Krótkie wideo na Instagramie? Tak, tak, tak! To ma sens, większy niż Vine

News/Social media 17.06.2013
Krótkie wideo na Instagramie? Tak, tak, tak! To ma sens, większy niż Vine

Krótkie wideo na Instagramie? Tak, tak, tak! To ma sens, większy niż Vine

TechCrunch donosi, że Facebook planuje odpowiedzieć na popularność aplikacji do dzielenia się krótkim wideo i dodać podobną funkcję do świetnie znanego Instagrama już 20 czerwca. Choć doniesienia nie są potwierdzone, to brzmią sensownie i logicznie. Szkoda tylko Vine od Twittera, który w takich sytuacji zanim zadomowi się na dobre na Androidzie, będzie musiał ustąpić miejsca Instagramowi.

Vine to prosta aplikacja stworzona przez Twittera, która pozwala nagrywać pięciosekundowe frekwencje wideo i dzielić się nimi na Twitterze i w wewnętrznej sieci społecznościowej Vine. Do niedawna Vine dostępny był tylko na iOS, lecz teraz dostępny jest też na Androidzie. W teorii Vine to sukces, bo podbija serca użytkowników, sekwencje z niego trafiają do mediów, ale osobiście mam co do niego wiele wątpliwości.

O ile idea mi się podoba, te pięciosekundowe filmiki miewają wspaniały przekaz, a ograniczona forma zmusza to kombinowania, o tyle Vine na Androidzie (nie używałam wersji na iOS) to tragedia. Po pierwsze, aplikacja jest powolna, wyścig ślimaków to przy tym ekspres, a kolejne króciutkie wideo potrafią ładować się, jakby wcale nie były niemiłosiernie rozpikselowane, a były co najmniej jakości 4K. Po drugie, aplikacja jest dosyć brzydka i brakuje jej udostępniania wideo na Facebooka, a przecież bez fejsa ani rusz. Po trzecie i chyba najważniejsze, Vine wciąż brakuje użytkowników. Praktycznie żaden mój znajomy z Polski i z Twittera go nie używa, i jedyne, co mogę sobie pooglądać na Vine to posty marek i ludzi z zagranicy.

A przecież na Instagramie mam już skromną, ale solidną bazę użytkowników, których zdjęcia lubię oglądać, którzy chyba oglądają też moje, skoro wciąż mnie obserwują. Tam od dawna użytkownicy budują mniejsze i większe, sprecyzowane społeczności, które aż proszą się o wykorzystanie. Zamiast pamiętać o odpaleniu dodatkowej aplikacji Vine, by pooglądać również wideo wystarczyłoby uruchomić Instagrama.

Mam tylko jedno “ale”. Instagram musiałby rozróżnić jakoś dwa strumienie aktualności, by osobo, którym nie odpowiada format wideo, krótkie filmiki się nie wyświetlały. Można byłoby to zrobić przecież jednym, małym przyciskiem. Jeśli tak, to Vine, a właściwie Twitter, miałby “pozamiatane”.

Bo przecież o to chodzi. Vine szkodzi trochę Instagramowi, a właściwie to Twitter szkodzi Facebookowi. I o prztyczek w stronę Twittera Facebookowi chodzi.

O ile doniesienia są prawdziwe, oczywiście.

Dołącz do dyskusji