Czip, PIN, PayPass? W Stanach Zjednoczonych to pieśń przyszłości

Felieton/Bankowość 23.11.2013
Czip, PIN, PayPass? W Stanach Zjednoczonych to pieśń przyszłości

Czip, PIN, PayPass? W Stanach Zjednoczonych to pieśń przyszłości

Gdyby spytać przeciętnego człowieka, jaki jest najbardziej zaawansowany technologicznie kraj świata, najczęściej podawaną odpowiedzią na pewno byłyby Stany Zjednoczone, a konkretnie jedna ich część – Kalifornia, w której znajduje się słynna Dolina Krzemowa. Okazuje się jednak, że choć to tam jest projektowana znaczna większość najbardziej popularnych na świecie produktów z rynku IT, to samo USA ma problem z nowoczesnym wykorzystaniem wielu, w Polsce bardzo powszechnych, rozwiązań.

Problem ten dotyczy przede wszystkim różnego rodzaju rozwiązań z branży finansowej. Pod tym względem Stany Zjednoczone nie są nawet zacofane, one są po prostu upośledzone. W Polsce od kilku lat wszystkie nowe karty płatnicze dysponują nie tylko paskiem magnetycznym, ale również chipem oraz technologią zbliżeniową. A tam? Pasek, nic więcej. Pasek, który można łatwo skopiować, by potem korzystać z cudzej karty. Brutalnie przekonała się o tym Ewa Lalik, która została w ten sposób okradziona i mimo woli przez jakiś czas sponsorowała posiłki jednemu mieszkańcowi Nowego Jorku.

Nie jestem ekspertem jeżeli chodzi o technologie płatnicze, ale może wśród Czytelników znajdzie się ktoś taki i wytłumaczy mi, czemu zastosowanie kart i terminali z chipami w USA to taki problem. Przecież dostosowanie infrastruktury do nowego rodzaju rozwiązań nie byłoby absolutnie żadnym problemem. Wszystkie karty wyposażone w chip mają również ten przestarzały pasek magnetyczny. Jakaś przyczyna takiego stanu rzeczy musi istnieć, ale niestety nie udało mi się jej poznać.

płatności mobilne

Równie mocno zdziwił mnie brak technologii zbliżeniowej, która w Polsce jest już standardem. Chociaż akurat w tym przypadku potraktowałem to jako coś dobrego, bo w Polsce prawie żaden bank nie oferuje możliwości jej wyłączenia. Przez to przeciwnicy zbliżeniówek muszą brać sprawy we własne ręce i po prostu nacinać karty w odpowiednim miejscu. Mimo to rozumiem, że są osoby, które lubią płatności zbliżeniowe i korzystają z nich, dlatego nie warto ich całkowicie pomijać, nie powinno się ich też wprowadzać na siłę.

Byłoby po prostu dobrze, gdyby istniała możliwość korzystania z nich. Zresztą, brak kart zbliżeniowych to brak możliwości wykorzystania telefonu zamiast karty płatniczej. W ten sposób smartfony tracą jedną ze swoich najbardziej użytecznych, nowych funkcji, która w Stanach zapewne cieszyłaby się bardzo dużą popularnością. W końcu to tam wymyślono kartę płatniczą, która ma zastąpić wszystkie inne.

Jednak tym, co najbardziej mnie irytowało podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych to… zbyt duże zaufanie do drugiego człowieka . Jesteś w restauracji, otrzymujesz rachunek, oddajesz kartę, która po chwili do Ciebie wraca i dopiero wtedy dopisujesz napiwek, który znika z konta razem z kwotą podaną na rachunku. Oczywiście karty nie musisz oddawać drugi raz. Gdy zamawiasz coś, podajesz tylko numer konta, gdy płacisz tylko przeciągasz kartę.

oszust

Zero weryfikacji, kodów PIN i innych tego typu drobiazgów. Tak samo działają czeki, które w Stanach Zjednoczonych nadal funkcjonują. Piszesz kilka słów na papierze, podpisujesz się i voila. Wiem, że to żadna innowacja, ale ja chyba nie chciałbym w ten sposób korzystać z karty. Dodatkowo cały czas bałbym się, że ktoś może mi po prostu zabrać pieniądze z mojego konta. Chociaż z drugiej strony, przykład Cypru pokazał nam, że takiej grabieży, ale na o wiele większą skalę, da się też dokonać w Europie.

Zbyt duże zaufanie objawia się też w tym, że gdy owa książeczka czekowa dotarła do moich znajomych, po prostu leżała pod ich drzwiami. Mimo że na paczce wyraźnie było napisane, że trzeba ją doręczyć tylko do rąk własnych! Popularną praktyką jest tam zostawianie paczek właśnie pod drzwiami, bez żadnego pokwitowania, podpisu, niczego.

To akurat dobrze świadczy o USA, bo gdyby u nas wprowadzić coś takiego, zaraz znalazłaby się wyspecjalizowana grupa zbieraczy, która szybko dobierała się do osamotnionych przesyłek. Nie chcę oczerniać swojego narodu, ale niestety po kilku przykrych sytuacjach, które mnie spotkały, po prostu tak uważam. To oczywiście generalizowanie, ale trzeba przyznać, że im dalej na wschód, tym łatwiej o kradzież. Nie bez powodu stereotypy o nas są takie, jakie są.

Kurier

I z tego powodu zaczynam się wahać nad jednoznacznie złą oceną mieszkańców USA. Może wszystkie wyżej opisane przykłady to nie problem Amerykanów, tylko nasz? W końcu rezygnowanie z czeków, tworzenie chipów i kodów PIN to po prostu wprowadzenie nowych, bezpieczniejszych sposobów płatności. A z czego wynika potrzeba bezpieczeństwa? Ze strachu i właśnie braku zaufania. I choć Amerykanie wydają się nam naiwni, wynika to raczej tylko i wyłącznie ze środowiska, w jakim żyjemy. Bo zastanówmy się, wolelibyście żyć w kraju, w którym nikt nie kradnie, bo nie ma takiej możliwości, czy w tym, gdzie ludzie nie mają takiej potrzeby? No właśnie, ja też w tym drugim.

Zdjęcia Happy professional shipping courier. Delivery postal serviceInternet theft – a gloved hand reaching through a laptop screen to steal a wallet from a manMobile banking oraz Woman shopping using tablet pc and credit card pochodzą z serwisu Shutterstock. 

Dołącz do dyskusji

Advertisement