Microsoft potrzebuje własnego hardware

Blog Forum 21.09.2013
Microsoft potrzebuje własnego hardware

Microsoft potrzebuje własnego hardware

Pod koniec zeszłego wieku na rynku komputerów wszystko było proste. Upowszechnił się standard PC, rozmaici producenci produkowali zgodne z nim komponenty, a Microsoft z systemem Windows był właściwie monopolistą na rynku systemów operacyjnych. Firma zajmowała się tylko tworzeniem oprogramowania, a biznes się kręcił. Dużo się od tamtego czasu zmieniło.

Rynek szturmem zaczęło zdobywać Apple, na fali popularyzacji najpierw Internetu, a potem urządzeń mobilnych wybiło się Google i nagle dziecku Billa Gatesa grunt zaczął powoli osuwać się spod nóg. Firma ciągle jest potężna i zarabia bardzo duże pieniądze, ale poniosła ogromną wizerunkową stratę – nikt w nią już nie wierzy. Ze świecą szukać ludzi, którzy są przekonani, że Microsoft będzie definiował przyszłość rynku IT. W większości wypadków spektrum oczekiwań wobec firmy zaczyna się na powolnym rozwoju i dostosowywaniu do rynku (przy stale spadających udziałach w nim), a kończy na spektakularnym upadku.

Oczywiście, w Redmond zdają sobie z tego sprawę i nieustannie próbują coś z tym zrobić. Wchodzą na nowe rynki (Xbox, tablety), dostosowują oprogramowanie do nowych czasów (Office 365, Windows Phone), drastycznie zmieniają swoje produkty (Windows 8) – efekty są jednak dalekie od oczekiwań. Nie chodzi o to, że produkty Microsoftu są złe, wręcz przeciwnie – ale firma nie jest w stanie przekonać użytkowników do swojej wizji. Nieustannie zmaga się też z negatywnym wizerunkiem, który się wokół niej wytworzył przez lata. Sam byłem świadkiem, jak podczas pewnej konferencji, prowadzący w ramach żartu na początek prezentacji, pokazał screen z Windowsa 8 – mówiąc, że to najlepszy dowcip w tym roku. Niezależnie od tego, czy opinia była uzasadniona, pokazuje to słabość marki.

Powstaje zatem pytanie: co Amerykanie mogą zrobić, żeby przekonać ludzi, że jeszcze się nie skończyli? Moim zdaniem rozwiązanie jest jedno – firma musi zacząć produkować własny sprzęt. Nie tylko tablety, konsole i telefony (po przejęciu Nokii) – również laptopy, all-in-one czy stacje robocze. Nie będzie to łatwe do zrealizowania, gdyż może spotkać się z uzasadnionymi wątpliwościami partnerów OEM, nie jest to jednak przeszkoda nie do pokonania. Nie oczekuję bowiem, że MS będzie próbował przejąć całość rynku – to nie ma żadnego sensu. Firma z Redmond potrzebuje własnego sprzętu z segmentu premium, którego najwyraźniej nie są w stanie dostarczyć HP, Dell, Lenovo czy Sony.

Po co Amerykanom taki segment? Spieszę z odpowiedzią: do odcięcia się od negatywnego wizerunku. Wszystkie dzisiejsze stereotypy wobec Windowsa – niestabilność, powolne działanie, usterkowość – powstały głównie w czasach, kiedy sukcesy święciły firmy składające komputery. Najtańsze komponenty wątpliwych marek, z kiepskimi sterownikami i zasilaczami, które potrafiły spalić płytę główną – to wcale nie aż tak odległa przeszłość. Dzisiaj jest podobnie – Windowsa instaluje się zarówno na dobrym sprzęcie, jak i na laptopach z obudowami z najgorszego plastiku, najtańszymi matrycami na rynku, złymi komponentami i touchpadami, z których nie da się korzystać. Myślicie, że klient, który nie jest zadowolony z użytkowania takiego komputera będzie narzekał na swój sprzęt? Nie. Napisze, tak jak wszyscy, że “Windows mu muli”.
Jako użytkownik Macbooka miałem okazję pokazywać swój komputer osobom, które wcześniej nie miały z Apple nic wspólnego. Część z nich kupiła komputery tej marki i jest obecnie bardzo zadowolona, nie planują też wracać na Windowsa. Co to ma wspólnego z tematem? Cóż, żadna z tych osób nigdy nie kupiła komputera z Windowsem za podobne pieniądze. Prawdopodobnie również byliby zadowoleni, ale tego się nie dowiemy – przeszli już na drugą stronę barykady. Brak sprzętu wyższego segmentu jest na okienkowym podwórku bardzo odczuwalny. Nie piszę tutaj o laptopach przeznaczonych do gier, czy stacjach roboczych – mam na myśli komputery dla zwykłych użytkowników, ale wykonane w odpowiednim standardzie.

Microsoft chce podjąć rękawicę rzuconą przez Apple, zaczyna tworzyć własne sklepy. Co w nich jednak zaprezentuje? Doświadczenie uczy, że użytkownik w pierwszym kontakcie z laptopem zwraca uwagę na kilka rzeczy – ekran, klawiaturę, touchpad, obudowę i płynność działania. Większość komputerów z Windowsem, które widuję w sklepach, ma problemy przynajmniej w jednej z tych dziedzin. Do tego dochodzi brak przygotowania sprzedawców, którzy sami często negatywnie wypowiadają się o oprogramowaniu MS, choćby Windowsie 8. Jak bardzo Amerykanie by się nie starali projektując swoje systemy, w ten sposób ich opinia się nie poprawi.

Dlatego właśnie oczekuję, że Steve Ballmer (lub jego następca), zapowie linię sprzętu wprost z Redmond. Przystosowaną do systemu, z dopracowanymi sterownikami i designem wywołującym ślinienie się. Ktoś musi wyznaczyć standardy dla wszystkich partnerów OEM. Jeśli MS to zrobi, to zmieni się obiekt ewentualnych narzekań – to producenci będą obwiniani za kiepskie działanie sprzętu, a nie twórca systemu. Będzie to też szansa na odzyskanie części klientów, którzy poszli w inną stronę – ja sam chętnie wróciłbym kiedyś do Windows, jeśli tylko pojawi się hardware, który nie będzie u mnie wywoływać mdłości. Do dzieła Microsofcie! Pozwól się pokochać.

Dołącz do dyskusji