Google znalazło nowy sposób na dojenie firm? Mark Zuckerberg musi pluć sobie w brodę

News/Social media 30.10.2013
Google znalazło nowy sposób na dojenie firm? Mark Zuckerberg musi pluć sobie w brodę

Google znalazło nowy sposób na dojenie firm? Mark Zuckerberg musi pluć sobie w brodę

Oprócz nowości dotyczących Google Plus, jakie zapowiedział wczoraj gigant z Mountain View, pojawiła się wreszcie możliwość ustawienia krótkiej nazwy profilu użytkownika. Aż dziw bierze, że nie było takiej opcji w ustawieniach konta od początku. Teraz jednak rozumiem, czemu wprowadzono to dopiero teraz. Po pierwsze Google nie popełnia błędów Marka Zuckerberga, a po drugie wygląda na to, że chce na skróconej nazwie profilu zarabiać!

Google Plus można dużo zarzucić. Czytając opinie o portalu można dojść do wniosku, że to miasto duchów, które goni za konkurencją, że ma małą bazę naprawdę aktywnych “zwykłych użytkowników”, że wpychane jest nam na siłę i tak dalej… Sam daleki jestem od bardzo radykalnych sądów, z serwisu sam korzystam, ale nie mam już wątpliwości – drugi Facebook z niego nie będzie. Nie sposób jednak odmówić twórcom Plusa tego, że stale to narzędzie rozwijają i dodają do niego sporo ciekawych funkcji. Jedną z nich są skrócone linki.

google plus

Krótkie linki w Google Plus

Co prawda najpierw celebryci, a później niektóre strony (w tym też Spider’s Web) dostały swój własny adres URL, ale do tej pory jeśli zwykły użytkownik Google Plus chciał przekazać innemu internaucie łącze do swojego profilu, musiał kopiować do schowka kosmicznie długi adres. W przeciwieństwie do Facebooka i Twittera, gdzie można podać znajomym prosty link w formie domena.com/nazwaużytkownika, Plus zamiast nazwy użytkownika generował kosmicznie długi ciąg cyfr.

Teraz wreszcie taką krótką nazwę będzie można sobie ustawić, ale rozwiązanie nie jest tak wygodne i proste w użyciu, jak w przypadku innych serwisów. Facebook i Twitter dają niemal pełną dowolność w wyborze swojej nazwy – oczywiście pod warunkiem, że ktoś wcześniej jej nie zajął. W przypadku Google Plus to serwis proponuje użytkownikowi nazwę, która jest domyślnie połączeniem jego imienia i nazwiska lub imienia, nazwiska oraz nicka. Co ciekawe, nie można wybrać samego loginu z Gmaila.

google plus

Chcesz inną nazwę? To sobie poczekasz

Myślałem, że na nazwę profilu dobrany będzie z automatu nick z Gmaila, ale to byłoby za proste. Google chce, żeby użytkownicy używali imienia i nazwiska i proponuje na start kilka wariantów. Ponieważ wszędzie w sieci podpisuję się swoim twitterowym nickiem @pgkrzywy, także i w przypadku Google Plus chciałem sobie takowy ustawić. Okazało się, że nie można tego zrobić tak hop siup, bo Google musi najpierw… zatwierdzić moją prośbę. Wydaje się to dość sensowne, co by nie było w tej materii nadużyć.

Na Facebooku obowiązuje zasada “kto pierwszy ten lepszy”, kiedy na Plusie widać wyraźnie, że Google chce ograniczyć nadużycia związane z nazwami profilu – co ciekawe, aby takową nazwę wybrać, dana osoba musi najpierw ustawić zdjęcie profilowe, mieć konto aktywne od co najmniej miesiąca i być obserwowana przez minimum 10 osób. Stworzenie nowego profilu w celu “zajęcia nazwy” nie będzie takie proste, a w dodatku nie wszystkie konta jak na razie taką możliwość dostały. Ale nawet się nie łudzę się, że te obostrzenia zostały wprowadzone z myślą o “zwykłych użytkownikach”.

google plus

Jeśli się zagłębić w regulamin, to można znaleźć tam naprawdę ciekawą rzecz:

“Funkcja niestandardowych adresów URL jest nadal opracowywana i może ulec zmianom. W szczególności: Zastrzegamy sobie prawo do odebrania lub usunięcia niestandardowych adresów URL z dowolnego powodu i bez powiadomienia. Funkcja niestandardowych adresów URL jest na razie bezpłatna, ale w przyszłości może się to zmienić. Przed wprowadzeniem jakichkolwiek opłat Użytkownik zostanie powiadomiony o takiej zmianie i będzie mógł zrezygnować z używania tej funkcji.”

Cytat pochodzi z podstrony regulaminu usługi, pogrubienia dodałem sam. Czyżby znak czasów? Kiedyś loginy przyznawano “dożywotnio”, a teraz nie zdziwię się, jeśli Google umożliwi odpłatne odebranie nazwy innego użytkownika, jeśli jakaś firma wyłoży odpowiednio dużo dolarów na stół. Wygląda więc na to, że twórcy Plusa rozważają pobieranie opłat za niestandardowy adres. A przynajmniej zostawiają sobie taką furtkę.

Czy chcą pieniędzy od zwykłych użytkowników? Nie, to byłyby grosze. Sprzedaż adresów będzie miało sens dopiero przy negocjacjach z globalnymi firmami z ogromnym budżetem. I to może się nawet udać. Biorąc pod uwagę wpływ Plusa na wyniki wyszukiwania, który jak myślę się będzie tylko pogłębiał, niedługo może się okazać, że taki custom-URL będzie dla Google małą żyłą złota.

A jeśli faktycznie Google wprowadzi opłaty za własną nazwę w adresie w przyszłości, to szefostwo Facebooka rozdające je za darmo będzie pewnie zgrzytać zębami.

Dołącz do dyskusji

Advertisement