Tak powinno działać iTaxi i Taxi5

Artykuł/Technologie 26.06.2013
Tak powinno działać iTaxi i Taxi5

Tak powinno działać iTaxi i Taxi5

To żadna nowość, bo Uber działa już od dłuższego czasu, jednak wcześniej nigdy nie miałam okazji z niego skorzystać. Wielokrotnie natomiast próbowałam korzystać z naszych rodzimych iTaxi i Taxi5, co w 9 na 10 przypadków i tak kończyło się zawsze na klasycznym wezwaniu taksówki przez telefon.

Jako blogerka technologiczna czuję się zwykle zobligowana do korzystania z nowoczesnych rozwiązań, takich jak zamawianie taksówek aplikacją mobilną. Próbuję – od dobrego 1,5 roku próbuję używać iTaxi i Taxi5 w różnych miastach, w Warszawie, Wrocławiu, Gdańsku i udało mi się to tylko 2 razy. Dwa, na kilkadziesiąt prób. Moje podwózki to zwykle niewypał, bo w bazie taksówek nie ma odpowiedniej ilości samochodów i nie ma co zamawiać lub na przyjazd trzeba byłoby czekać kilkadziesiąt minut podczas, gdy “klasyczne” korporacje podsyłają kierowców o wiele szybciej.

Poza tym nasze iTaxi i Taxi5 to wciąż zwykłe taksówki, natomiast kontrowersyjny Uber to trochę inna bajka.

Uber, który działa już nie tylko w San Francisco, ale też w wielu miejscach w Stanach Zjednoczonych i w kilku w Europie oraz Azji, ma nieco inne założenie. Nie jest korporacją taksówkarską – samochód Uber można zamówić tylko przez aplikację mobilną lub SMS-a. Dodatkowo można wybrać typ samochodu, co poskutkuje różnicą w taryfach.

Tylko, że Uber a nasze rodzime aplikacje to niebo a ziemia. Bo Uber zakłada, że sam przejazd ma być jak najmniej inwazyjny. Dlatego przy rejestracji wymaga podania danych karty płatniczej, a same przejazdy odbywają się już bez konieczności płacenia. Uber obciąża konto, kierowca dostaje 80% kwoty obciążenia i 10% automatycznie naliczanego napiwku, a Uber zgarnia pozostałe 20% jako prowizję.

Taki model sprawdza się świetnie – nie trzeba mieć przy sobie nawet portfela, by skorzystać z podwózki, posiadając koto Uber można z niego korzystać w różnych miejscach na świecie, a śledzenie kierowców na GPS-ie pozwala też na stwierdzenie, czy nie zostało się oszukanym. Genialna sprawa, tym bardziej, że Uber ma świetną aplikację mobilną – czystą, przejrzystą, która potrafi nawet zeskanować kartę płatniczą.

Wypróbowaliśmy Uber w San Francisco, po zamówieniu na mapie widzieliśmy, jak nasz kierowca podjeżdża do nas, na miejsce dotarliśmy bezproblemowo. Wrażenia klienta, którego nie obchodzi jak coś działa, byle działało jak najlepiej, są świetne. Tylko, że Uber to kontrowersje.

Od samego początku Uber krytykowany jest za niezatrudnianie kierowców, a jedynie wchodzenie z nimi w partnerstwo. Kierowcy często protestują przeciw zbyt wysokiej prowizji Uber, za ignorowanie ich argumentów podczas sporów, za wprowadzenie tańszych samochodów, a nawet za żerowanie na tragedii, jak podczas huraganu w Nowym Jorku.

Tylko, że dla klienta to nie ma za bardzo znaczenia. Liczy się, że Uber działa, działa lepiej niż na przykład nasze rodzime rozwiązania. Może to dlatego, że Uber przed uruchomieniem w danym miejscu upewnia się, by mieć odpowiednią liczbę kierowców lub dlatego, że opiera swój biznes nie tylko na taksówkach.

Chciałabym, by coś takiego kiedyś pojawiło się w Polsce.

Zdjęcie Taxi Munich pochodzi z serwisu Shutterstock.

Dołącz do dyskusji