Odpowiedź na najtrudniejsze pytanie inwestora, to dopiero początek

Artykuł/Biznes 05.08.2013
Odpowiedź na najtrudniejsze pytanie inwestora, to dopiero początek

Odpowiedź na najtrudniejsze pytanie inwestora, to dopiero początek

Flash news: Zostały wręczone nagrody w konkursie OpenAPIHackathon. Zwyciężyła appka do zarządzania listwą energetyczną oraz appka sprawdzająca dostępność rowerów miejskich. Na imprezie dryfowałem myślami i wpadłem na 3 zasady sukcesu startupów. Teraz je opiszę.

Najtrudniejsze pytanie inwestora

„Jakie są wasze dalsze plany rozwoju aplikacji?” – mniej więcej takimi słowami Maciej Hazubski, prezes funduszu venture capital IQ Partners, zapytał zespół twórców appki rowerowej. W odpowiedzi usłyszał o sprzedaży aplikacji przez sklep Windows Store oraz kilka pomysłów na kolejne opcje. Wszystko ok, niby…

Dziś – a piszę to w czwartek po południu, rozdanie nagród odbyło się w poniedziałek po południu – dotarło do mnie, czego zapewne chciał się dowiedzieć prezes Hazubski. Nie chodziło o sam produkt, bo jako inwestor nie będzie przecież sprawdzał nowego kodu. Nie chodziło też o dystrybucję, bo przecież nie będzie akceptował tekstu oferty do sklepu. Chodziło o wyskalowanie appki w górę, czyli przyciągnięcie nowych klientów i jednoczesne utrzymanie starych.

To problem dość poważny, bo przecież zimą nikt nie korzysta z rowerów miejskich. Nie ma ich nawet w stojakach. Zimują sobie w ciepłym magazynie i cierpliwie czekają na nowy sezon. Kto wtedy kupi appkę? Kto zapłaci abonament? Kto obejrzy reklamę w appce, jeśli taka forma monetyzacji zostanie wdrożona? I ostateczne pytanie – w jaki sposób firma zapłaci swoje koszty stałe w grudniu, w styczniu, w lutym? Co przez ten czas będą robić pracownicy? Co przez ten czas będą robić klienci?

Niemyślenie o takich rzeczach zdarza się praktycznie w każdym zawodzie. Nauczyciele nie zastanawiają się nad tym jak przerwa letnia wpływa na wiedzę i wychowanie uczniów. Tym bardziej nie myślą co się stanie, gdy ujemny przyrost naturalny spowoduje konieczność zwolnień w szkołach. Dziennikarze orientują się, że idą złe czasy, dopiero gdy dostają propozycję nie do odrzucenia „A może poprowadzisz dodatkowo dział z newsami? To krótkie teksty, a ty świetnie piszesz. Ekstra kasa za to? Niestety, musimy racjonalizować wydatki, na pewno to rozumiesz”.

Podobna rzecz z pomysłem zarządzania listwami elektrycznymi. Wyłączanie w biurze dla oszczędności i ekologii – fajnie. Co dalej? Może warto pomyśleć o artystycznych performance’ach, polegających na animacji świateł w oknach wieżowców? O instalacjach reklamowych z energooszczędnych diod? A w przyszłości, kto wie – może o zgrywaniu zapalania latarni z sygnałem nadjeżdżającego samochodu zamiast fotoradarów? Jeśli samochód przekracza dopuszczalną prędkość, kolejne latarnie zapalają się wolniej, subtelnie acz bezwzględnie wymuszając zdjęcie nogi z gazu i zwiększenie ogólnego bezpieczeństwa na drodze. I tak dalej, kreatywnie, w górę i w górę.

Hackathon to „American Idol”, tak jakby

Zgodnie z regulaminem konkursu OpenAPIHackathon, uczestnicy nie byli ograniczeni co do liczby przesłanych propozycji. Niektórzy skwapliwie z tego skorzystali – do drugiego etapu przeszło 56 propozycji, z czego dwaj rekordziści, Bartosz Zacharuk i Andrzej Saczuk, podpisali się pod 6 i 5 propozycjami (odpowiednio). Pomysł mieli panowie dobry: nawet jeśli żaden projekt nie zdobędzie nagrody, to pokażą się jako osoby o szerokich zainteresowaniach (projekty z różnych dziedzin) i dużych umiejętnościach programowania lub zarządzania programistami. To bardzo ważne, ponieważ jednej appki w swoim portfelu produktów nie ma nawet 37signals.

startup

Podejście to świetnie sprawdza się w konkursach talentów typu „American Idol” – często największy sukces nie jest dziełem zwycięzcy konkursu, lecz zgarnia go ten z uczestników, który czymś się wyróżnił. W przypadku polskiej edycji „Idola”, pierwsze laury odebrała Alicja Janosz, ale najwyższy szczyt osiągnęła Ania Dąbrowska (muzycznie – 4 platynowe płyty, 8 nagród Fryderyk) i Tomek Makowiecki (życiowo – założenie rodziny z Reni Jusis). Sukces ten nie byłby możliwy bez utrzymania się w branży i w branżowych mediach. Koncerty i wywiady pozwoliły tym niezwycięzcom zdobyć sympatię faktycznych klientów ich twórczości – widzów telewizji i słuchaczy muzyki.

Jednak na rozdaniu nagród OpenAPIHackathon nie widziałem, żeby tłum programistów wypytywał obecnych na sali przedstawicieli organizatorów o trendy, nowinki, szczegóły branżowe. A było kogo pytać, ponieważ dopisały najważniejsze osoby. Ze strony Orange pojawił się m.in. wiceprezes oraz szef Orange Labs. Miasto reprezentował wiceprezydent, Oracle Polska – dyrektor generalny, zaś fundusz inwestycyjny – prezes. Okazja była świetna, ale tak się nie stało.

Przyroda nie znosi próżni, więc za moment ktoś inny wykorzysta tę możliwość. Szkoda trochę włożonej pracy, ale że ekonomia uwielbia rozwój jednych podmiotów dzięki kosztom utopionym podmiotów konkurencyjnych – to dla całego rynku jest ok.

Czytaj ze zrozumieniem, zwłaszcza między wierszami

Obrady jury konkursu były tajne, ale mogę sobie blogersko podgybać jak ważne było wstrzelenie się twórców aplikacji w gusty organizatorów. Wspomniałem wcześniej, że do drugiego etapu – przedstawienia działającej aplikacji – przeszło 56 projektów. Tylko dwa z nich w swojej nazwie zawierały bezpośrednie nawiązanie do organizatorów konkursu. Które? „Green Your Office with Orange” i „Veturilo Finder”. Brzmią znajomo? Kilka innych zawierało w nazwie słowo „Warsaw”, reszta zaś odnosiła się jedynie do usług oferowanych przez aplikację konkursową. Przypadek? Raczej kumulacja drobnych przewag, dobrze znana szachowym arcymistrzom. Tu dobra nazwa, tu nawiązanie do sponsora, tam łatwy do pitchowania pomysł – o, szach-mat z niczego. Jasne, z niczego.

Patrząc po tytułach projektów z drugiego etapu, odnoszę wrażenie, że przeglądam katalog byłych konkurentów obecnych gigantów lub listę polskich lokalizacji amerykańskich startupów. Dzwonienie za darmo (świetny pomysł na konkurs organizowany przez firmę oferującą płatne połączenia telefoniczne), usługi randkowe, zbieranie przyjaciół, wyszukiwarki informacji, zarządzanie ankietami, mobilne płatności, poolsharing różnego rodzaju dóbr (samochody, rowery), lokalizatory. Czy dla częstego bywalca imprez startupowych propozycje te pachną świeżo i atrakcyjnie?

Wyobrażam sobie trud i wysiłek, który podjęli twórcy wszystkich konkursowych aplikacji. Nie tylko autorzy dopuszczeni do drugiego etapu, ale również autorzy z etapu pierwszego. Mam nadzieję, że pomimo braku formalnego dowodu uznania nauczyli się dzięki temu konkursowi czegoś pożytecznego i że mają kilka interesujących historii z nocnego kodowania.

Wyobrażam sobie też – niestety – że wśród zgłoszeń do drugiej edycji znajdzie się co najmniej kilka, które będą kopiować zgłoszenia z pierwszej edycji. Może warto zaznaczyć w regulaminie, że szansę chociażby rozpatrzenia w pierwszym etapie mają wyłącznie pomysły niedublujące zgłoszeń z poprzedniej edycji? Wiem, że mało kto czyta w ogóle regulaminy, ale jeśli jeden zespół zmieni koncepcję i opracuje prawdziwie nowatorski pomysł, warto taki zapis wprowadzić.

Zdjęcia Woman start her startup business. Female investor accelerate start-up project concept oraz Team of architects working on construction plans pochodzą z serwisu Shutterstock. 

Dołącz do dyskusji

Advertisement