Tablety z Androidem stają się… niepotrzebne

Felieton/Sprzęt 09.09.2013
Tablety z Androidem stają się… niepotrzebne

Tablety z Androidem stają się… niepotrzebne

Producenci urządzeń z Androidem zabrnęli w ślepą uliczkę. Jedyną możliwością, aby powrócić na dobry tor, jest zrobienie kilku kroków do tyłu.

Tabletów z Androidem praktycznie nikt nie traktuje poważnie. Producenci znanych i wręcz kultowych aplikacji mobilnych ostrożnie podchodzą do wersji dla tabletów z zielonym robotem. Równocześnie ci sami programiści wypuszczają co rusz nowe wersje swoich programów na iOS. Dlaczego tak się dzieje?

Wszędzie ta fragmentacja

Podstawowym problemem jest cały czas kulejąca sprzedaż tych urządzeń. Nie ma zbyt wielu dobrych tabletów, które jednocześnie sprzedałyby się w naprawdę godnych podziwu ilościach.

Do tego dochodzi fragmentacja Androida. Nie mam tu na myśli tylko różnych wersji systemu operacyjnego Google, które są obecnie w użyciu. Oprócz tego problemem może być wiele różnych rozdzielczości, przekątnych i proporcji ekranu. Pod tym względem panuje straszny nieład.

Sony Xperia Tablet Z iPad mini 4

Efekty są takie, że dobrze sprzedają się nieliczne modele urządzeń. Nexusy mają swoich fanów, do tego dochodzi kilka ciekawych Asusów, które charakteryzują się mocną specyfikacją techniczną. Zaś w portfolio Samsunga zaczyna panować niezły galimatias, nad którym chyba nikt już nie panuje. Nowe modele Galaxy Tabów mieszają się z Note’ami i ciężko jest Kowalskiemu wskazać na flagowe urządzenie. Do tego mamy podrygi LG oraz Huaweia, za którymi pędzi gromada chińskich tabletów. Często urządzenia te nie wyróżniają się niczym szczególnym poza źle zoptymalizowanym oprogramowaniem.

To dopiero początek

Jednak to nie jedyne problemy, które spotykają androidowe tablety. Najpoważniejszym problemem jest to, że stają się one całkowicie niepotrzebne.

Wiodący producenci smartfonów z Androidem biorą udział w jakimś szalonym wyścigu. Nikt nie wie gdzie jest meta, ale wszystko wskazuje na to, że gdzieś w okolicach siódmego cala. Cala przekątnej ekranu.

Kolejne flagowe urządzenia rosną w zastraszająco szybkim tempie. To co niedawno uchodziło za phablet lub nawet tablet dzisiaj jest już smartfonem. Androidowa drużyna wzięła sobie za cel skompromitowania iPhone’a pokazując, że przy urządzeniach z zielonym robotem telefon Apple jest kurduplem.

Galxy Note3_030_set1

Producenci słuchawek z Androidem mają najwidoczniej jakiś kompleks i pokazuję co rusz nowe większe ekrany. Efekt jest jednak odwrotny. Doszło do śmiesznej sytuacji, w której to mały iPhone 4/5, zaczął wyglądać normalnie, a flagowe smartfony z Androidem wyglądają jak wyrwane z chodnika płyty lub kafelki z łazienkowej ściany. Ale nie to, że są one śmieszne jest tu najważniejsze. Problem jest taki, że smartfony z ekranami około 5 cali zabijają małe tablety. A co za tym idzie uśmiercają potencjalnie ważną dla producentów elektroniki gałąź.

Patrzcie na Apple i… uczcie się

Apple panuje nad sytuacją. Nowe iPhone’y i iPady dzieli przepaść. Nie da się pomylić jednego urządzenia z drugim. Tego samego nie można powiedzieć o Samsungu. Modele takie jak Galaxy S4 mini, normalny S4 i S4 mega są szalenie podobne. A największy z nich nie różni się na pierwszy rzut oka od tabletów.

Użytkownicy, którzy posiadają najnowszego iPhone’a mogą chcieć i czuć potrzebę zakupu iPada mini. Tego samego nie można powiedzieć o użytkownikach Androidów. Posiadając hi-endowego Samsunga, LG lub HTC znika potrzeba targania ze sobą siedmiocalowego tabletu. A co dopiero, gdy weźmiemy pod uwagę urządzenia takie jak Galaxy Mega, Note lub nadchodzący Nexus 5 – który według plotek ma mieć ekran o przekątnej 5”. Posiadacze takiego urządzenia całkowicie nie czują potrzeby zakupu małego tabletu.

galaxy mega

Zaś duże tablety nie sprzedają się już tak dobrze jak na początku swojej obecności na rynku. Użytkownicy docenili gabaryty, wagę, mobilność i cenę mniejszych, około siedmiocalowych modeli. To one teraz królują i tego trendu szybko nic nie odwróci.

Producenci tacy jak Samsung, Sony czy LG uparli się i wypuszczają tylko bardzo duże i ogromne hi-endy. Wszystkie wersje mini są zwykle upośledzone pod względem specyfikacji technicznej, a czasem nawet oprogramowania. Zatem fani nowych technologii, których nie zatrzymuje cena sięgają po te smartfony, które jeszcze dwa lata temu nazwalibyśmy phabletami.

Wyborem tym często odcinają sobie drogę od zakupu tabletu. Kto przy zdrowych zmysłach kupi hi-endowego Nexusa 7, gdy w jego kieszeni jest smartfon z ekranem mniejszym zaledwie o 2 cale? Zwykle taki wybór mija się z celem. WSZYSTKO co można zrobić na takim małym tablecie można zrobić WYGODNIE na blisko pięciocalowym smartfonie.

Do tego jeszcze te proporcje wyświetlacza… Apple znalazło złoty środek i jest nim 16:9 w przypadku smartfonów i 4:3 w tablecie. Andoidowa ekipa wpycha zaś ekrany 16:9 lub 16:10 wszędzie gdzie się tylko da, a takie rozwiązanie jest niewygodne, niefunkcjonalne, nieprzemyślane, nieodpowiednie i nielogiczne. Zresztą zobaczcie sami, ile treści zmieściło się na Nexusie 7 a ile na iPadzie mini.

źródło: hotukdeals.com
źródło: hotukdeals.com

Producenci elektroniki z Androidem, zamiast kreować potrzeby – tak jak robi to Apple – (nie)świadomie je zabijają.

PS Rysio z “Czasu Surferów” mówił, że nie ma rzeczy niepotrzebnych, ale są potrzeby, których jeszcze nie odkryliśmy. Coś w tym jest.
PPS Apple ponoć testuje sześciocalowego smartfona. Czuję, że dojdą do podobnych wniosków i ten gigant wyląduje na dnie szuflady.
PPPS Nie uważam, że urządzenia typu Note czy inne duże hi-endy są pozbawione sensu. To mocne i bardzo dobre urządzenia. Jednak brak równie mocnych mniejszych hi-endów sprawia, że siemiocalowe tablety stają się niepotrzebne.

Dołącz do dyskusji

Advertisement