Wii U – czy to ostatnia stacjonarna konsola od Nintendo ?

Blog Forum 12.06.2013
Wii U – czy to ostatnia stacjonarna konsola od Nintendo ?

Wii U – czy to ostatnia stacjonarna konsola od Nintendo ?

Dziękuję bardzo za miłe przyjęcie mojego pierwszego artykułu 😉

Teraz chciałbym opisać, dlaczego Nintendo może mieć poważne problemy finansowe związane ze swoją stacjonarną konsolą.

Zacznijmy od jej poprzednika czyli Wii , które sprzedało się już w prawie 100 milionach egzemplarzy, chodź nikt nie dawał jej żadnych szans na jakikolwiek rynkowy byt. Nintendo pokazało, że nie liczą się tylko sprzęt i grafika, ale również pomysł na zagospodarowanie niezbadanych dotąd nisz rynku( graczy niedzielnych, kobiet, dzieci, chcących nie siedzieć sztywno przed kanapą). Jednak po hossy, zawsze przychodzi bessa, którą może właśnie być Wii U.

Zacznijmy od pierwszego argumentu. Nintendo nie zmieniło porządnie nazwy swojej konsoli. Gracz miał Gamecub’a, idzie do sklepu, widzi Wii, a więc pierwsze co mu się nasuwa na myśl, to to, że wyszedł nowy produkt. Dodanie do nazwy tylko U, może by zgubne marketingowo, ponieważ Ci wszyscy “niezaawansowani” użytkownicy konsol, którzy może po raz pierwszy kupili konsole, będąc w elektromarkecie, mogą nie wiedzieć, że wyszła nowa konsola, tylko np. U znaczy tylko nowy gamepad, który można dołączyć do starego poczciwego Wii. Może dlatego Nintendo nie oferuje w wolnej sprzedaży samego gamepada, gdyż boi się tłumów reklamujących niedziałające akcesorium dla ich sprzętu.

Drugim argumentem, potwierdzającym słuszność pierwszego, jest nie poinformowanie przez Big N swoich graczy o nowej konsoli, dopiero niedawno dostali oni wiadomość, że Wii U to całkowicie nowa konsola, a nie tylko dodatek do starej, a powinni oni to otrzymać już w lipcu 2012 roku, by mogli zacząć zbierać pieniądze na nową konsole.
“Wii U is the all-new home console from Nintendo. It’s not just an upgrade — it’s an entirely new system that will change the way you and your family experience games and entertainment. The second screen on the included Wii U GamePad controller enables never-before-seen ways to play games and enjoy TV. And for the first time ever, you can see Mario and your favorite Nintendo franchises in glorious HD.”
Tutaj, jako przykład świetnego PR, napisze o Microsofcie, którego największy kafelek zaraz po uruchomieniu konsoli, już dobrze od paru miesięcy informuje mnie, że nadchodzi Xbox one, następca, który godnie zastąpi moją obecną konsole. Mogę z poziomu starej konsoli obejrzeć filmy pokazujące nowy sprzęt, jak on wygląda, jakie gry “nowej generacji” na niego wyjdą, ekscytacje publiczności, to wszystko spowoduje, że Microsoft będzie mieć obfite żniwa.

Trzecim argumentem, jest wsteczna kompatybilność akcesoriów do Wii U. Te 100 milionów graczy nie będzie musiało kupić 4 nowych Wii-motów, nowej maty do Wii Fit U, kierownicy do Mario Kart, a nie oszukując się, to też poważny biznes dla koncernów. Inne konsole wymagają całkowicie nowych akcesoriów, co przyczyni się samoistnie do większej ilości spływających pieniędzy. Dodatkowo, Nintendo nie obniżyło ceny swojego podstawowego akcesorium, czyli Wii-mota, który ma już parę lat, do bardziej znośnego poziomu dla nowych graczy takich jak ja, którzy nie mieli poprzedniej generacji. Koszt jednego Wii- mota to około 30 funtów, czyli mnożąc przez 4 osoby, mamy 120 funtów. Jest to więcej niż 50% ceny Wii U basic kosztującego 220 funtów. Na taki wydatek niestety, nie mogę sobie pozwolić. Przykładowo, Wii mini kosztuje 79 funtów, czyli kupując ten zestaw, mam Wii-mota i konsole za 49 funtów, którą mogę mieć w pokoju dziecka, posiadającą bogaty zestaw gier do kupienia, pokazując że cena Wii-mota powinna być obniżona do poziomu 10-15 funtów. Tutaj perfekcyjnie pokazuje swoją przewagę kinect od microsoft. Tam to ja całym ciałem jestem kontrolerem, mogę, jeśli chcę ale nie muszę, trzymać w ręku normalną paletkę, skakankę, jeśli mi jest wtedy wygodniej to sobie wyobrazić i grać, ale chcąc grać w 4 osoby w Dance Central 3, poćwiczyć z nike+kinect, kupuje tylko grę, nie wydając już żadnych pieniędzy na dodatkowe, potrzebne akcesoria.

Kolejnym argumentem jest też system zakupów w eShopie. Japończycy nie byli by sobą, gdyby czegoś nie popsuli. Otóż tak, łopatologicznie. W normalnych systemach, zakupy są przypisywanie do konta użytkownika, tak, że jak kupie nowego xbox’a 360 lub iPhone’na, to po podaniu loginu i hasła, mam dostęp do wszystkich zakupionych wcześniej gier i aplikacji. Niestety, nie u Nintendo. Tutaj, pomimo tego, że gracz zakłada konto, to wszystkie gry są przypisywane do sprzętu. Mówiąc jaśniej, w momencie sprzedaży konsoli tracimy dostęp do wszystkich gier, jakie kupiliśmy drogą cyfrową, przez to podnosimy cenę konsoli, bo ma 10 gier na niej zapisanych, ale kupujący powie”mi tylko zależy na New Super Mario Bros U, niech pan te 9 pozostałych sobie weźmie i spuści z ceny”. Nie da się… To wariant optymistyczny, że chcemy sprzedać, przypuśćmy, że konsola nam się zepsuła i nic z niej nie będzie. Wtedy, możemy do naszych gier i pieniędzy powiedzieć już tylko “hasta la vista, baby”

Ostatnim argumentem, będzie odpowiedź na komentarz wiiu.com.pl
“W tym czasie Nintendo poza E3 robi po calych stanach promocje swoich konsol w wybranych sklepach przedstawiajac sprzet i gry na zywo dla kazdego chetnego… Innymi slowy Sony i Microsoft na razie pokazuja produkty do polizania przez szybe. Nintendo tymczasem daje szanse wyprobowac swoj produkt. Ot taka roznica.”
Tu też Big N pokazuje, że ma gdzieś swoich graczy. Przepraszam, ale czym będą się różniły te konsole z wystaw, od tej którą mam w domu. Ja też się czuję, jakbym lizał produkt przez szybę, gdyż nie mogę iść do najbliższego sklepu dla idiotów i móc pograć. Nintendo właśnie powinien dla tych 3 milionów ludzi, którzy kupili tą konsole w pierwszym roku, docenić ich i teraz udostępnić przez internet do pobrania w eShopie dema tych wszystkich gier, które zaprezentował, a nie Ms Smithowi w Best Buy’u, który w domu ma Xbox’a 360 lub PS3. Totalna pogarda dla fanów. Po za tym, mówiąc już o rynku amerykańskim, nie dawno w South Parku było pokazane, jak upada tam rynek wypożyczalni video. Analogicznie, czy typowy Amerykanin, który nie musi się ruszać z domu by kupić najnowszy album Madonny, wypożyczyć film w Netflix’ie, zamówić pizze przez aplikacje na konsoli lub telefon, będzie chciał ruszyć 4 litery i pójść do sklepu pograć w dema gier, jeszcze, gdy dzieciaki zajęły wszystkie dostępne konsole i musiałby by czekać 4 godziny, aż odejdą …

To wszystko może sprawić, że Nintendo, jeśli szybko nie zrozumie, co to jest XXI wiek, niczym SEGA, będzie produkować już tylko swe produkcje na konsole Microsoftu i Sony.

Tagi:

Dołącz do dyskusji

Advertisement