Produkcje free to play przyszłością gamingu?

Blog Forum 01.11.2013
Produkcje free to play przyszłością gamingu?

Produkcje free to play przyszłością gamingu?

Tekst został pierwotnie opublikowany na Blog Forum Spider’s Web.

Gry typu free to play, mimo że są dostępne za darmo potrafią zaoferować znacznie więcej niż się tego spodziewamy i pozytywnie nas zaskoczyć. Nic dziwnego, że twórcy coraz częściej i chętniej wypuszczają nowe produkcje w ten właśnie sposób. Czy tytuły AAA mogą czuć się zagrożone?

Na czym polega sprawa z free to play? Grę dostajemy za darmo, aczkolwiek zawierającą różne reklamy, które jednak nie będą przeszkadzać w rozgrywce, a jedynie pomogą producentowi na zwrot kosztów. Dodatkowo w tytułach F2P dostępne są mikrotransakcje, które pozwalają graczom na wyposażenie swojej postaci w lepszą broń, zbroję czy inne gadżety dające możliwość wyróżnienia się na serwerach. Wygląda to całkiem obiecująco.

Zasięg łapiący telewizję, czasopisma i wszędobylskie banery świadczy o prestiżu.

Ekspansja World of Tanks na Xbox 360 jest wystarczającym dowodem na to, że tego typu produkcje nie giną w zalewie gorących hitów. W WoT zarejestrowanych jest ponad 60 milionów graczy i liczba ta ciągle rośnie. Nic więc dziwnego, że pomimo darmowego dostępu „Świat czołgów” zarabia na siebie krocie. Koszt jednego pojazdu potrafi wynieść kilkadziesiąt euro, więc jeśli ktoś chce na poważnie zasiąść za sterami gąsiennicowego wozu bojowego, niech nie zapomni ze sobą grubego portfela.

world of tanks x360 7

Electronic Arts, czyli producent kojarzący się z worem DLC również nie śpi i zamiast kolejnej dawki szybkich samochodów do nabycia w sklepie, stworzyło Need for Speed World do nabycia w Sieci. Darmowy NFS może nie jest tytułem, w który każdy musi zagrać, ale grywalność wydaje się stać na przyzwoitym poziomie. Liczby mówią bowiem o 30 milionach zarejestrowanych użytkowników.

Następnym produktem, który porusza słuszność modelu F2P jest tym razem fanowski projekt o nazwie FOnline: Reloaded, który całymi garściami czerpie z postapokaliptycznego świata Fallout’a. Największym atutem jest fakt, że gra nie została stworzona przez Bethesdę, a przez samych graczy. Nie przyszła góra do Mahometa…

Dla fanów Almy i mrocznych klimatów powstaje F.E.A.R. Online. Póki co możemy cieszyć się jedynie wersją beta, aczkolwiek może z tego wyniknąć całkiem ciekawy twór. Zwłaszcza, że seria jest bardzo dobra, a na multiplayer w pierwszej części nie było co narzekać.

Wielkim krokiem dla produkcji modelu free to play są słowa szefa Crytek’a, który uważa, że ten rodzaj gier może odmienić oblicze rynku. Cevar Yerli krytykuje również politykę wypuszczenia DLC i uruchamiania usług premium, co zmusza graczy do ciągłych opłat za zabawę. Warface jest tytułem, który rozpoczyna nową drogę studia. Na razie strzelanka dostępna jest wyłącznie na PC, lecz w przyszłym roku ma się ukazać na konsoli Microsoftu.

Sony nie przechodzi obojętnie wobec panującego trendu i jednym z tytułów startowych PlayStation 4 będzie Warframe.

Produkcja Digital Extremes ma w pełni przetestować moc konsoli, a także wykorzystać wszystkie funkcje oferowane przez DualShock 4. Warto zaznaczyć, iż wprowadzenie abonamentu na grę wieloosobową przez Sony nie obejmuje tytułów F2P, więc to dodatkowa zachęta na wypróbowanie „trzymiesięcznego exclusive’a”. Po tym czasie wygaśnie wyłączność dla Japończyków.

playstation4 5

Niektórzy ludzie decydują się wysupłać parę drobnych na dodatki usprawniające bądź upiększające ich rozrywkę. Tak w WoT można kupić czołgi, w NFS World samochody, w MechWarrior nowe, lepsze maszyny, w strzelankach bronie itd. itd. Jednak wszystko to jest opcjonalne. W Japonii podchodzą do sprawy chyba trochę inaczej. Bardziej poważnie, by nie powiedzieć… rozrzutnie. Blogerka Mikuru i zapalona fanka przeglądarkowej gry Bravely Default: Praying Brage jest najjaśniejszym przykładem. Tego, co się dzieje w głowach wielbicieli nikt nie jest w stanie pojąć, tak więc suma prawie 4 milionów jenów, jaką Mikuru zainwestowała nie powinna nikogo dziwić. Co więcej, mieszkanka Kraju Kwitnącej Wiśni nie przejmuje się wydatkiem 40 tysięcy dolarów, a swoje przygody rozpocznie niebawem w kolejnej grze.

Czy gry kategorii triple-A mogą czuć się zagrożone?

W pewnie sposób wysokobudżetowe produkcje zawsze zagrzeją miejsce na rynku. Nie da się udostępnić za darmo tytułu, który kosztował grube miliony dolarów i jeszcze na tym zarobić. Chyba żeby zrobiło się płatne questy, a to przecież nie ma sensu. Jednak warto wziąć przykład z Crytek’a i zastanowić się nad słowami Yerliego. Zapowiadanie DLC do produkcji, która jeszcze nie miała swojej premiery jest jawnym skokiem na kasę i w końcu tacy producenci zaczną tracić w oczach miłośników elektronicznej rozrywki. Bonusy zawarte w dodatku to jedno a części fabuły to zupełnie inna para kaloszy.

Ilość produkcji Free 2 Play jest ogromna. Ich największą zaletą jest cena. Są darmowe, a mikropłatnościami nie musimy się specjalnie przejmować, jeśli oczekujemy luźnej rozrywki na niedzielne popołudnie. Twórcy nie traktują sprawy po macoszemu, więc obawę przed przedzieraniem się przez pole błędów można odłożyć do szuflady. Nie należy jednak popadać w frustrację widząc nasze miejsce w rankingu oraz biedny, podstawowy arsenał, bo gra ma być przyjemnością a nie pokazem mody i sposobem powiększenia swojego ego.

gamemag

Kamil Lewicki jest blogerem, pisze na tematy związane z grami na GAMEMAG.PL – młodym i szybko rozwijającym się projekcie poświęconym elektronicznej rozrywce.

Zdjęcie picture of happy woman with joystick playing video games pochodzi z serwisu Shutterstock. 

Dołącz do dyskusji

Advertisement