Czy w sieciach społecznościowych jest jeszcze miejsce na kontakty z ludźmi?

Felieton/Social media 27.11.2013
Czy w sieciach społecznościowych jest jeszcze miejsce na kontakty z ludźmi?

Czy w sieciach społecznościowych jest jeszcze miejsce na kontakty z ludźmi?

Gdy zobaczyłam, co wrzucił Piotr Waglowski na swojego Facebooka, lekko oniemiałam. Ministerstwo Obrony Narodowej, nasze, własne, polskie, ma konto na… Instagramie. Ktoś stwierdził, że MON musi wyjść do ludzi i pojawić się tam, gdzie siedzą odbiorcy i bam – mon_pl wrzuca na Instagrama fotki z długimi, długaśnymi opisami. Ma 17 obserwujących, nawet pomimo wrzucania odnośników na swoje konto na Twittera. Bo oczywiście MON ma konto także na Twitterze, Facebooku, Flickrze, Google+ i YouTube’ie.

Byłoby to nawet zabawne, gdyby nie fakt, że płacimy za to my wszyscy z naszych podatków. Byłoby zabawne, bo MON, odpowiedzialny za obronność naszego kraju, rozkochał się w amerykańskich serwisach społecznościowych, co zakrawa o ironię. O tym, dlaczego aktywność instytucji publicznych w mediach społecznościowych jest niewłaściwa, pisał Waglowski, natomiast na taki Facebooku Ministerstw jest więcej. Tych udawanych i tych prawdziwych.

ministerstwa

Ministerstwa ministerstwami, ale konta w sieciach społecznościowych posiadają przecież nie tylko instytucje publiczne, ale marki, firmy, produkty, media… Od razu skojarzyło mi się to z tą rozmową na Twitterze, która być może wykonywana przez pracowników jednej agencji stała się małym, lokalnym hitem.

Sieci społecznościowe zaczynają wyglądać właśnie w ten sposób – coraz mniej na nich przeciętnych, zwykłych użytkowników, a coraz więcej marek. Wchodząc na Facebooka i obserwując newsfeed i tickera macie czasem wrażenie, że Facebook polega głównie na interakcji użytkowników ze stronami? Ktoś polubił ciasteczka, inny fanpejdż sieci komórkowej, to wyświetla się promowany post o tym, że znajomy polubił taką i taką stronę, to reklama kolejnej strony…

Sprawdziłam moich znajomych korzystając z Search Graphu Facebooka. Wyświetla on tylko dwa progi liczb mówiących o liczbie polubionych stron – “więcej, niż 100” (czyli może to być 101, może być i 900) i “więcej, niż 1000”. Przejrzałam ile stron lubią blogerzy Spider’s Web -wszyscy lubią ponad 100 stron, jeden bloger ponad 1000. Potem zabrałam się za aktywnych znajomych, którzy z technologiami i internetem nie mają nic wspólnego zawodowo, czyli znajomych z dawnych szkół i tak dalej. Nie znalazłam nikogo, kto lubiłby mniej niż 100 stron.

Średnio użytkownik Facebooka lubi 40 stron. Amerykanin 70. Jednak trzeba wziąć pod uwagę, że użytkowników Facebook ma ponad 1,2 miliarda, z czego spora część to konta puste lub fałszywe. Ci użytkownicy, którzy korzystają z Facebooka codziennie lubią o wiele więcej niż 40 stron. W 2009 roku użytkownik Facebooka lubił średnio 4,5 strony…

Nie tylko Facebook jest punktem kontaktu marek z użytkownikami. Twitter, na swój sposób, Pinterest, Instagram – wszędzie tam znajdziemy profile producentów aut, firm spożywczych i tak dalej. Nie bez powodu praktycznie każda masowa sieć społecznościowa zarabia na reklamach zlecanych przez marki. Model taki gwarantuje z jednej strony pewność zarobków – firmy zapłacą za dotarcie do użytkowników chętniej, niż użytkownicy za możliwość kontaktu ze znajomymi. Z drugiej budzi obawy o zachowanie intymnego charakteru sieci społecznościowej, w której użytkownicy kontaktują się między sobą.

Sytuacje, w których marka rozmawia z marką są coraz częstsze. W końcu istnieje już niemal odgórny przymus, by posiadać stronę na Facebooku, konto na Twitterze i Instagramie i porozumiewać się z klientami za pomocą sieci społecznościowych. Stąd na Twitterze od jakiegoś czasu zaczynają obserwować mnie sklepy internetowe, lotniska, kwiaciarnie, budynki, zakłady usługowe…

I to też społeczności. Społeczności przecież nie oznaczają wyłącznie zwykłych użytkowników – społeczności mogą skupiać się wokół każdego tematu. Jednak w momencie, gdy nawet polskie ministerstwa wkraczają w miejsca, które swoją popularność zdobyły dzięki umożliwieniu kontaktów między zwykłymi ludźmi, to w społecznościach zaczyna zanikać pierwiastek najważniejszy – ludzki i emocjonalny. Gdy pośród informacji od znajomych przewijają się posty stron, sponsorowane czy nie, to więź emcojonalna i pewna intymność serwisu zanika.

Dołącz do dyskusji

Advertisement