Panasonic Lumix GF6 – bezlusterkowiec pełen skrajności – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Foto 09.11.2013
Panasonic Lumix GF6 – bezlusterkowiec pełen skrajności – recenzja Spider’s Web

Panasonic Lumix GF6 – bezlusterkowiec pełen skrajności – recenzja Spider’s Web

Panasonic Lumix GF6 to przedstawiciel popularnej amatorskiej linii systemu Mikro Cztery Trzecie. Główne zalety bezlusterkowca to oczywiście możliwość wymiany obiektywów (bagnet M4/3), wbudowana odchylana lampa błyskowa, odchylany i dotykowy ekran oraz obsługa Wi-Fi i NFC. Aparat dostałem do testów wraz z obiektywami 14-42 mm, 14-140 mm i rybim okiem 8 mm.

Panasonic Lumix GF6 powinien szczególnie spodobać się osobom szukających prostego w obsłudze aparatu, który zapewni przyzwoitą jakość zdjęć. Amatorom z pewnością spodoba się duża liczba wbudowanych filtrów i inteligentnych trybów ułatwiających fotografowanie.

Panasonic lumix gf6 1

Przyznam szczerze, że Lumix GF6 to mój pierwszy dłuższy kontakt z aparatem systemu Mikro Cztery Trzecie, zatem byłem niezwykle ciekawy możliwości, jakie oferuje. Lumixa dostałem do testów wraz z trzema obiektywami: podstawowym stabilizowanym zoomem 14-42 mm f/3.5–5.6, stabilizowanym zoomem o szerokim zakresie ogniskowych: 14-140 mm f/3.5-5.6 oraz rybim okiem 8 mm f/3.5.

Zastosowane podzespoły

Sercem korpusu jest matryca formatu Mikro 4/3. Jej rozdzielczość to 16 milionów pikseli, ale domyślnie pracuje ona w formacie 4:3 (charakterystyczna cecha całego systemu Mikro Cztery Trzecie). Po zmianie proporcji obrazu na standardowe 3:2, rozdzielczość spada do 14 megapikseli. Matryca pracuje na czułościach ISO od 160 do 12.800, przy czym czułość można sztucznie rozszerzyć do ISO 25.600 (nie ma to większego sensu, o czym dalej). Matryca wielkości Mikro Cztery Trzecie ma tzw. przelicznik ogniskowych x2 w stosunku do pełnej klatki. Dla porównania, standardowa matryca APS-C ma przelicznik wynoszący x1,5. Te same ogniskowe będą zatem dawać w M4/3 węższy kąt widzenia.

Panasonic lumix gf6

Aparat nie jest zbyt zaawansowaną konstrukcją, dlatego nie dziwi brak hybrydowego autofocusa – ostrość ustawiana jest wyłącznie w trybie detekcji kontrastu. Muszę jednak przyznać, że AF jest zaskakująco szybki! Niestety nie miałem okazji testować aparatu z jasnymi stałkami, ale z obiektywami zmiennoogniskowymi szybkość ustawiania ostrości jest powalająca. Jest na pewno sporo szybciej niż w przypadku lustrzanek entry-level. Mamy oczywiście do wyboru różne tryby pracy AF, w tym tryb ciągły, pojedynczy, wykrywanie twarzy i, całkiem sprawnie działające, śledzenie obiektu.

Migawka pracuje w zakresie 60s – 1/4000s, zatem brak tu szaleństw. Konkurencja oferuje dłuższe czasy maksymalne i często krótsze minimalne. Szybkość serii to 4,2 klatki na sekundę, choć w trybie superszybkim aparat jest w stanie wykonać aż 20 zdjęć w ciągu sekundy, przy czym rozdzielczość spada wtedy do 4 megapikseli.

Panasonic lumix gf6 5

Miłym dodatkiem jest także konstrukcja wbudowanej lampy błyskowej. Lampę można odchylić do tyłu i odbijać światło od sufitu. Lampa nie jest mocna, ale mocy wystarczy do oświetlenia w taki sposób standardowego pokoju.

Spory plus to także bateria – w pełni naładowana wykonała ok. 400 zdjęć. Jak na bezlusterkowca, jest to bardzo dobry wynik.

Aparat wyposażony jest w łączność Wi-Fi i NFC.

Wygoda używania

Mimo zastosowania mniejszej niż u konkurentów matrycy, korpus nie jest szczególnie filigranowy. Nie jest duży, ale jest zwarty, masywny, kanciasty i według mnie zbyt gruby. Brakuje mi tu jakiejś finezji. O ile z przodu wygląd broni się całkiem nieźle, tak tył wygląda jak wyciosany jakimś niezbyt precyzyjnym narzędziem.

Przedni grip jest raczej symboliczny, dlatego aparat niezbyt pewnie leży w dłoni, a zwłaszcza po podpięciu większego obiektywu. Poza tym obudowa nie sprawia solidnego wrażenia, plastiki są słabej jakości. Aparat w dłoni skrzypi, a wszystkie klapki nie wyglądają na szczególnie solidne.

Panasonic lumix gf6 3

Wyjątkowo nie spodobała mi się konstrukcja odchylanego ekranu. Sam ekran jest gruby, a stelaż projektował chyba jakiś niespełniony artysta. Domyślam się, że jest to efekt wymuszony wymogiem, żeby ekran dało się odchylić o 180 stopni (przydatne w autoportrecie), ale wykonanie jest bardzo toporne. Żeby wysunąć ekran, trzeba go najpierw lekko podważyć (podnieść). Jest to nieintuicyjne i niewygodne. Dotyk w ekranie także zrealizowany jest słabo. Ekran nie jest czuły i w obsłudze przypomina smartfony sprzed kilku lat.

Obsługa aparatu

Korpus to propozycja dla mniej zaawansowanych użytkowników, zatem na body nie ma zbyt wielu elementów sterujących. Na górnej ściance mamy kółko trybów (P, A, S, M, nagrywanie, panorama, scena, efekt i 2 tryby programowalne), włącznik, przycisk nagrywania oraz spust migawki otoczony dźwigienką. Tego typu dźwigienki są stosowane raczej w aparatach kompaktowych, co także wskazuje na amatorski charakter korpusu. Dźwigienka w trybie zdjęć odpowiada za korektę ekspozycji, a w trybie przeglądania za powiększanie zdjęcia. Jeżeli posiadamy obiektyw typu Power Zoom, za pomocą dźwigienki możemy zmieniać ogniskową.

Panasonic lumix gf6 4

 

Panasonic lumix gf6 2

Najciekawszym elementem górnej ścianki jest jednak przycisk iA (inteligentna automatyka). Niezależnie od trybu w którym się znajdujemy, po jego wciśnięciu aparat sam dobierze parametry ekspozycji, balans bieli i wszystkie parametry. To taki ekspresowy tryb auto. Kiedy ten tryb jest włączony, przycisk świeci się na niebiesko.

Na tylnej ściance znajdziemy kilka standardowych przycisków. Mamy przycisk podgląd zdjęcia, przycisk DISP. (zmiana informacji wyświetlanych na ekraniku) i dwa przyciski funkcyjne, z których pierwszy domyślnie wyświetla na ekranie skrócone menu. Przyciskom funkcyjnym można przypisać jedną z kilkunastu funkcji, wybór jest naprawdę spory (m. in. format obrazu, rozmiar obrazu, jakość, tryb pomiaru, czułość, tryb AF).

Ponadto wokół przycisku MENU/SET mamy kółko nastaw wyposażone w 4 przyciski wybieraka z przypisanymi na stałe funkcjami.

Jakość zdjęć

Jakość zdjęć stoi na poziomie typowym dla bezlusterkowca. W testowanym zestawie nie uświadczyłem jakiejś ujmującej ostrości zdjęć. Trudno mi powiedzieć, czy to kwestia obiektywów, czy zastosowanej matrycy. Być może po podłączeniu topowych szkieł, jakość byłaby dużo lepsza.

Panasonic obiektywy

Aparat ma przyzwoity zakres rozpiętości tonalnej, sporo można także wyciągnąć z RAW-ów. Nie spodobały mi się osiągi dla wysokich czułości. Jest źle właściwie już od ISO 1600. Szumy jeszcze nie doskwierają, ale zaczyna bardzo brakować ostrości. Na ISO 3200 szum jest już większy, przez co paradoksalnie ma się wrażenie, że na zdjęciach jest więcej detalu (przynajmniej w światłach). Wyższe czułości nie nadają się do niczego. Sytuacja jest bardzo zła w cieniach – nawet na ISO 800 ciemne obszary są całkowicie pozbawione szczegółów. Na wyższych czułościach z cieni robi się prawdziwa papka.

Nawet na ISO 1600 trudno doszukać się szczegółów.
Nawet na ISO 1600 trudno doszukać się szczegółów.

 

Obiektyw Panasonic G VARIO 14-42 mm f/3.5-5.6

Obiektyw to standardowy do bólu, niczym niewyróżniający się klasyczny zoom. Jest to obiektyw kitowy, dodawany najczęściej do korpusu. Tego typu szkiełka są na pewno dobre na start, ale po jakimś czasie lepiej jest już świadomie wybrać jakąś ciekawszą propozycję.

Obiektyw to typowy średniak – ani mnie nie urzekł, ani nie odstraszył. Na maksymalnym otworze przysłony jest raczej miękki, ostro zaczyna być po przymknięciu przysłony o 1 lub 2 działki. Na długim końcu (42 mm) ostrość, delikatnie mówiąc, nie powala. Jednak na 42 mm da się całkiem ładnie rozmyć tło.

Obiektyw na 42 mm całkiem przyjemnie rozmywa tło.
Obiektyw na 42 mm całkiem przyjemnie rozmywa tło.
Ogniskowa 14 mm...
Ogniskowa 14 mm…
... i 42 mm z tego samego miejsca.
… i 42 mm z tego samego miejsca.
Lepiej nie nastawiać się na spektakularny tryb makro.
Lepiej nie nastawiać się na spektakularny tryb makro.

Obiektyw Panasonic G VARIO 14-140 mm f/3.5-5.6

Obiektyw o ogniskowej 14-140 mm jest sporo większy, ale i oferuje znacznie więcej. W przeliczeniu na pełną klatkę mamy ogniskowe 28-280 mm, zatem na długim końcu wchodzimy już w całkiem przyjemne rejony tele. Jeżeli chodzi o jakość optyczną, jest bardzo podobnie jak w przypadku wspomnianego wyżej 14-42 mm. Żeby było ostro, trzeba przymknąć przysłonę.

W obiektywie bardzo sprawnie działa stabilizacja, nawet na najdłuższym końcu. Ponadto autofocus jest bardzo szybki. Generalnie ten obiektyw jest bardzo ciekawą propozycją, choć ze względu na spory rozmiar, nie każdemu się spodoba.

Zestawienie ogniskowych. Zdjęcia wykonane z tego samego miejsca.
Zestawienie ogniskowych. Zdjęcia wykonane z tego samego miejsca.
Długi koniec pozwala pokazać drobne szczegóły.
Długi koniec pozwala pokazać drobne szczegóły.
Obiektyw dobrze spisze się do fotografii architektonicznych detali.
Obiektyw dobrze spisze się do fotografii architektonicznych detali.
Szeroki koniec pozwoli złapać cały obiekt. Zdjęcie wykonane z tego samego miejsca, co fotografia wyżej.
Szeroki koniec pozwoli złapać cały obiekt. Zdjęcie wykonane z tego samego miejsca, co fotografia wyżej.

Obiektyw Panasonic G FISHEYE 8 mm f/3.5

Ten obiektyw dał mi największą radość z fotografowania. Szkiełko jest małe i, jak na obiektyw typu rybie oko, bardzo dobrze skorygowane optycznie. Przysłona f/3.5 jest całkowicie używalna, ale naprawdę ostro robi się po przymknięciu do f/5 (nawet w rogach kadru). Doskwierają jedynie aberracje chromatyczne, zwłaszcza w rogach. Widać to szczególnie na przykładzie drzew – wokół gałęzi tworzą się fioletowe zabarwienia.

Kiedy fotografowany obiekt umieścimy idealnie na środku osi optycznej, efekt rybiego oka będzie prawie niewidoczny, co widać poniżej.

Rybie oko pozwala ciekawie pokazać znane motywy.
Rybie oko pozwala ciekawie pokazać znane motywy.
Typowy przykład działania rybiego oka.
Typowy przykład działania rybiego oka.
Obiektyw bardzo dobrze sprawuje się we wnętrzach.
Obiektyw bardzo dobrze sprawuje się we wnętrzach.
Tak, to też jest kadr z rybiego oka.
Tak, to też jest kadr z rybiego oka.

Podsumowanie

Panasonic Lumix GF6 nie zrobił na mnie szczególnie dobrego wrażenia. Mam wrażenie, że ten bezlusterkowiec pośród setek innych nie wyróżnia się właściwie niczym.

W Lumixie GF6 nie podoba mi się jakość wykonania. Aparat jest toporny i trzeszczący, poziom wykonania przypomina najtańsze kompakty. Zabija to całą przyjemność fotografowania. Aparat potrafi zrobić dobre zdjęcia, ale ma w sobie coś takiego, że nie chce się wziąć go do ręki. Jest po prostu nijaki.

Rozczarowałem się także jakością zdjęć na wyższych czułościach.

Największy plus aparatu to bardzo szybki autofocus. Szkoda, że reszta osiągów nie jest już tak dobra.

Plusy

  • Bardzo szybki autofocus
  • Dobra bateria (ok. 400 zdjęć na jednym ładowaniu)
  • Konstrukcja wbudowanej lampy (odchylana do tyłu)
  • Wi-Fi i NFC
  • Duża liczba kreatywnych filtrów
  • Przycisk iA (inteligentna automatyka)
  • Odchylany i dotykowy ekran

Minusy

  • Jakość wykonania korpusu
  • Zawias odchylanego ekranu
  • Nieczuły dotyk w ekranie
  • Słabe osiągi na czułościach ISO powyżej 1000
  • Przeciętna ostrość obrazu

Dołącz do dyskusji

Advertisement