Smart Samochody są tak samo smart jak zegarki i telewizory, czyli prawie w ogóle

Felieton/Motoryzacja 31.10.2013
Smart Samochody są tak samo smart jak zegarki i telewizory, czyli prawie w ogóle

Smart Samochody są tak samo smart jak zegarki i telewizory, czyli prawie w ogóle

Recenzje Sensus Connected Touch miałem napisać dwa miesiące temu, zaraz po testach świetnych i świeżych samochodów Volvo. Nie mogłem się jednak do tego zabrać. Myślałem, że się za nim stęsknię, tak się jednak nie stało. Nie napisałem, bo nie wiedziałem co mam napisać. Nadal mam dość mieszane uczucia.

Mogłem napisać, że to drogi, funkcjonalny gadżet do naszego samochodu. To samo jednak można stwierdzić praktycznie o każdej wbudowanej nawigacji i systemie multimedialnym. Producenci samochodów wciąż życzą sobie krocie za mały ekran i niewydajne podzespoły. Mogłem napisać, że to kolejna próba wprowadzenia Androida do nowej kategorii urządzeń. Wtedy jednak fani zielonego robota pożarliby mnie na śniadanie próbując mi wytłumaczyć możliwości i wszechstronność tego systemu. Mogłem też rozpłynąć się nad użytecznością Sensusa, przyszłością takich rozwiązań i żałować, że nie mam go w swoim własnym samochodzie.

Prawda jak zwykle leży po środku. Sytuacja multimediów na pokładzie samochodu jest zbliżona do Smart TV oraz inteligentnych zegarków. Wszyscy wiemy i wszyscy chcemy, aby rozwiązania te były jak najbardziej funkcjonalne i oferowały sporo możliwości. Niestety, podobnie jak w przypadku pozostałych, wspomnianych rozwiązań, na idei i próbach się kończy. Część pomysłów jest świetna i rzeczywiście działa, także w Sensusie, ale to nie jest idealny interfejs. Choć trzeba zaznaczyć, że Androidowa nakładka oraz aplikacje dostosowane są nie tylko do dotykowego wyświetlacza, ale też przycisków na kierownicy.

W rzeczywistości jednak funkcjonalność Sensus Connected Touch ogranicza się do serwisów streamingowych i internetowego radia. To najciekawsze elementy, które sprawiają, że sprzęt jest przydatny. Ale do tego wymagamy oczywiście modemu, który musimy mieć podpięty w schowku. Oznacza, to konieczność dokupienia urządzenia i pakietu danych. Zanim więc zdecydujemy się na takie urządzenie do naszego nowego samochodu warto zastanowić się czy nie lepiej zainwestować w zwykłe radio z bluetooth i przewód ładujący do naszego telefonu.

AsteroidMarket, czyli zestaw aplikacji dedykowanych urządzeniom Parrota i jego partnerów, wciąż się rozwija. Mamy już kilka nawigacji w tym lubianą przez wiele osób Automapę, jest też Janosik i zagraniczny iCoyote. Przeglądarką internetową, taką z Androida 2.3 (bo takowy siedzi w środku) nacieszymy się w trakcie postoju. Jest też klient poczty, kalendarz, a nawet kalkulator. Trudno uznać to za szał, ale z drugiej strony co chcielibyśmy zawrzeć w komputerze pokładowym naszego samochodu? Do reszty mamy smartfon, tablet, a z samochodu korzystamy głównie w czasie jazdy gdzie lubimy posłuchać sobie po prostu muzyki i znaleźć się u celu dzięki nawigacji.

Problemem Sensusa jest, to że nie wzbogaca aż tak możliwości systemu wbudowanego w Volvo. W większości przypadków fabryczna nawigacja i bluetooth są po prostu wystarczające, a dla wymagających przygotowano opcję z tunerem cyfrowej telewizji naziemnej. W obu rozwiązaniach brakuje pogłębionych statystyk pojazdu, ale z tego co wiem to urządzenia Asteroid mają wsparcie dla dodatkowych narzędzi diagnostycznych. Jest to jednak kolejny koszt. W Sensusie widać ten brak pełnej integracji z samochodem i to niestety razi.

Po dwóch miesiącach od rozstania z Sensus Connected Touch tęsknie wyłącznie za bluetoothem, którego w moim samochodzie nie mam. Oraz za mocą silnika najnowszego Volvo S60. Sam Sensus jest namiastką przyszłości, to próba odpowiedzi na obecne wymagania rynku. Wszystko ma byś smart, wszędzie jest Android, to wpakujemy go też do samochodu. I nawet bym się na to zgodził, w końcu może kiedyś się przyda, a teraz fajnie jest skorzystać ze Spotify. Niestety cena 6800 złotych jako dodatek do nowego samochodu Volvo lub 2499 złotych na Allegro bez montażu stanowczo mnie od tego pomysłu oddala.

Samochody będą kolejnymi urządzeniami mobilnymi, ale na dzień dzisiejszy potrzebują kilku ważnych zmian:
– dopracowania, a wręcz przemyślenia na nowo interfejsu użytkownika
– przemyślenia sterowania i kontroli
– sprecyzowania funkcjonalności mobilnych systemów, mają służyć kierowcy w drodze, a nie być przerośniętym i wykastrowanym smartfonem
– rozwiązanie problemów z łącznością
– muszą stać się standardem dostępnym w cenie podstawowej wersji samochodu

Tylko tyle albo aż tyle potrzeba, aby nasze systemy multimediów w naszych samochodach były smart. Na razie jest “średnio na jeża”.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement