Pierwszy Windows, który będzie serwował swoim użytkownikom reklamy

News/Oprogramowanie 31.10.2013
Pierwszy Windows, który będzie serwował swoim użytkownikom reklamy

Pierwszy Windows, który będzie serwował swoim użytkownikom reklamy

Tak, to nie żart. Już wkrótce wszyscy posiadacze systemu Windows 8.1 będą oglądali „treści sponsorowane” bezpośrednio w systemowym narzędziu. Będzie można je wyłączyć, ale też ograniczając funkcje owego narzędzia.

Reklama dźwignią handlu? To na pewno, ale wygląda na to, że również elektroniki użytkowej. Nie licząc „drobnych” przypadków, takich jak powszechna inwigilacja przez amerykańską Narodową Agencję Bezpieczeństwa, większość głośnych naruszeń prywatności internautów przez korporacje ma ścisły związek z reklamami.

Taki Google czy Facebook nie chcą bowiem wiedzieć o nas wszystkiego po to, by przejąć kontrolę nad światem, zamienić nas w zombie lub dokonać innych, równie złowieszczych działań. Te firmy chcą, tak po prostu, jeszcze skuteczniej i trafniej serwować nam reklamy. Internet nie jest darmowy. Od wielu, wielu, wielu lat. Po prostu nie płacimy za korzystanie z usług internetowych gotówką, a informacjami na nasz temat.

Ostatnimi czasy jednak, wydawać by się mogło, korporacje chcą zbadać ile jeszcze jesteśmy w stanie znieść. Facebook rozważa wprowadzenie mechanizmu, który bardzo przypomina… wirusa typu mousetracker czy keylogger. Chce bowiem śledzić nasze ruchy myszką, by wiedzieć, czy przypadkiem nie „zawisł” on dłużej nad jakąś reklamą, co mogłoby oznaczać, że z zainteresowaniem ją czytamy. Google z kolei postanowił złamać daną przed laty obietnicę i umieszczać w wynikach wyszukiwania banery reklamowe. A Microsoft? Ten również ma swój plan, który już zapowiadał przed wieloma miesiącami. Teraz jednak możemy się przekonać, póki co na makietach, jak to będzie wyglądało w praktyce.

Jedną z najfajniejszych nowości w Windows 8.1 jest nowa wyszukiwarka systemowa, która traktuje dane lokalne, dane w chmurze, zasoby z zainstalowanych aplikacji i dane w sieci web jako jedną całość i inteligentnie dobiera z nich treści, wyświetlając wyniki wyszukiwania. I właśnie tę funkcję ma zamiar „obanerować” Microsoft.

Oznacza to, że w systemowej wyszukiwarce Microsoftu pojawią się reklamy. Rzecz jasna, nie zawsze, a tylko i wyłącznie w momencie, w którym będą one pasowały kontekstowo do oferty reklamowej partnera Microsoftu. Przykładowo, chcę dowiedzieć się czegoś na temat Land Rovera. Obecnie, wygląda to tak:

windows-8-1-bing

W momencie, w którym Land Rover wykupi reklamę u Microsoftu, będzie to wyglądać o tak:

6011.rover

Oznacza to, że zanim pojawią się „niezależne” wyniki wyszukiwania, mam przed oczyma pełnoekranową, interaktywną (klikalną) reklamę, którą dopiero palcem muszę przesunąć na bok, by zobaczyć „właściwe” wyniki wyszukiwania.

Teoretycznie, nie wygląda to tak źle. Skoro szukam czegoś o Land Roverze, to znaczy, że jestem zainteresowany ofertą producenta, a zatem ta reklama może okazać się bardzo przydatna. Zacząłem poprzednie zdanie jednak od słowa-klucz. Teoretycznie.

Praktycznie kontekstowe reklamy działają różnie. Najlepszym tego przykładem jest Google, król reklamy. Ma najlepsze na świecie algorytmy dopasowujące reklamy do użytkownika, ma też najwięcej danych o samych użytkownikach. Ewentualnym konkurentem dla Google jest co najwyżej Facebook, nie Microsoft. A i tak owe reklamy bardzo rzadko potrafią mnie zainteresować. Mam więc szczere obawy, czy ów system reklamowy w Windows nie będzie bardziej zawadzał, niż pomagał (o ile jest w ogóle realna jest naiwna myśl, że reklama może pomóc…). Przykład z Land Roverem wygląda całkiem fajnie. Ale nie jestem pewien, czy po wpisaniu „remont mieszkania warszawa” chciałbym przed listą złotych rączek i namiarów do nich zobaczyć wielką planszę z Castoramą. Dodatkowy, zbędny ruch palcem.

Wszystko więc zależy od tego jak często i jak trafnie będą się owe reklamy pojawiały. Microsoft ma duże szanse na zirytowanie mnie i milionów innych użytkowników, jeżeli tylko choć ociupinę przesadzi.

Jest też kilka obiektywnie pozytywnych informacji, jeżeli o to chodzi. Te wielkie reklamy będą się pojawiać wyłącznie w systemowej wyszukiwarce. Oznacza to, że omawiane hero ads (tak nazywa je Microsoft) nie pojawią się w aplikacjach Binga ani jego w webowej wersji. Co więcej, będzie można je wyłączyć… tyle że za pewien „koszt”. Reklamy znikną tylko, jeżeli w wyszukiwarce Windows 8.1 wyłączymy integrację z Bingiem. Pozbywając się więc reklam pozbywamy się działającej naprawdę bardzo fajnie „globalnej” wyszukiwarki.

Na dodatek jest jeszcze jedna rzecz, która budzi we mnie rezerwę. Rozumiem, czemu Google serwuje mi reklamy. Bo nie płacę nic w zamian za jego usługi. Rozumiem, czemu Facebook serwuje mi reklamy. Z dokładnie tego samego powodu. Natomiast za system Windows zapłaciłem i to niemało pieniędzy. Albo kupując osobny system, albo był on wliczony w cenę komputera. Jasne, rozbijając to na czynniki pierwsze, to tak na dobrą sprawę hero ads mają finansować nie Windows, a Binga, który jest, tak jak konkurenci, dostępny za darmo. Nie zmienia to jednak faktu, że Windows 8.1 będzie pierwszym systemem operacyjnym Microsoftu, który będzie serwował użytkownikom reklamy.

Burza w komentarzach pod tym wpisem za 3…2…1…

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Tagi: ,

Dołącz do dyskusji

Advertisement