Mam nadzieję, że Brytyjczycy nie będą siedzieć cicho

Felieton/Technologie 01.08.2013
Mam nadzieję, że Brytyjczycy nie będą siedzieć cicho

Mam nadzieję, że Brytyjczycy nie będą siedzieć cicho

O banowaniu porno w mediach i internecie pisaliśmy w marcu. Wtedy to Parlament Europejski rozważał możliwość zablokowania wszelkich form pornografii w mediach. Pomysł upadł, ale nie wszędzie. W Wielkiej Brytanii pornoban internetowy zostanie wdrożony i najprawdopodobniej zablokuje więcej niż do niedawna zakładano.

W zeszłym tygodniu Premier Wielkiej Brytanii – David Cameron – ogłosił szczegóły blokady pornografii w internecie. Blokada ta będzie wprowadzona domyślnie u wszystkich dostawców internetu. Co ciekawe, proces ten nie będzie wymagał zmiany prawa, gdyż wszyscy usługodawcy wdrożą go “dobrowolnie” – czyt. na skinienie palca przedstawicieli rządu.

Okazuje się jednak, że pornoban zablokuje poddanym królowej Elżbiety II nie tylko dostęp do zdjęć i filmów z nagimi Azjatkami i obficie wyposażonymi czarnoskórymi mężczyznami. Rząd dla dobra swoich obywateli postanowił pójść o krok dalej.

Jim Killock z Open Rights Group obawia się, że blokada dosięgnie nie tylko golizny i wraz z nią wylecą z internetu treści prezentujące przemoc, samobójstwa oraz alkohol. Nie uchronią się nawet materiały ezoteryczne, czyli odpowiedniki wróżbity Macieja i spółki. Zagrożone mogą czuć się również serwisy pozwalające na dzielenie się plikami oraz portale randkowe. Możliwe, że ucierpią one na wskutek działań niefrasobliwych użytkowników, którzy zamieszczą w nich nieodpowiednie treści.

Wszystkie wyżej wymienione materiały mają być zablokowane domyślne. Chęć aktywowania dostępu do nich będzie musiała być zgłaszana do dostawcy internetu.

Nie trzeba tutaj mówić, że zapewne większość użytkowników nie będzie tej blokady zdejmować. Czy to z niewiedzy, czy też z braku umiejętności.

Na początku mogą pojawić się głośne fale sprzeciwu, których organizatorzy będą starali się wyedukować społeczeństwo. Jednak z biegiem czasu sprawa ucichnie i Brytyjczycy zaakceptują “Internet” taki, do jakiego będą mieli dostęp.

pornografia w internecie

Jest to bardzo niebezpieczne, gdyż w przypadku cenzury Sieci zawsze zdarzają się przeróżne przypadki “pomyłek” i niezamierzonego blokowania stron. Słyszeliśmy o egzotycznych przypadkach z Egiptu czy Afganistanu, gdzie np. zablokowano dostęp do całego YouTube’a z powodu… jednego obraźliwego filmu.

W Rosji takie wypadki też się zdarzają. W maju rzekomo przez pomyłkę zablokowano VKontakte – największy serwis społecznościowy w kraju.

Jestem przeciwny takiemu obrazowi Internetu. Z sieci nie powinny znikać treści, które w rażący sposób nie łamią prawa i nie zagrażają jego użytkownikom lub postronnym osobom. Treści namawiające do przemocy, nawołujące do nienawiści lub np. dziecięca pornografia rzeczywiście powinny być usuwane, a osoby zamieszane w te procedery muszą być stawiane przed sądem.

Jednak domyśle blokowanie golizny lub materiałów z wróżbitami to gruba przesada. Wykluczenie społeczeństwa z dostępu do treści dla niego niewskazanych jest bardzo niebezpieczne. Jeżeli teraz zgodzimy się na wprowadzenie takich kroków, to za kilka lat bez problemu zostaną zrealizowane znacznie drastyczniejsze.

Nie możemy się na to godzić. I mam nadzieję, że Brytyjczycy nie będą siedzieć cicho i zareagują podobnie jak obywatele wielu krajów europejskich, w tym Polacy, którzy głośno i aktywnie zareagowali na pomysł o nazwie ACTA.

Zdjęcia beautiful body of woman covered with censorship tapes i concept of cybersex or internet sex, with message on computer keyboard pochodzą z serwisu Shutterstock. 

Dołącz do dyskusji

Advertisement