Plotka o dGPU, czyli o oczekiwaniach graczy

Blog Forum 10.09.2013
Plotka o dGPU, czyli o oczekiwaniach graczy

Plotka o dGPU, czyli o oczekiwaniach graczy

Od jakiegoś czasu dość głośno było w sieci o tym, że Xbox One ma mieć dodatkowe, nieujawnione wcześniej dGPU (dyskretny układ graficzny). Wczoraj, na Twitterze, Albert Penello (Director of Product Planning, Microsoft) oficjalnie temu zaprzeczył. To co w tym najciekawsze, to przyczyny, dla których tylu ludzi się tym zainteresowało.

Wszystko zaczęło się od serwisu misterxmedia.livejournal.com . To właśnie tam bloger o nieujawnionej tożsamości(i piszący w języku jedynie przypominającym angielski), twierdzący, że informacje bierze od tajemniczego “insajdera”, zapuścił korzenie w sieci. Potem zaczęły go cytować różne inne serwisy – sam trafiłem na tę informację z rodzimego PurePC. Plotka od początku zdawała się skrajnie mało prawdopodobna, chociaż, jak każda dobra teoria spiskowa, miała na swoje potwierdzenie kilka niezłych argumentów. Nie o tym jednak ma być ten tekst, jeśli jesteście zainteresowani – wejdźcie na wskazaną stronę.

To, co mnie zainteresowało, to waga, jaką większość graczy zdawała się do niej przywiązywać (niezależnie, czy uważali ją za idiotyczną, czy wspierali). Dyskusje o architekturze i mocy nowych konsol mocno nabrały na sile i nie da się ukryć, że MS mocno tą walkę przegrywa. Podejmuje pewne środki zaradcze (wspomniany Albert Penello dużo się ostatnio udziela na NeoGAFie i stara się przekonywać o małej różnicy w mocy między systemami), ale nie odnoszą one większego skutku. Gracze konsolowi, środowisko, które na codzień dumnie twierdzi, że interesują je gry, a nie specyfikacje, zajmują się ostatnio intensywnie liczeniem teraflopsów. Pamiętam start obecnej generacji i podobne wątki, więc nie powinno być to dla mnie nic nowego – tylko, że jest jedno “ale”. Wcześniejsze generacje nie przypominały tak bardzo PC.

Jasne, nowe konsole mają zunifikowaną pamięć i (podobno) mocno zmodyfikowane układy. Ciągle są to jednak procesory w architekturze x86 i jako takie, stosunkowo łatwo je porównać do współczesnych komputerów. I niestety, przy współczesnych komputerach konsole wypadają blado. PS4 ma moc starej już karty graficznej średniego segmentu, AMD Radeona 7870 (1.84 TF). Xbox One wypada jeszcze gorzej, na poziomie AMD Radeona 7770 (1.3 TF). Dla porównania, półtoraroczny już Radeon 7950, wyceniany na 350$, ma wydajność (2.84 TF), a współczesne karty z wysokiej półki oscylują wokół 4 TF. Gracze zadają więc sobie całkiem słuszne pytanie – na jaką jakość grafiki mogą liczyć, kiedy wychodzące właśnie konsole na starcie oferują ⅓ – ½ tego co mocny PC.

Oczywiście, nie można zapominać o tym, że są to zamknięte systemy, że łatwiej je zoptymalizować, że wydajności nie ogranicza im system operacyjny i że zunifikowana pamięć znacząco zwiększa wydajność. Ciągle jednak pozostaje duża luka. Oczywiście, konsole zawsze były słabsze od PC, nic się tu nie zmieniło. Siłą tych sprzętów były gry eksluzywne i komfort gry, w tym brak martwienia się o wymagania i dostosowywania ustawień. Nigdy wcześniej luka nie była jednak tak drastyczna i należy zapytać, jak przełoży się to na długofalową sprzedaż. Już teraz deweloperzy piszą, że lepszy sprzęt (w domyśle – PS4), będzie oferował grafikę na równi z PC. Na równi! Nie jest to start, o jakim marzyliśmy.

Nie da się ukryć, że największy problem będzie miał z tym Microsoft. Amerykańska firma oparła swoją taktykę (całkiem mądrze zresztą) na promocji nowego Xboxa jako głównej maszyny w salonie. Telewizja, Kinect, aplikacje i, na końcu, gry. Wydaje mi się jednak, że nieco się rozminęli zarówno z ceną, jak i mocą. Nikt nie lubi się czuć jak klient gorszej kategorii – jeśli Sony przekona wszystkich, że na ich sprzęcie gry będą wyglądały lepiej, zwłaszcza te od deweloperów niezależnych (w rozumieniu third-party, nie indie) – mogą sprzątnąć Amerykanom klientów sprzed nosa. Również porównania z PC, biorąc pod uwagę, że jest to nowy sprzęt, mogą być bardzo bolesne. “Jeśli to już na starcie odstaje wyglądem, to co będzie za kilka lat”, zastanowi się niejeden potencjalny nabywca.

Oczywiście, grafika nie jest najważniejsza. Nie powinniśmy na nią również narzekać, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Xbox One jest mocniejszy od Xboxa 360 jakieś 5 razy – to naprawdę duży skok. Przemysł komputerowy rządzi się jednak swoimi prawami – tutaj zawsze trzeba być tym najlepszym albo przynajmniej tak się prezentować. Przed firmą z Redmond długa droga, żeby przekonać potencjalnych klientów, że ich nowa konsola to sprzęt na lata.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

*/ ?>
Advertisement