Gamescom: Jeszcze nigdy nie patrzyłem w stronę Xbox One z takim pożądaniem

Felieton/Gry 21.08.2013
Gamescom: Jeszcze nigdy nie patrzyłem w stronę Xbox One z takim pożądaniem

Gamescom: Jeszcze nigdy nie patrzyłem w stronę Xbox One z takim pożądaniem

Chociaż targi Gamescom trwają w najlepsze, kluczowe dla branży wydarzenia mamy już za sobą. Zarówno Sony jak i Microsoft użyli wszystkich asów w rękawie, aby przekonać graczy do swoich produktów. Kurz po konferencjach opadł, my natomiast zastanówmy się nad kluczowym pytaniem – czy Microsoft odrobił stratę względem Sony, uatrakcyjniając swoją konsolę na tyle, aby ponownie zostać groźnym rywalem na światowym rynku?

Xbox One zmieniony nie do poznania

Microsoftowi trzeba jedno przyznać. Wykonał tytaniczną wręcz pracę, aby Xbox One na nowo stał się produktem atrakcyjnym, nie tylko w Stanach Zjednoczonych. Wydarzenia z Kolonii pokazały, jak bardzo gigantowi z Redmond zależy na Europie. No, przynajmniej na jej zachodniej części.

Patrząc na dzisiejszą konsolę Microsoftu, wydaje się być zupełnie innym produktem, niż multimedialne centrum zabawy z 21 maja tego roku. Sprzętem lepszym, bardziej atrakcyjnym i takim, którym naprawdę nie pogardziłbym w salonie.

don mattrick

Po odejściu z Microsoftu Dona Mattricka oraz wycofaniu się z kontrowersyjnych pomysłów, takich jak obostrzenia w wymienianiu się grami oraz wymagane połączenie z siecią, Xbox One wciąż znajdował się w bardzo niedogodnej pozycji. Chociaż dystans między Microsoftem i Sony przestał się powiększać, gigant z Redmond potrzebował niemal cudu, aby na nowo przekonać do siebie graczy, którzy jak jeden mąż pokochali Xboksa 360, ze mną włącznie.

PlayStation 4 dominowało na dwóch kluczowych płaszczyznach. Pierwszą z nich była cena, drugą premiera konsoli Microsoftu, o znacznie mniejszym zasięgu, niż pierwotnie zakładano. O ile druga składowa sukcesu Sony wciąż pozostaje bez zmian, tak gigant z Redmond zdobył się na ogromny wysiłek, aby sprawić, że te 499 euro wydamy chętniej, niż pierwotnie zakładaliśmy.

Microsoft walczy o Europę

xbox one fifa

FIFA 14 to niespodziewany prezent, na jaki mogą liczyć zakochani w piłce nożnej gracze ze Starego Kontynentu. Cyfrowa edycja gry ma przekonać do siebie tych niezdecydowanych. Dlaczego podobna promocja nie ma miejsca na terenie USA? Amerykańscy gracze na pewno nie pogardziliby darmowym NFL 25.

Microsoft czuje, że o ile na amerykańskim rynku jest w stanie nawiązać bezpośrednią, wyrównaną walkę z PlayStation 4, tak rynek zachodnioeuropejski w znacznie większej części stoi za produktem Sony. Moloch potrzebował mniejszej ceny, aby jego sprzęt na nowo stał się atrakcyjny. Chociaż sama konsola nie staniała ani o jeden cent, ogromne oszczędności związane z FIFĄ 14 to bardzo silny wabik, biorąc pod uwagę, że gra od EA na naszym kontynencie siłą rzeczy będzie rozchodzić się jak ciepłe bułeczki.

Xbox rajem dla niezależnych?

xbox indie

Dla mnie niesamowicie silnym punktem przemawiającym za kupnem Xboksa One jest również możliwość zamiany konsoli w development-kit, za pomocą którego stworzymy własne produkcje, umieszczając je w przestrzeni Xbox Live. Podczas targów w Kolonii gigant z Redmond dodał do tego kapitalny program wydawniczy dla niezależnych producentów, w ramach którego od „garażowych” twórców nie będą pobierane żadne opłaty. Dodatkowo ominie ich męczący proces certyfikacji, na który tak bardzo narzekają profesjonalne studia.

Świetna inicjatywa. Krytykowany za współpracę z twórcami niezależnymi Xbox 360 doczeka się następcy, który może zostać prawdziwą fabryką produkcji typu indie. O tym, jak bardzo silny jest ten rynek, pokazują takie przykłady jak Limbo, Minecraft czy State of Decay, w którym się po prostu zakochałem.

Co z „poważnymi” grami?

driveclub

Walka konsol nadchodzącej generacji doprowadziła również do pewnego paradoksu związanego z ekskluzywnymi produkcjami. Chociaż to PlayStation 4 jest promowana jako konsola „od graczy dla graczy”, fakty jednoznacznie wskazują w stronę Microsoftu.

Na ten moment Xbox One może pochwalić się 23 tytułami startowymi, z czego dużą rolę odgrywają tytuły ekskluzywne. Forza Motorsport 5, The Fighter Within oraz Ryse: Son of Rome będą dostępne w dniu premiery, dając się posmakować jedynie posiadaczom XONE.

killzone

Sony proponuje w zamian trzydzieści gier, lecz do końca tego roku. Poza multi-platformowymi hitami, takimi jak Battlefield 4, Watch Dogs czy nowy Assassin’s Creed, na ciekawe, ekskluzywne produkcje nie ma jednak co liczyć. To stwierdzenie bardzo na wyrost, lecz nie ma się co oszukiwać – DriveClub nie pobije Forzy. Snack nie jest tytułem na tyle potężnym, aby mógł rywalizować z Son of Rome. Główną siłą Sony pozostaje siłą rzeczy Killzone: Shadowfall i na ten moment właśnie ta pozycja stanowi najsilniejszy punkt ekskluzywnej biblioteki Sony. Osobiście jestem również zachwycony Rime, tytułem budzącym miłe skojarzenia z Ni No Kuni. To jednak nie produkt, dla którego jestem w stanie kupić nową konsolę.

Oczywiście w odwodzie znajduje się Infamous: Second Son, lecz Microsoft może to zbić kolejnym Halo. Zabawa z rozszerzoną rzeczywistością w PlayRoom wymaga dokupienia kamery, w dodatku wydaje się zupełnie nieatrakcyjna, biorąc pod uwagę możliwości Kinecta. Sam kontroler ruchowy Microsoftu również nie doczekał bezpośredniego konkurenta, ponieważ Move będzie kolejnym urządzeniem peryferyjnym, którego zabraknie w podstawowym zestawie.

Microsoft wygrał Kinectem

Ogromna ilość graczy kupiłaby tańszego Xboksa One, bez obecności Kinecta w zestawie. Z drugiej strony, posiadając już w domu konsolę z Redmond, Kinect siłą rzeczy stanie się ważną jej częścią. Nie piszę tutaj oczywiście o aferze związanej ze szpiegowaniem, lecz o byciu beneficjentem dobrodziejstw związanych z kontrolerem ruchowym. Microsoft stawia na Kinecta, czego ciekawie zapowiadające się The Fighter Within oraz Kinect Sports Rivals jest najlepszym przykładem.

Każdy gracz wyposażony w Xbox One będzie mógł wziąć udział w zabawie związanej z rozszerzoną rzeczywistością na wysokim poziomie, zostawiając w tyle produkcje na platformę Sony, takie jak wcześniej wspomniane PlayRoom czy Skylanders: Swap Force. Każdy, bez wyjątku. Microsoft ma szansę tchnąć drugie życie w gry wykorzystujące kontrolery ruchowe, bez jakiegokolwiek udziału Sony, ich Move oraz kamery. W dłuższej perspektywie czasu taka dominacja może okazać się kluczowa.

PlayStation 4 w tarapatach?

ps4

Czytając ten tekst, wychodzi na to, ze Microsoft będzie dominować na płaszczyźnie gier, sceny niezależnych producentów oraz kontrolerów ruchowych. Zakładając buty zachodnioeuropejskiego gracza, za większą cenę dostaniemy więcej i lepiej. Oferta Sony, zwłaszcza ta związana z grami, może wydawać się nieco bardziej skromna, jak gdyby nastawiony na rozgrywkę japoński moloch przespał okres produkcji tak istotnych podczas wyboru konsoli ekskluzywnych tytułów.

Mimo tego, Sony wciąż posiada koszulkę lidera. Od czasu nieudanych dla Microsoftu targów E3, gigant z Redmond zdołał niebezpiecznie zmniejszyć dzielący konkurentów dystans. Gamescom jest tego najlepszym przykładem. Konferencja Sony była nudna, obyło się bez rewelacji, natomiast samo Sony zdaje się stać w miejscu. Z jednej strony trudno się temu dziwić. W końcu to Microsoft musiał napinać muskuły, ponownie odzyskując zaufanie graczy. Problemem dla Sony jest jednak to, że robił to nad wyraz skutecznie, kiedy Japończycy nie zaskoczyli praktycznie niczym.

To PlayStation 4 wyląduje w moim salonie

ps4 box

PlayStation 4 wciąż posiada dwie główne składowe, które mogą zagwarantować konsoli sukces. Jednym jest cena, drugim sama premiera, zakrojona na znacznie szerszą skalę. Na wielu innych płaszczyznach Microsoft wygrał serię pojedynków, a przynajmniej tak to wygląda na ten moment. Oczywiście do samej premiery może się jeszcze wiele zmienić, tym razem na korzyść PlayStation 4.

Z punktu widzenia polskiego gracza, wciąż nie zmieniłem werdyktu. To PlayStation 4 wyląduje w moim salonie. Konsola nie tylko będzie świetną platformą do gier, ale również tchnie drugie życie w nieco zakurzone PlayStation Vita. Mój problem polega jednak na tym, że jeszcze nigdy wcześniej nie spoglądałem w stronę Xbox One z takim pożądaniem. Kontrofensywa Microsoftu zakończyła się sukcesem większym, niż być może przypuszczało Sony. XONE ponownie zagraża PS4, nie tylko na terenie Północnej Ameryki i Australii, nawiązując walkę również na Starym Kontynencie . Na tej gracze mogą już tylko zyskać, czego FIFA 14 jest najlepszym przykładem. Zrobiło się naprawdę ciekawie.

Tekst jest bezpośrednią kontynuacją artykułu “Sony na Gamescom 2013 – PlayStation 4 ma zwycięstwo w kieszeni“. Jak słusznie zauważyli w komentarzach Czytelnicy Spider’sWeb, natomiast sama redakcja stwierdziła podczas relacji z konferencji Sony, prezentacja nie zachwyciła. Mimo tego podtrzymuję stanowisko, że to właśnie PlayStation 4 wciąż stoi na pozycji lidera. Pozycji zagrożonej jak nigdy wcześniej. 

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji