Era post-PC? Dobre sobie!

Felieton/Technologie 04.07.2013
Era post-PC? Dobre sobie!

Era post-PC? Dobre sobie!

Wiele osób zdaje się widzieć przyszłość komputerów wyłącznie w postaci dotykowych urządzeń przenośnych z typowo mobilnych systemem operacyjnym. Ja wiem, że era post-PC i tak dalej, ale nie dajmy się zwariować.

Era post-PC to bardzo chwytliwe hasło. Urządzeń mobilnych produkuje się mnóstwo, są na topie, jednocześnie sprzedaż klasycznych komputerów PC hamuje. Ale co z tego, jeśli na smartfonie i tablecie z Androidem lub iOS po prostu nie pozwolą zrobić tego wszystkiego, a jeśli już to nie tak wygodnie, co można prosto wykonać za pomocą programów na komputer stacjonarny, pełnych stron www oraz webowych aplikacji w przeglądarce. I nie chodzi mi tu nawet o zaawansowaną obróbkę grafiki, muzyki i filmu, tylko o te bardzo podstawowe czynności.

samsung-series-9-pokrowiec

W zeszłym roku stojąc przed wyborem komputera miałem spory dylemat. Czy do pracy i na studia kupić tablet z doczepianą klawiaturą, czy może jednak pełnoprawny, klasyczny trzynastocalowy komputer z Windowsem 8? Po złych doświadczeniach z Asusem Transformerem i przetestowaniu wielu innych tabletów wybór padł w końcu na Ultrabooka od Samsunga. Z perspektywy czasu okazało się to bardzo dobrą decyzją. A chociaż moja praca opiera się w głównej mierze na pisaniu, na wykładach sporządzam też tekstowe notatki, to tylko teoretycznie tablet z klawiaturą powinien poza domem do tych zadań wystarczyć. Bo teoria z praktyką się tutaj dość rozmija.

Android czy iOS? Żaden z nich

Do konsumpcji treści i ogólnie pojętego relaksu tablety nadają się świetnie. Idąc dalej, to nawet większe smartfony z ekranem w okolicy pięciu cali mogą w wielu zadaniach wyręczyć z powodzeniem taki dziesięciocalowy tablet, o komputerze nie wspominając. Sprawdzenie poczty i czytanie newsów przy kawie, rozmowa przez komunikator w autobusie, przejrzenie powiadomień z serwisów społecznościowych na kanapie – do tego mobilne urządzenia sprawdzają się idealnie. Ale chociaż istnieje tzw. multitasking, to na pięcio-, siedmio- i dziesięciocalowym ekranie, nawet z klawiaturą, niektóre codzienne działania wykonywane na komputerze niemal automatycznie są, cóż, awykonalne.

nexus 7, tablet, 4

Dlaczego? Raz: wielkość ekranu, dwa: ograniczenia software’owe. W dwóch najpopularniejszych systemach mobilnych, czyli w Androidzie i iOS (z nielicznymi wyjątkami w postaci np. trybu współdzielonego ekranu w urządzeniach Samsung, ale to jak nazwa wskazuje, wyjątek), aplikacje działają tylko w trybie pełnoekranowym. Ma to zalety? Jasne: skupienie się na jednej rzeczy, brak rozpraszaczy, maksymalne wykorzystanie ekranu. A wady? Naturalnie też są. Te ujawniają się w momencie, gdy chcemy zrobić na tablecie coś tylko odrobinę ambitniejszego. Coś, co wymaga odpalenia jednocześnie dwóch różnych aplikacji, a tym bardziej dwóch instancji tego samego programu.

Multitasking to dużo powiedziane

Owszem, nie da się korzystać z dwóch programów na jednym ekranie, ale można korzystać z nich na zmianę. Tylko przełączanie się między otwartymi aplikacjami na tablecie lub smartfonie jest po prostu niewygodne i szalenie czasochłonne. Trzeba przytrzymać przycisk zmiany aplikacji, przelecieć wzrokiem listę, kliknąć wybrany program, poczekać aż zostanie przywrócony. No i co mi po tym, że mogę przełączać otwarte programy działające w tle, jeśli zanim włączy się ten drugi, zapominam już co chciałem w nim zrobić? W ten sposób traci się cenne sekundy, które w ciągu dnia potrafią zsumować się w minuty, w miesiącu – godziny.

A na tym staromodnym i przestarzałym, klasycznym komputerze, programy nie tylko mogą działać obok siebie, ale zmienia się je natychmiast kliknięciem myszy lub gładzika w pasek skrótów. Albo prościej, przyciskając jednocześnie klawisze Alt i Tab. Zresztą zamiast z osobnych programów do obsługi Facebooka, Gmaila, Kalendarza, map, banku (itp, itd.) można odpalić to wszystko w formie kart w przeglądarce. Przełączanie się między nimi jest tak samo błyskawiczne – znów za pomocą myszy, touchpada i klawiatury.

Systemy obdarte z funkcji

Czy możliwość pracy na wielu aplikacjach jednocześnie rozprasza, jest mniej produktywne? Nie. Przecież nikt nie broni wyłączyć powiadomień i uruchomić na komputerze trybu fullscreen! To od użytkownika zależy, jak wykorzysta możliwości urządzeń. Jak ktoś nie umie się skupić na jednej rzeczy, to rozwiązaniem problemu nie jest wykastrowany z możliwości tablet, a zmiana przyzwyczajeń. A pomijając wszystko inne, to nikt mi nie wmówi, że korzystanie z kilku programów jednocześnie w ramach jednego ekranu to jakaś ekstrawagancja.

Apple iPad mini

Za pierwszy przykład niech posłuży mi tutaj edytor tekstu. Owszem, można pisać na klawiaturze Bluetooth podłączonej do tabletu. Ale tak wygodnie można stworzyć tylko proste notatki, które dalej lepiej będzie się obrabiało już gdzie indziej. Można tablet do tego zadania od biedy wykorzystać w sytuacji awaryjnej, ale potrzeba na pracę nad tekstem znacznie więcej czasu, gdy gadżety elektroniczne mają nam życie ułatwiać, nie utrudniać. Interfejs dotykowy nie ma szans być tak dokładny jak mysz. To tak jak, nie przymierzając, granie w strzelanki na padzie. Można, da się – ale w sumie po co?

Klawiatura na Bluetooth nic nie pomoże, gdy problemem jest sam system

To na komputerze mogę odpalić nawet pięć okien z tekstem jednocześnie, przenosić między nimi akapity, wrzucać obrazki, bawić się formatowaniem. Jednocześnie słuchać muzyki, sprawdzać powiadomienia w rogu ekranu i zerkać na malutkie okno komunikatora. Na tablecie, a przynajmniej w ramach tych programów, z których korzystałem, aby otworzyć drugi dokument, muszę najpierw zapisać i zamknąć pierwszy. Tak działają chociażby używane przeze mnie Google Docs i QuickOffice.

Idziemy dalej: korzystając z Worda albo przeglądarkowej wersji Google Docs nie ma problemu ze skopiowaniem do dokumentu fragment strony internetowej, rozmowy na komunikatorze, treści odebranego maila, status z Facebooka. Wszystko to zajmuje chwilę. A na tablecie? Przecież nie skopiuję treści statusu znajomego z Facebooka, bo aplikacja na to nie pozwala. Nie otworzę nawet obu aplikacji obok siebie, żeby to ręcznie przepisać. Mam przełączać się co trzy słowa między aplikacją a edytorem? Istny dramat, i znów – strata czasu.

Ograniczenia aplikacji

Jakby tego było mało, że system ma swoje ograniczenia, to aplikacje mają swoje. Taki Facebook na Androida nie zastępuje w pełni strony głównej portalu. Owszem, można za jej pomocą przeglądać tablice, pisać posty i komentarze, sprawdzać powiadomienia. Ale to tylko podstawowe rzeczy. Co mam zrobić, jeśli chcę dodać post do obserwowanych? Nie ma przycisku. Co jeśli chcę otworzyć w tle linkowany artykuł, albo dodać go jednym kliknięciem do Pocket? Nie ma takiej możliwości. A może mogę chociaż dodać stronę do wybranej listy? Nie da się, gdyż ostatnio usunięto odpowiedzialny za to guzik.

To zresztą nie tylko Facebook. Życzę powodzenia w przestawieniu domyślnego języka wyświetlanych tytułów w aplikacji IMDb. Współczuję osobom, które za każdym razem muszą się wylogować z aplikacji Google+, aby sprawdzić powiadomienia dla swojej strony. Szkoda, że dodawanie źródeł w feedly jest często na smartfonie niewykonalne, a w aplikacji YouTube nie otworzę w tle trzech kolejnych teledysków. W mapach mogę jednocześnie wyszukać tylko jedną trasę… mógłbym tak wymieniać dalej, ale nie ma potrzeby. Te przykłady pokazują jasno, że tablet wyłącznie uzupełnia, a nie zastępuje komputer.

Apple iPad mini

Bo nie oszukujmy się, to nie są wyimaginowane potrzeby, tylko normalne działania podczas korzystania z komputera, internetu. Warto też wspomnieć o tym, że na tablecie i smartfonie strony internetowe, które projektowano z myślą o komputerach, są po prostu niewygodne w nawigacji. Znienawidzony przez Steve’a Jobsa Flash z tabletów może i zniknął, ale strony w nim pisane z internetu już nie. Czasem problemem są też witryny wykonane w technologii Responsive Web Design – nie zawsze da się wymusić wyświetlanie pełnej wersji. Na co dzień witryny skrojone na miarę są wygodniejsze, ale co jakiś czas brak pełnej wersji uwiera.

Zapomniane okna

Ekrany dotykowe są nowoczesne, fajne i wygodne, ale nie zawsze się sprawdzają. I chociaż sam Microsoft wręcz na siłę wprowadza nowy interfejs w swoim systemie operacyjnym “Windows” to właśnie praca “na oknach” jest szybsza i wygodniejsza. I to nie tylko ze względu na przyzwyczajenia. Microsoft odważnie podszedł do sprawy, ale po pół roku nieco spuszcza z tonu i dostosowuje się do potrzeb użytkowników. Nie sposób nie zauważyć, że umożliwienie tworzenia bardzo małych kafelków i współdzielenie ekranu w Windows 8.1 przez wiele aplikacji jednocześnie w kilku kolumnach jest znacznie bliższe koncepcji ikon i okien, niż pierwszy tryb Modern w Windows 8.

Nie twierdzę, że nikt nie jest w stanie zastąpić komputera tabletem i smartfonem. Zwracam tylko uwagę na to, że nawet niektóre podstawowe działania po takiej przesiadce staną się problematyczne. Ale znam osoby, które przesiadły się z komputera wyłącznie na iPada z klawiaturą i wiem, że w ich przypadku taka konfiguracja się dobrze sprawdza. Przy ostatniej dyskusji w komentarzach na Spider’s Web o wyższości jednego systemu nad drugim, jeden z czytelników słusznie zauważył, że “niektórym do pracy wystarczy mop i wiadro”. Komentarz ubawił mnie do łez, i trafia w samo sedno, bo narzędzia dopiera się do potrzeb.

Jednak patrząc szerzej, to smartfony i tablety w klasycznym rozumieniu mogą być świetnym uzupełnieniem komputera. Ale dziś nie są w stanie go w pełni zastąpić – a patrząc na rozwój mobilnych dotykowych interfejsów i wiodącego na rynku oprogramowania nigdy nie będą mogły. I chociaż Modern osobiście nie trawię, to właśnie podejście Microsoftu może okazać się na dłuższą skalę słuszne. Tylko czy dotykowe urządzenie typu convertible z klasycznych systemem Windows 8, do którego można w domu podłączyć normalną klawiaturę, mysz i zwykły monitor, to jest nadal post-PC…

… czy może to po prostu rozwinięcie idei tego przestarzałego, klasycznego komputera?

Dołącz do dyskusji