Zbliżająca się burza, brak prądu, a może wypadek na głównej ulicy? Dzięki CityInformed nic cię nie zaskoczy

Artykuł/Biznes 26.11.2013
Zbliżająca się burza, brak prądu, a może wypadek na głównej ulicy? Dzięki CityInformed nic cię nie zaskoczy

Zbliżająca się burza, brak prądu, a może wypadek na głównej ulicy? Dzięki CityInformed nic cię nie zaskoczy

Trzech absolwentów Politechniki Wrocławskiej wpadło na pomysł, jak usprawnić nasze życie w miastach i miasteczkach. Dzięki ich prostemu systemowi nie zaskoczą nas anomalie pogodowe, brak dostępu do wody czy też energii elektrycznej, a nawet wypadki, które mogłyby zatamować ruch na najważniejszych drogach. Poznajcie CityInformed.

CityInformed zostało założone przez trójkę znajomych – Krystiana Kamińskiego, Mateusza Glapiaka i Tomasza Baranowicza, którzy poznali się jeszcze w czasach studenckich, na Politechnice Wrocławskiej. Wszyscy oni specjalizują się w programowaniu na urządzenia mobilne, głównie systemy Android oraz iOS. Dlatego też wcześniej zajmowali się właśnie tworzeniem aplikacji dla firm zewnętrznych.

Jednak pewnego dnia, siedząc przy piwie na wrocławskim rynku, zaczęli się wspólnie zastanawiać, jaka dziedzina naszego życia nie przeszła jeszcze rewolucji technologicznej. To właśnie wtedy wpadli na pomysł stworzenia CityInformed. Zgodnie uznali, że bardzo irytujące są przerwy w dostawach prądu lub wody, a nawet konserwacje, o których mieszkańcy zawsze dowiadują się po czasie. Jeszcze tego samego dnia zaczęli spisywać wszystkie swoje pomysły, a następnego ruszyli do pracy. W tym momencie zrezygnowali z realizacji innych zleceń i postanowili skupić się na CityInformed.

Prace od momentu spisania funkcjonalności trwały mniej więcej 4 miesiące.

Aktualnie gotowy jest już główny mechanizm, z którym trójka znajomych postanowiła ruszyć w świat i sprawdzić, jaki będzie odzew ze strony instytucji publicznych.

– Przed nami jeszcze długa droga i dość obszerna lista funkcji, które mają usprawnić aplikację, a na razie są jeszcze w notesie, ale mamy już produkt z przetestowaną główną funkcję i postanowiliśmy zweryfikować, czy nasz pomysł chwyci na rynku. Zakładamy pozytywny scenariusz, więc w najbliższych planach jest ekspansja na terenie Polski. Co będzie dalej, czas pokaże – powiedział w rozmowie ze Spider’s Web Tomasz Baranowicz – współtwórca CityInformed.

Dopiero ruszyła cała machina promocyjna nowego startupu, a projekt już spotkał się z pozytywnym odzewem. Pierwsze trzy miejscowości są zainteresowane wdrożeniem CityInformed u siebie. Pomysłodawcy mają nadzieję na pozytywne zakończenie rozmów, co pozwoli im na dalszą ekspansję.

cityinformed

Jednak najważniejsze jest to, jak sam system działa. Po pierwsze, pracownik urzędu miasta dostaje dostęp do specjalnego panelu administracyjnego, dzięki któremu może zarządzać powiadomieniami wysyłanymi do mieszkańców.

– Działa to trochę jak Facebook. Urzędnik może dodawać, edytować i usuwać powiadomienia, w których mogą znajdować się tekst, a także opcjonalnie grafiki czy nawet mapa z pinezką oznaczającą konkretny punkt w mieście, np. wypadek lub zamkniętą drogę – opowiada nam Baranowicz.

Powiadomienia dzielą się na normalne i ważne. To od mieszkańca zależy czy chce dostawać powiadomienia o wszystkich zdarzeniach czy tylko tych kluczowych.

Użytkownik może sprawdzać wszystkie informacje na dwa sposoby – poprzez przeglądarkę internetową lub z poziomu aplikacji mobilnej na Androida oraz iOS. Dość ważną funkcją jest też możliwość wysyłania powiadomień do urzędu. Jeśli jesteśmy świadkami np. wypadku, to również przez aplikację możemy dać znać urzędnikowi, że doszło do takiego zdarzenia, dołączając mapę z oznaczeniem oraz zdjęcie. Pracownik miasta ma oczywiście podgląd na wszystkie informacje od mieszkańców i może przekazać je dalej.

– Aktualnie pracujemy nad automatyzacją procesu dodawania powiadomień o ostrzeżeniach kryzysowych (np. meteorologicznych). Chcemy aby ta część była jak najbardziej zautomatyzowana, tak aby ostrzegać mieszkańców o nadchodzących anomaliach pogodowych najwcześniej jak to możliwe. Automatyzacja dotyczy również innych informacji, które są generowane przez systemy instytucji publicznych (np. zarządzania pojazdami komunikacji miejskiej). Wiadomo, że w środku nocy w urzędzie nikogo nie ma, a w wielu przypadkach czas jest na wagę złota – dodaje Baranowicz.

Samo dołączenie do systemu CityInformed jest dla miasta darmowe. Za pierwsze dwa miesiące, które są próbne, również nic się nie płaci.

Chodzi o to, aby urzędnicy mieli okazję zaznajomić się z produktem i zdecydować czy są zainteresowani dalszą współpracą. Po tym czasie obowiązywać ma stałą opłata miesięczna, uzależniona od wielkości miasta. Jednak twórcy zapewnili mnie, że nawet w przypadku dużych miejscowości nie będzie ona przekraczać kwoty kilkuset złotych, co dla urzędów powinno być bardzo kuszącą propozycją.

Pomysł strasznie mi się spodobał. Na pewno każdy z nas kiedyś nie miał prądu w mieszkaniu, bo doszło do jakiejś awarii lub trwała konserwacja instalacji. Miasta oczywiście informują o takich rzeczach, ale na swoich stronach internetowych, na które nikt nie wchodzi lub profilach społecznościowych, gdzie łatwo mogą zginąć w gąszczu zdjęć kotów i kawałów o blondynkach. CityInformed ma działa działać na podobnej zasadzie, co wiadomości SMS-owe, ale koszty są zdecydowanie mniejsze.

Myślę, że głupotą ze strony miast byłoby nie wypróbowanie systemu. Pierwsze dwa miesiące w końcu nic nie kosztują i nie są żadną deklaracją na przyszłość. A jeśli pomysł by się przyjął, przecież coraz więcej z nas ma smartfony z dostępem do Sieci, to na pewno warto byłoby go wprowadzić na stałe. Jeśli koszty rzeczywiście mają być tak niskie, to dla miast nie powinno to być żadnym problemem. Sam z chęcią zainstalowałbym taką aplikację na swoim telefonie.

Dołącz do dyskusji

Advertisement