Jedni wymagają sprzętu, drudzy dwóch tysięcy za niego. Wymagania w grach a konsole następnej generacji

Felieton/Blog Forum 21.10.2013
Jedni wymagają sprzętu, drudzy dwóch tysięcy za niego. Wymagania w grach a konsole następnej generacji

Jedni wymagają sprzętu, drudzy dwóch tysięcy za niego. Wymagania w grach a konsole następnej generacji

Tekst został pierwotnie opublikowany na Blog Forum Spider’s Web.

Bycie na topie w kwestii komputerowych komponentów wymaga niemałej kieszeni. Najlepiej cały czas pełnej, w której nie istnieje pojęcie dna. Jednak mało kto może pozwolić sobie na takie luksusy, więc optymalnym wyborem staje się konsola. Jeśli gracza nie przeraża pad, ale za to trzęsie się niczym osika, gdy słyszy o ostatnich wymaganiach sprzętowych.

Konsole następnej generacji miały nieść ze sobą rewolucję. Szybkie, oferujące fenomenalne wrażenia graficzne maszynki, które starczą na parę lat i tylko raz zbiją po kieszeni. Tak więc wiele się słyszało o porównaniach PlayStation 4 z Xbox ONE. Internet płonął od hejterów, fanbojów i całego tandetnego przedstawienia, aż jeden z menadżerów AMD sam nie wygłosił kwestii, że dzięki architekturze hUMA to produkt Japończyków ma większego kopa.

Na dowód tego firma Digital Foundry przeprowadziła, na podstawie analogicznych konfiguracji pecetów, symulację osiągów. Potwierdziła ona, że PS4 faktycznie jest szybsze od XONE. Przyglądając się bliżej wnętrzom konsol widzimy po obu stronach osiem rdzeni oraz 8GB RAM. Najbardziej rzucającą się kwestią na papierze jest grafika. GPU Giganta z Redmond można porównać do Radeona 7790, natomiast „krewnego” Radeona 7870 znajdziemy w sprzęcie SONY. 50% więcej mocy obliczeniowej PS4 w teście przełożyło się na 17-33% prędkości działania. Pewnie, symulacja symulacją, ale wynik ten jest na pewno rzetelniejszy od suchych argumentów.

Playstation 4-1

Jeśli do tej pory był czas, w którym kilkuletnie komputery mogły pociągnąć najnowsze gry na maksymalnych ustawieniach, to powoli chyba dobiega on końca. Wystarczy spojrzeć na wymagania sprzętowe Watch Dogs. Za pierwszym razem Ubisoft się wycofał i podesłał następne. Niestety one także okazały się być tylko przejściowe. Ale fakt wymagania od graczy procesorów, które wydawałyby się lekką przesadą do cieszenia oczu graficznymi fajerwerkami, a do tego kart graficznych z najwyższej półki, gdzie tylko niewielu posiada odpowiedni wzrost, by tam sięgnąć jest porażające. Warto zastanowić się czy wina leży po stronie złej optymalizacji kodu, czy po prostu od nagonki na lepsze sprzęty.

Marketing to potężna broń. Mocne karty graficzne same się nie sprzedadzą, jeśli pozostawi się je na pastwę losu. Trzeba je odpowiednio promować. A do tego idealnie nadadzą się gry. Fanatykom fotorealistycznej przygody wystarczy jedna dobra reklama. Następnym krokiem jest cena i data premiery. I właśnie mam wrażenie, że powoli zaczyna to iść w tym kierunku. Jasne, rozumiem postęp i wcale nie jestem od tego, by go hamować. Po prostu nagła zmiana klimatu, gdzie kilkuletnie maszyny do tej pory zapewniające spokojną rozrywkę zmieniają się w coraz to modniejsze i coraz to kosztowniejsze monstra.

xbox one

Dlatego warto zacząć myśleć przyszłościowo i może wybrać jakąś konsolę. Przestawienie się z myszy i klawiatury na pada wcale nie jest specjalnie trudne. Producenci gier zapewniają wsparcie, a nawet chwalą się, że to dopiero początek ujarzmiania kodu. Idealnym przykładem będą tutaj słowa Davida Cage’a, który demo The Dark Sorcerer uznał za minimalną jakość, jaką uda się osiągnąć na PS4. Zwiastuny przesuniętej produkcji Ubisoftu, o której już wspomniałem, czyli Watch Dogs również zapewniały niesamowite wrażenia estetyczne. Czepialscy zaraz rzucą Assassin’s Creed’em IV i lepszym wyglądem na PC. Realistyczne cienie, ulepszenie miękkich oraz Anti Aliasing jak z bajki z pewnością wystarczająco odchudzą portfele, nie wspominając już o rozdzielczości 4K. Za 1800 złotych dostępne będzie PS4. Za najlepszą kartę graficzną zapłacimy kilka stówek więcej. Czy jest się o co bić?

Zagorzali pecetowcy pewnie będą się trzymać swojego wyznania do ostatniego dzwonu. Konsolowcy pewnie już wybrali. Ja sam stałem do niedawna przed takim wyborem. Myślałem sobie, że wydanie troszkę więcej niż sama cena konsol następnej generacji przyniesie mi brak zmartwień na parę lat. Analizując jednak rynek szybko zmieniłem zdanie. Prędzej bym zsiwiał, wyłysiał, a potem się spasł z nerwów. Niech mówią, że na konsoli nigdy nie będzie takiej samej jakości jak na PC, ale niech również przemyślą, jaką cenę przyjdzie im za te niewielkie różnice zapłacić. Nie spotkałem się jeszcze z produkcją, przy której bym narzekał na naprawdę zauważalne straty w jakości. Na pewno te nieliczne przypadki nie wyryły się w mojej pamięci.

gamemag

Kamil Lewicki jest blogerem, pisze na tematy związane z grami na GAMEMAG.PL – młodym i szybko rozwijającym się projekcie poświęconym elektronicznej rozrywce.

Dołącz do dyskusji

*/ ?>
Advertisement