Szkoły z iPadami za to bez wakacji, dzwonka, lekcji

Felieton/Technologie 03.07.2013
Szkoły z iPadami za to bez wakacji, dzwonka, lekcji

Szkoły z iPadami za to bez wakacji, dzwonka, lekcji

Dla uczniów nadeszły upragnione wakacje. Od poniedziałku do września szkoły stoją puste. Wyobraźmy sobie jednak szkołę w której przez cały rok nie ma dzwonka, tablicy, lekcji. Są za to uczniowie i są iPady.

W sierpniu bieżącego roku w Holandii zostanie otworzonych 11 szkół inspirowanych wizją Steve’a Jobsa. Naukę tam ma rozpocząć 1000 dzieci. Pomysłodawcy chcą, by za rok takich placówek było aż 40. Szkoły te będą publiczne, dostępne dla dzieci od 4 do 12 roku życia. Rodzice będą musieli swoim pociechom nabyć iPady, dla osób mniej zamożnych przygotowano jednak odpowiedni system dotacji. To nie będą zwykłe placówki edukacyjne.

Klasa Samsunga
Klasa Samsunga

Holenderskie szkoły Steve’a Jobsa stawiają na dość niekonwencjonalny sposób nauczania. Zrezygnowano tam z klasycznych klas, tradycyjnych lekcji, planów zajęć, a nawet wakacji. Każde dziecko będzie uczyło się swoim własnym indywidualnym tokiem. Właściwie samo będzie decydowało o tym czego właśnie chce się uczyć. Nauka odbywać się będzie na dedykowanych aplikacjach na iPady. Nauczyciele będą obserwatorami, a przede wszystkim pomocnikami i swoistymi mentorami.

Szkoły te ma charakteryzować niezwykła swoboda. Drzwi będą otwarte przez cały rok za wyjątkiem świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Uczniowie muszą uczestniczyć w głównej części dnia od 10:30 do 15, poza tym mogą przychodzić i wychodzić kiedy chcą między 7:30 rano, a 18:30. Podczas indywidualnych rozmów z dzieckiem i rodzicami ustalany będzie 6 tygodniowy program nauczania. Ze względu na brak tradycyjnych wakacji, rodzice mogą zabrać dziecko na urlop kiedy chcą bez obaw, że przepadną mu zajęcia.

To wszystko brzmi niezwykle futurystycznie i jestem przekonany, że wśród rodziców młodych pociech może on wzbudzać sporo wątpliwości i kontrowersji. Jest to prawdziwa rewolucja w edukacji. Wydaje się jednak, że dla dzieci w tym wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym taka metoda odkrywania świata może być bardzo skuteczna.

Mnie osobiście ciekawi jakość aplikacji, które będą instalowane na iPadach uczniów tych szkół oraz zaangażowanie samych nauczycieli. Stworzony od podstaw zestaw aplikacji, oraz nauczyciele pragnący rzeczywiście pomagać dzieciom to połączenie, które rzeczywiście przyniosłoby wymierne efekty.

Mnie idea takiej szkoły nieco szokuje i jednocześnie zachwyca. Z jednej strony wygląda na to, że stawiany jest nacisk na dużą swobodę, rozwój osobisty, kreatywność. Z drugiej brak informacji o pracach w grupie, kontakcie z rówieśnikami. Jest też taki nacisk na nieustanną edukację, dzieci mają być zachęcane do nauki także w czasie wolnym oraz spędzania dużo czasu w szkole. Oczywiście część tych aplikacji to zapewne nauka przez zabawę. Ale już dziś słyszymy o przemęczeniu młodych dzieci, którym niezwykle ambitni rodzice zapełniają tydzień przeróżnymi zajęciami.

Holenderskie szkoły bez lekcji ale z iPadami, zmuszają do refleksji nad systemami edukacji na całym świecie. Pokazują też, że iPad jest czymś więcej niż tylko przeglądarką internetu i mobilną konsolą do gier. To ważne narzędzie zarówno do pracy jak i edukacji.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji