. Są dowody

Artykuł/Technologie 25.11.2013
Telewizja umiera. Są dowody

Telewizja umiera. Są dowody

Sporym echem medialnym odbija się dziś raport Business Insidera na temat upadającego biznesu telewizyjnego. Swoje dorzuca Forbes, który również publikuje mocny tekst na temat tego, że „kabel w domu nie służy już dziś do tv”. I choć wielu komentatorom, w tym głównie przedstawicielom podmiotów żyjących w przemyśle telewizyjnym, powyższe teksty wydają się herezjami, to jednak fakty są niepodważalne – telewizja, mimo wciąż gigantycznych pieniędzy w swoim ekosystemie, jest dziś u progu dokładnie tych samych zmian, jakie były udziałem prasy. Zaczyna się od tego samego – dla coraz większej liczby osób telewizor jest zbędnym medium.

Niby nigdy nie powinno się formułować tez na bazie własnych doświadczeń, ale w tym przypadku jest nieco inaczej. Jestem bowiem przekonany, że wielu czytających ten tekst ma podobne doświadczenia – albo sami nie mają telewizora w domu, albo znają osoby, które go nie mają. Ja znam kilka takich rodzin. I to, że trzydziestolatkowie z wyboru rezygnują z telewizora w domu to jedno, ale drugie, znacznie bardziej istotne jest to, że przy okazji wychowują pokolenie młodych konsumentów bez telewizora. To będzie mieć gigantyczne reperkusje dla rynku telewizyjnego.

My ludzie internetu już to dobrze czujemy – telewizor coraz częściej jest niepotrzebny

Potrzeby dostępu do informacji już dawno zaspakajamy innymi kanałami, a od niedawna także zdecydowaną większość potrzeb rozrywkowych. Mnie telewizor służy dziś w zasadzie do jednego – jako zagorzały fan sportu, w tym głównie piłki nożnej, oglądam w nim mecze. Dużo meczów.

Ale praktycznie nic poza tym. Jeszcze dwa lata temu, może nawet rok temu, miałem codzienny rytuał oglądania dwóch dzienników telewizyjnych – jeden o 19, a drugi o 19:30. Jednak i to porzuciłem, bo coraz częściej miałem nieodparte wrażenie, że nic mi to nie daje, a jedynie denerwuje i wprawia w zły nastrój. Gdy ostatnio, po dłuższym czasie obejrzałem zarówno „Fakty TVN” oraz „Wiadomości TVP”, doszedłem do jeszcze smutniejszych wniosków – pierwszy program coraz bardziej się infantylizuje i tabloidyzuje, z większością negatywnych przekazów na temat otaczającej rzeczywistości; drugi program z kolei spokojnie można by nazwać programem katolickim, gdyż większość materiałów to albo o samym kościele, albo z kościołem w tle. Oba przypadki nie za bardzo mi pasują, a że zastąpić je jest mi niezwykle prosto, to na pewno nie wrócę do swojego byłego już rytuału.

To oczywiście mój jednostkowy przykład. Tyle, że tych jednostkowych przykładów są miliony. Każdy z nieco inną perspektywą, ale ze wspólnym mianownikiem – telewizor, a więc i telewizja nie jest już niezbędna. We wspomnianym głośnym raporcie Business Insidera odnalazłem jeden bardzo wymowny slajd, który pokazuje popularność telewizyjnych transmisji finałów NBA z udziałem Michaela Jordana oraz LeBrona Jamesa, czyli dwóch (chyba) najlepszych i najbardziej medialnych koszykarzy w historii tego sportu. Różnica popularności transmisji z Jordanem jest niezwykle wymowna.

Źródło: Business Insider
Źródło: Business Insider

Czy to znaczy, że dziś mniej osób interesuje się koszykówką? Skądże znowu. Jestem przekonany, że NBA dociera dziś do znacznie większej liczby osób na całym świecie, przy czym media donoszące ten przekaz do widzów są dziś coraz bardziej rozproszone. NBA ma własny serwis tv w Sieci. Doskonale działa też w mediach społecznościowych. Mój jedyny dziś codzienny kontakt z NBA to chyba… profil NBA_videos na Instagramie, gdzie w 6-sekundowych spotach oglądam najciekawsze akcje kolejki. Koszykówki NBA w tv, mimo iż transmitowana przez nc+, której jestem abonentem, nie oglądam już wcale.

Takie przykłady – ponownie niby jednostkowe, ale symptomatyczne – można mnożyć

Ja nie oglądam już koszykówki, ktoś inny nie ogląda już swoich ulubionych seriali, bo znajdzie je w Sieci, najczęściej wszystkie naraz. Telewizja, w swojej skondensowanej formie, wkracza dziś dosłownie wszędzie – na Facebooka, Twittera, oczywiście świetnie rozwija się na YouTubie i setek tysiącach mniej lub bardziej legalnych stronach internetowych z treściami wideo.

Z raportu BI wyciągnąłem jeszcze jeden slajd. Ten pokazuje coraz mniejszą liczbę subskrybentów telewizji kablowej w USA. I choć polskiemu rynkowi pod względem szybkości adopcji światowych procesów jeszcze daleko, to jestem pewien, że wkrótce będzie świadkiem podobnej krzywej z dynamicznie gasnącą liczbą abonentów usług telewizyjnych w telewizorze.

Źródło: Business Insider
Źródło: Business Insider

Telewizor gaśnie, ale usługi telewizyjne nie. Wspomniane przeze mnie „Fakty TVN” już dziś codziennie krzyczą „oglądaj też w Internecie”, poszczególne wydania dostępne są w Sieci dosłownie minuty po zakończeniu emisji na żywo. Zatrudniono też człowieka od mediów społecznościowych, którego zadaniem jest „ocieplenie wizerunku programu wśród wpływowej grupy przedstawicieli polskiego internetu” i idzie mu chyba całkiem nieźle.

Zmienia się więc środek ciężkości rynku telewizyjnego, który coraz częściej będzie opierał się na przekazie internetowym. Nadawcy nie znikną, ale zmieni się ich charakter działania, głównie związany z reklamą. To, co świetnie funkcjonuje bowiem w telewizorze, kompletnie nie sprawdzi się w Sieci.

No, ale to temat na zupełnie inny tekst.

* zdjęcie główne pochodzi z Shutterstock

Dołącz do dyskusji

Advertisement