Każdy kraj będzie miał swój Internet? Nie obchodzi mnie, kto mnie będzie podsłuchiwał

Felieton/Technologie 30.10.2013
Każdy kraj będzie miał swój Internet? Nie obchodzi mnie, kto mnie będzie podsłuchiwał

Każdy kraj będzie miał swój Internet? Nie obchodzi mnie, kto mnie będzie podsłuchiwał

W ostatnich dniach ostatecznie przekonałem się o tym, że świat jest jedną wielką grą pozorów. Przez naprawdę długi czas Amerykanie udawali, że nie inwigilują użytkowników Internetu, a cały świat udawał, że tego nie zauważa. Teraz, gdy Edward Snowden puścił parę z ust, okazuje się, że wszyscy są tym oburzeni. Niemcy z tego powodu poważnie zastanawiają się nad stworzeniem własnego Internetu.

Konkretnie propozycję taką zgłosił Deautsche Telekom. Jednak, jako że posiadaczem 32% jego akcji są Niemcy, można to traktować jako głos rządu. Deutsche Telekom chce nawiązać współpracę z firmami z branzy, której efektem byłoby stworzenie tarczy osłaniającą dane transportowane na terenie Niemiec przed wywiadami innych państw. Podobny, acz mniej wydajny system działa już obecnie, gdyż ponad 90% ruchu generowanego w Niemczech pozostaje w kraju. Bo zyskać kolejne 10% danych, konieczne byłoby dogadanie się z gigantami technologicznymi, takimi jak Microsoft, Google i Facebook lub… zrezygnowanie z ich usług. Nie wiem jak Wam, ale wydaje mi się, że taka propozycja nie zostałaby zbyt entuzjastycznie przyjęta przez użytkowników. Niebawem podobna sytuacja może nastąpić w Brazylii, gdyż tam władze zdecydowały się wprowadzić obowiązek przechowywania wszystkich krajowych danych

NSA Internet nasłuchuje od początku lat 90-tych. Jeśli się zastanawiacie, czemu właśnie od tego okresu, odpowiedź jest bardzo prosta: bo wcześniej nie istniał. Jednak od lat ’70 działa Eshelon, czyli totalna sieć podsłuchu radiowego i telefonicznego. Uzyskiwane dane można sortować nie tylko według osoby, ale również miejsca czy słów kluczowych. Oznacza to, że jesteśmy podsłuchiwani nie od wczoraj i robi to nie tylko NSA. Zresztą jeśli korzystamy z polskich skrzynek pocztowych, polskie służby bez najmniejszego problemu mogą je przeglądać, tak samo jak Amerykanie skrzynkę na Gmailu czy Outlooku.

Luka-w-Internet-Explorer-zagraza-bezpieczenstwu-110395-900x900.jpg

Problem tak naprawdę nie dotyczy nas, zwykłych użytkowników, tylko interesu Państwa. To  Niemcom, a nie ich obywatelom, zależy na tym, żeby dane z kraju pozostawały w nim. Jeśli o mnie chodzi, to chyba wolałbym, żeby nikt nie próbował mnie inwigilować, ale jeśli już ktoś to robi, niech będzie to obce państwo. Cholera wie, co się stanie w moim kraju. Może nagle zmieni się prawo i stanę się z dnia na dzień przestępcą lub osobą niewygodną? Z kolei, gdy inwigiluje mnie USA, Chiny lub inne mocarstwo, nie stanie się mi nic, dopóki nie będę próbował świadomie zaszkodzić danemu krajowi lub bezpieczeństwu międzynarodowemu. Im dalej jest ten, kto mnie inwigiluje, tym czuję się bezpieczniej.

Krótko mówiąc, nas jako zwykłych obywateli nie powinny obchodzić rozmowy na temat tarcz, osłon i wewnętrznego Internetu, przynajmniej dopóki władze któregoś kraju nie zdecydują się na zablokowanie najpopularniejszych amerykańskich usług. I tak będę inwigilowany, tylko przez „swoich”, a nie przez Amerykanów. Ale nie robi to dla mnie żadnej różnicy.

Dołącz do dyskusji

Advertisement