Dlaczego nie kupię Androida, czyli kilka słów o aktualizacjach

Blog Forum 04.07.2013
Dlaczego nie kupię Androida, czyli kilka słów o aktualizacjach

Dlaczego nie kupię Androida, czyli kilka słów o aktualizacjach

W ostatnich dniach HTC wydał zaskakujące oświadczenie. Okazało się, że jeden z ich topowych do niedawna modeli, One X, nie dostanie aktualizacji systemowej. Mowa tutaj o najnowszym Androidzie oraz nakładce Sense 5. Ten przykład bardzo dobrze obrazuje problem, który trapi ten system od długiego czasu – rozwarstwienie systemu. I nie chodzi mi tutaj o kwestię hardware (różne procesory, wielkości i rozdzielczości wyświetlaczy itp), lecz o sam system operacyjny.

Jak wiadomo, Android jest platformą otwartą. Oznacza to, że jego kod źródłowy jest udostępniany za darmo przez producenta, czyli firmę Google. Producenci poszczególnych telefonów modyfikują ten system, dodając własne nakładki systemowe oraz dodatkowe oprogramowanie. Problem polega jednak na czymś innym – w dobie zalewania rynku nowymi modelami telefonów, posiadających nowe podzespoły producenci zapominają o użytkownikach starych urządzeń. Wyjątkiem jest sam Google, którego urządzenia dostają aktualizację jako pierwsze. Prowadzi to do następującego paradoksu: często przez parę miesięcy są one jedynymi urządzeniami z najnowszą (w dodatku czystą) wersją systemu. Sytuacja taka powoduje, iż kupiony parę miesięcy temu smartfon, kosztujący nierzadko w okolicach 2 tyś. zł nie dostaje oficjalnej aktualizacji systemu. Użytkownik takiego urządzenia może rozwiązać problem na dwa sposoby:

– kupują nowy telefon,
– zmieniając soft na własną rękę.

Oba te rozwiązanie nie satysfakcjonują jednak w pełni. Pierwsze z nich powoduje, że często jesteśmy niejako zmuszani do wymiany sprzętu na nowy, a jak wiadomo, generuje to dodatkowe koszta.

Niestety w dzisiejszych czasach nie każdego stać na nowy telefon kupowany co parę miesięcy. Należy też wspomnieć, że nie warto liczyć na tanie słuchawki z Androidem – każdy, kto miał z nimi styczność wie, że jest to przysłowiowe ‘wyrzucanie pieniędzy w błoto’. I nie chodzi tutaj o wydajność osiąganą w grach, lecz podczas tak prozaicznych czynności, jak przewijanie menu. Dodatkowo tanie telefony z Androidem najczęściej po wyjęciu z pudełka mają już przestarzałą wersję systemu.

Rozwiązanie drugie też nie jest najlepszym wyjściem z sytuacji. Aby zainstalować inny system własnoręcznie w większości przypadków należy odblokować telefon, co wiąże się z utratą gwarancji oraz może być problematyczne dla ‘niedzielnych’ użytkowników. Dodatkowo takie customizowane systemy często posiadają błędy, są niestabilne lub nie posiadają działających pewnych podstawowych funkcjonalności (np. problemy z aparatem). Fakt, w tym wypadku możemy liczyć na szybsze aktualizacje ze strony autorów, ale wgranie nowego softu wiąże się z jeszcze jedną nieprzyjemnością – kopią zapasową istotnych informacji (kontakty, wiadomości itp.) oraz instalowaniem na nowo naszych ulubionych aplikacji. Przy dużej ich liczbie i częstych aktualizacjach oprogramowania może to prowadzić do szewskiej pasji.

Może i Android jest ciekawą platformą, otwartą na modyfikacje, lecz ja osobiście nigdy nie wybiorę tego systemu. A przynajmniej nie zrobię tego do momentu, w którym Google nie ustali konkretnej polityki aktualizacji. O wiele lepsze w tym wypadku podejście Microsoftu lub Apple – te firmy wyraźnie mówią które urządzenie i kiedy może liczyć (lub nie) na aktualizację. Fakt, może Lumie 800 i 900 nie dostały obiecanej aktualizacji do Windows Phone 8, ale nie zapominajmy, że (pod względem hardware) były to smartfony dość ‘stare’ na rynku – wraz z wejściem Windows Phone 8 zmieniły się zupełnie wymagania co do hardware wymaganego do uruchomienia tego systemu. Apple zachowuje się w tej kwestii jeszcze lepiej – iPhone 3GS straci wsparcie dopiero z premierą iOS 7, czyli de facto 6 lat po jego premierze.

Google musi pamiętać, że nie każdy użytkownik jego systemu to lider MLM zarabiający 30 – 50 tyś. zł miesięcznie czy power-user instalujący co wieczór nową kompilację jądra i systemu w wersji alpha. Bo pomimo tego, że ja to potrafię, to tego nie zrobię. Smartfon to dalej przede wszystkim telefon i na jego przystosowywaniu do działania ja osobiście nie poświecę więcej, niż jeden wieczór.

Dołącz do dyskusji