Flagrate czy flagrante – o semantyce w IT

Artykuł/Nauka 19.09.2013
Flagrate czy flagrante – o semantyce w IT

Flagrate czy flagrante – o semantyce w IT

Przyjaciele spędzili w oberży radosny wieczór. Z wyjątkiem drobnego incydentu, gdy nieco wstawiony Ron Weasley chciał narysować w powietrzu obsceniczny symbol (flagrate) i omal nie spopielił przy tym swojej męskości (flagrante) (Harry Potter: Historie po zmroku).

Podobno wystarczy znać 1000 słów, żeby w miarę poprawnie mówić i rozumieć dowolny język na świecie. W potocznym życiu korzystamy najczęściej z ok. 300-400. Resztę zostawiamy na specjalne okazje, takie jak rozmowy z ukochaną: „Czy ty mnie jeszcze kochasz, czy już tylko pożądasz?”, „Co to znaczy „w porządku”? Ja pytam co robiłeś przez cały dzień w pracy, a ty mówisz „w porządku”?” i hit wszechczasów „Nie oszukuj mnie. Powiedz, co naprawdę czujesz”.

Dodatkowe kilkaset słów poznajemy w trakcie życia zawodowego. Żargon branżowy nie tylko pozwala skutecznie się porozumieć z kolegą, klientem, szefem, ale też pokazuje, że jesteś swój gość. Dobór słów mówi sporo o wykształceniu, oczytaniu, horyzontach intelektualnych, a w przypadku celebrytów: jak drogi jest ghostwriter, który przygotowuje teksty dla gwiazdy.

W potocznym rozumieniu, słowa bliskoznaczne można między sobą bez problemu wymieniać. Tak uczyły nas polonistki w szkole podstawowej: powtórzenie tego samego wyrazu w dwóch zdaniach pod rząd momentalnie łapało zaznaczenie czerwonym długopisem. To podejście bardzo popularne, niestety, również wśród zawodowców. Zwłaszcza tych, którzy nie do końca rozumieją o czym mówią, i sądzą, że kwiecistość wywodu nieco operfumowana dyferencjacją słownictwa zapewni im propagację aury kumatości wśród funfli. Jednak w praktyce, użycie innego słowa często zmienia nie tylko znaczenie danego zdania, ale też kontekst całej dyskusji. Trzeba bardzo uważać. W IT – szczególnie.

System czy rozwiązanie

To świetny przykład na to, jak zdradliwa potrafi być taka różnica. Mówiąc o systemie IT, zwykle pierwsza przychodzi na myśl plątanina kabli, monitory, drukarki, klawiatury, ewentualnie serwerów, lub w przypadku bardziej zaawansowanych informatyków, programistów i Neo z filmu Matrix – linijki kodu sunące po ekranie z dołu do góry. Z kolei rozwiązanie IT zawiera dokładnie to wszystko co system, plus proces wdrażania: czyli analiza problemu klienta, projektowanie elementów technicznych, transport, podłączanie, konfiguracja, testy, szkolenie klienta z obsługi, wystawienie faktury, wysłanie przypominajki o mijającym terminie płatności, zaksięgowanie płatności.

W normalnym tekście można używać (i sam to często robię) obu pojęć zamiennie bez konsekwencji. Kontekst, czy chodzi o znaczenie wąskie (system), czy szerokie (rozwiązanie), nadaje ogólny sens zdania, w którym wyraz ten się pojawia, oraz zdania sąsiadujące. Ale już w rozmowie handlowej lub wywiadzie na żywo niezrozumienie może skończyć się mało przyjemnie, gdy ty pytasz o system techniczny, a rozmówca zaczyna ci opowiadać o korzyściach biznesowych.

Monitor czy komputer

To bardzo popularna zamiana, którą stosujemy już w sposób automatyczny. Ja sam, gdy pisałem drugie zdanie w poprzednim punkcie, w pierwszym momencie ją wykonałem. Dopiero po zakończeniu zdania złapałem się na tym i czym prędzej poprawiłem wyraz „komputer” na wyraz „monitor”. Zdanie wyglądało pierwotnie tak:
„Mówiąc o systemie IT, zwykle pierwsza przychodzi na myśl plątanina kabli, komputery, drukarki, klawiatury, ewentualnie serwerów…”.

komputer z windows 8

Komputer to system wielu urządzeń, nazwa w zasadzie abstrakcyjna, która w zależności od kontekstu oznacza tak naprawdę „monitor” lub „jednostka centralna” („pudło”, bardziej potocznie). Zależy co chcesz pokazać: czy widok pokoju i blatu biurka z włączonym monitorem, czy też widok „zakulisowy”, czyli kable, modem i jednostkę centralną, stojącą pod biurkiem. Ja chciałem pokazać to pierwsze, więc poprawiłem zdanie na:
„Mówiąc o systemie IT, zwykle pierwsza przychodzi na myśl plątanina kabli, monitory, drukarki, klawiatury, ewentualnie serwerów…”.

Optymalizacja czy akceleracja

Z tą parą zetknąłem się podczas konferencji firmy Veeam na temat ich najnowszego produktu do backupu wirtualizacji. Optymalizacja polega na tym, aby z dysku pierwotnego wysłać do urządzenia backupującego jak najwięcej informacji w danym czasie. Sztuczka polega więc na wymyśleniu takiej metody kompresji, która będzie najbardziej wydajna. Z kolei akceleracja to przyspieszenie, czyli skrócenie czasu wysłania danej ilości informacji. Sztuczka polega tutaj albo na zwiększeniu wielkości pakietu przesyłanego za jednym razem, albo na takim doborze wysyłanych informacji, aby wysłać ich mniej, a jednak w miejscu odbioru mieć dokładnie to samo. W tym właśnie kierunku poszedł produkt Veeam, w którym pakiety przed przesłaniem są sprawdzane w miejscu wysłania i w miejscu odbioru: jeśli w obu miejscach istnieje już identyczny pakiet, przesyłana jest tylko krótka informacja „Już to masz” i znacznik wysyłania przechodzi do kolejnego pakietu. W ten sposób można wysłać mniej, co trwa automatycznie krócej i zużywa mniej transferu sieciowego, a uzyskać więcej.

Dobrze wymyślone słowo lub zwrot, a później precyzyjnie tłumaczone, może bardzo skutecznie spozycjonować na rynku firmę i jej produkty. Pod warunkiem oczywiście, że tłumaczenie jest zrobione tak, że nie nudzi, a samo słowo lub zwrot dotyczy takiego obszaru lub parametru produktu, który jest rzeczywiście kluczowy dla odbiorcy. Zmiana słowa wywołuje dysonans, o którym już pisałem, a więc otwiera klienta na dyskusję. Zarówno w przypadku hardware’u, jak i softu, oraz serwisów i aplikacji internetowych.

Zdjęcie Laptop with blank instant photos and notepad with sheets of crumpled paper on old wooden table. Workplace writer pochodzi z serwisu Shutterstock. 

Dołącz do dyskusji

Advertisement