Deezer w promocji za 9,90 zł rodzi pytania o to, czy rewolucja streamingu w ogóle istnieje?

Felieton/Technologie 30.10.2013
Deezer w promocji za 9,90 zł rodzi pytania o to, czy rewolucja streamingu w ogóle istnieje?

Deezer w promocji za 9,90 zł rodzi pytania o to, czy rewolucja streamingu w ogóle istnieje?

Miesięczny abonament w najwyższej opcji Premium+ w serwisie muzycznym Deezer objęty został promocją. Zamiast 19.99 zł miesięcznie kosztuje teraz 9.99 zł i pozwala korzystać z pełnej oferty Deezera w przeglądarce i na urządzeniach mobilnych. Na razie Deezer nie chce oficjalnie komentować promocji, która obniża przecież cenę o połowę, ale rodzi ona pytanie o konkurencję i o to, czy na streamingu muzyki da się w ogóle zarabiać?

W ciągu mniej więcej roku w Polsce pojawiło się wielu światowych, ale i lokalnych serwisów streamingowych. Mamy więc Deezera, który pierwszy zdecydował się na taki ruch, mamy WiMP-a, Spotify, Rdio, a nawet Rara czy polskie Muzo.

Jednak żaden z tych serwisów nie chwali się najważniejszymi liczbami – ilu mają użytkowników? Jaki odsetek zdecydował się na opłacanie abonamentów i czy są to regularne płatności? Ilu korzysta z darmowych, w wielu przypadkach wspieranych reklamami wersji usług? Jaki wpływ na przyrost bazy użytkowników mają partnerstwa (WiMP z Playem, Deezer z Orange, ale też na przykład bankiem Getin czy serwisem geolokalizacyjnym Foursquare) i ile pieniędzy dostają słuchani artyści? Czy na streamingu da się zarobić, szczególnie w Polsce?

deezer promocja

Ostatnie konkrety pochodzą sprzed co najmniej pół roku, więc są niemiarodajne – w tym czasie serwisy mogły zyskać lub stracić  spore rzesze użytkowników. Jednak nawet te przestarzałe liczby nie robiły specjalnego wrażenia jak na produkty, które podobno zaczynają rozsypywać stary ład. Spotify w marcu 2013 roku miało 24 miliony subskrybentów, z czego 6 milionów płacących. 18 milionów oparło się na reklamach.

Deezer za to w maju 2013 roku miał cztery miliony płacących klientów i 10 milionów subskrybentów w ogóle, więc 6 milionów użytkowników aktywnych miesięcznie, korzystających z darmowych opcji aktywnych , i 30 milionów kont zarejestrowanych ogólnie.

Spotify dostępne jest w 35 krajach, w tym w Stanach Zjednoczonych, Deezer nieobecny jest w Stanach, za to w 182 innych krajach.

Nawet, jeśli Rdio, WiMP i inne serwisy mają zbliżone wyniki jak dwaj liderzy, to wygląda to trochę przykro. Część z użytkowników przenika się pomiędzy serwisami, gdy świadomi możliwości ludzie próbują kilku opcji i wybierają produkt, z którego korzystać będą na stałe. Załóżmy, że na świecie z serwisów streamingowych korzysta 100, nawet 150 milionów osób, a płaci za nie ile, 30, 40 milionów?

Wobec niemal 2,5 miliarda internautów, z których gros znajduje się w Azji, Ameryce Północnej i Europie?

Mówi się, że streaming muzyki już teraz dokonuje rewolucji na rynku. To po części prawda, jednak tak naprawdę korzenie i powód rewolucji tkwią w piractwie, na czele z torrentami i hostingami, które wymusiły szukania nowych rozwiązań. Wespół z YouTube’em, który jest przecież również muzyczną mekką internautów, i mniej lub bardziej legalnymi serwisami (jak niegdyś Grooveshark) pokazały, że internauci chcą muzyki tu i teraz. I że wartość utworów muzycznych i albumów maleje – wygodny dostęp do bibliotek ma większą wartość, niż poszczególne albumy. Coraz mniej, zwłaszcza wychowanym w czasach sieci osób jest gotowa zapłacić równowartość miesięcznego abonamentu w Spotify czy Deezerze za jedną, wybraną płytę.

Streaming jest odpowiedzią na piractwo i coraz szerzej dostępny internet, ale tak naprawdę jest na początku swojej drogi. Dyskusja o tym, czy może zastąpić artystom dochody ze sprzedaży płyt wciąż trwa (okazuje się, że nie jest tak źle, ale wspaniale też nie) i jest trochę bezsensowna, bo pojmowanie muzyki jako dobra zmienia się w społeczeństwie niesamowitym tempie, a przychody samych serwisów albo nie istnieją, albo są znikome.

Trwa wielka walka o rozpowszechnianie usług serwisów streamingowych i zdobywanie użytkowników. Wciąż wygląda to tak, że ten, kto okopie się na swojej pozycji szybciej, ten zabezpieczy się na następne kilka lat, gdy – być może – struminiowanie muzyki stanie się powszechne.

Rewolucji jeszcze nie ma, o czym świadczą promocje na abonament takie, jak ta Deezera. 9,90 złotych za miesięczny, bezreklamowy i nielimitowany dostęp do bazy kilkudziesięciu milionów utworów może jest pozytywnym zaskoczeniem dla klientów, ale nie wzięła się znikąd.

Powodów nie znamy i pewnie nie poznamy, jednak tak na chłopski rozum – 20 złotych miesięcznie za słuchanie tysięcy kawałków w miesiącu to przecież mało. 10 złotych, to śmiesznie mało.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

*/ ?>
Advertisement