Po co komu BlackBerry?

Felieton/Sprzęt 14.08.2013
Po co komu BlackBerry?

Po co komu BlackBerry?

BlackBerry jest oficjalnie na sprzedaż. Tym samym szef kanadyjskiej firmy, Thorsten Heins, który przejął stery po charyzmatycznym założycielu Mike’u Lazaridisie, oficjalnie przyznał się do porażki swojej misji naprawczej. Kto wie jednak, czy właśnie nie popełnił największego z serii błędów. Oficjalnie na sprzedaż wystawia się bowiem piłkarzy w klubach. Firmy na sprzedaż muszą być wystawiane nieoficjalnie, by się dobrze sprzedały.

Już wiemy, że nie pomógł nowy system operacyjny BlackBerry 10. Już wiemy, że nie pomogła zmiana nazwy firmy z RIM na BlackBerry, by wzmocnić markę. Wiemy także, że wydawanie pieniędzy na Alicię Keys nie odwróciło trendu i konsumenci nie pokochali BlackBerry. Teraz trzeba ratować co się da, czyli pieniądze udziałowców. Dziś BlackBerry warte jest ok 5,5 mld dol. wg giełdowej kapitalizacji. Czy ktoś tyle, lub więcej, za BlackBerry da? Będzie ciężko, bo niewielu jest sensownych kandydatów. Zresztą gdyby byli, to BlackBerry już byłoby sprzedane.

Czy BlackBerry jest dziś łakomym kąskiem do przejęcia? Fakty są raczej druzgocące dla kanadyjskiej firmy. Niegdysiejszy lider sprzedaży, a przede wszystkim innowacji na rynku inteligentnych terminali mobilnych znaczy dziś niewiele, by nie powiedzieć, że karykaturalnie mało. 80% aktualnie sprzedawanych smartfonów to urządzenia z systemem Google’a, czyli Androidem. Pozostałe 20% biorą dla siebie niezwykle dochodowy iOS oraz Windows Phone. Kwartał temu BlackBerry przegrał walkę z systemem Microsoftu o miano “trzeciej mobilnej platformy”. Widać wyraźnie, że czwarta nie jest na rynku potrzebna.

blackberry 10

Kto więc mógłby BlackBerry kupić? Microsoft? Po co Ballmerowi BlackBerry skoro ma strategiczny układ z Nokią, która – po kolejnym wycofaniu się HTC z produkcji smartfonów z Windows Phone’em – została praktycznie jedynym i przez to wybitnie strategicznym partnerem Microsoftu.

Samsung? Lenovo? Te dwa podmioty pojawiały się wtedy, gdy kilka miesięcy temu spekulowano nt. przyszłości BlackBerry. Oba wydają się dość nieprawdopodobne. Samsung, obok Androida, będzie zapewne inwestował w autorskie projekty (Tizen i inne). Nie musi wydawać 5 mld dol. na niedochodową markę. Lenovo na rynkach azjatyckich radzi sobie całkiem nieźle produkując smartfony z Androidem; marka BlackBerry raczej Chińczykom potrzebna nie jest. Bardziej przydałyby się patenty, których kanadyjska firma ma sporo.

Apple? Poza wszelkimi spekulacjami, bo amerykańska firma nie przejmuje tak dużych podmiotów w ogóle. LG, ZTE, Huawei? Jeśli tak, to raczej tylko po to, by markę BlackBerry zakopać, a wziąć jej know-how z patentami dla siebie. HTC? Ma własne finansowe problemy i na takie przejęcia Tajwańczyków po prostu nie stać. Może ktoś z branży PC, kto chciałby się szybko przebranżowić na rynek mobilny? W HP raczej pamiętają jak spaprali przejęty Palm. W Dellu walczą o przetrwanie na rynku. Reszta albo już jest w mobile’u (Samsung, Sony, Lenovo), albo jest za mała, by realnie o nim myśleć.

blackberry q10

Kto jeszcze? Intel, IBM, Oracle? Raczej nie, bo to oznaczałoby zupełnie nową strategię w przypadku każdej z tych firm. Google? Dwóch marek na rynku mobilnym partnerzy Google’a chyba by mu już nie wybaczyli.

Niestety nie wygląda to dobrze dla BlackBerry. Tym bardziej, że oficjalne ogłoszenie o “rozpatrywanie wszystkich opcji” przez Thorstena Heinsa raczej wskazują na brak realnego partnera do przejęcia.

Najpewniejsza jest więc opcja wyjścia z giełdy, wyrzucenia 80% ludzi na bruk i działania jako mała firma bardziej przypominająca początkujący start-up aniżeli wielką globalną korporację. Tyle tylko, że byłaby to potwarz dla tak silnej marki, jaką jeszcze do niedawna było BlackBerry.

Zdjęcie Cell phone keyboard close up pochodzi z serwisu Shutterstock.  

Dołącz do dyskusji