Testujemy HTC One. Recenzja Spider’s Web, część druga: Android i Sense

Recenzja/Sprzęt 15.06.2013
Testujemy HTC One. Recenzja Spider’s Web, część druga: Android i Sense

Testujemy HTC One. Recenzja Spider’s Web, część druga: Android i Sense

W pierwszej części recenzji HTC One skupiłem się głównie na fizycznych cechach telefonu. Teraz przyszła kolej na oprogramowanie. Nakładka Sense 5 to dużo zmian i olbrzymi krok naprzód, ale i tym razem HTC nie ustrzegło się od błędów, które psują nieco obraz całości.

Jeśli myśleliście, że HTC diametralnie zmienił wygląd nakładki Sense pokazując wersję 4+ dostępną w zeszłorocznym flagowcu, to jesteście w błędzie. Dopiero teraz można mówić o prawdziwym redesignie. Wygląda to momentami znacznie lepiej, ale nie jestem z tej aktualizacji w pełni zadowolony. Może rolę gra tutaj przyzwyczajenie, ale po tych kilku dniach spędzonych z telefonem nadal nie mogę się do niego w pełni przekonać.

htc-one-homescreen

Android i Sense po kolejnym liftingu

Android w wersji HTC stracił sporo ze swojej trójwymiarowości i krzykliwych, stylizowanych na błyszczące elementów. Interfejs jest jasny, przejrzysty i “znacznie bardziej Holo”. Zmieniony został zestaw ikon systemowych. Są uproszczone, płaskie i wyglądają naprawdę super, ale teraz bardziej odróżniają się od ikon aplikacji Google oraz tych ze sklepu Play. Przyczepić można się do tego, że systemowy font jest strasznie zbity i wprowadza to spory kontrast między interfejsem systemu i programami HTC, a programami Google i zewnętrznych deweloperów.

Cieszy, że niektóre z wytycznych Google i “dobrych praktyk” interfejsu Holo zostały nareszcie zastosowane przez HTC. Zrezygnowano z dolnego paska nawigacyjnego (podobnego do tego w Apple iOS) na rzecz zmieniania kolumn w aplikacjach za pomocą ruchów swipe. Ale i tak w ogólnym ujęciu HTC po raz kolejny tworzy nakładkę, która wizualnie odstaje od reszty Androida. Niestety, jak fajne rozwiązania by to nie były, to aplikacje są spójne tylko same ze sobą. Niektóre są bardziej (Wiadomości), a niektóre znacznie mniej czytelne (Pogoda), ale zmiany oceniam na plus.

htc-one-sense-5

Ekran blokady

Po wzięciu telefonu do ręki pierwszy oczom użytkownika pokazuje się ekran blokady. Na dolnym pasku nie ma już charakterystycznego kółka. Zamiast tego widać cztery ikonki lub foldery pochodzące z docka przedzielone symbolem blokady, a nad nimi jest informacje o dacie i godzinie. Odblokować ekran można poprzez przesunięcie palcem do góry w dowolnym miejscu, przez wyciągnięcie z docku samej kłódki, lub przeciągnięcie w górę ikony jednej z aplikacji – co jednocześnie ją uruchomi.

W opcjach personalizacji jak zwykle można wybrać kilka innych typów ekranów blokady wyświetlających różne dodatkowe treści lub całkowicie go wyłączyć. Podstawowy tryb to właśnie sama tapeta z informacją o godzinie i opcjonalnie małym odtwarzaczem. Jeśli w tle działa aplikacja odtwarzająca muzykę, można nią sterować z zablokowanego ekranu. Sam wygląd playera na ekranie blokady jest teraz zupełnie inny. Nie pokazuje okładki odtwarzanego utworu, a krótką tekstową informację. Co miłe, nadal wspiera on aplikacje firm trzecich – testowałem Audible, Smart Audiobook Player i Spotify.

Lockscreen może wyświetlać także inne powiadomienia, jak np. o niskim stanie naładowania akumulatora, nieodebranych połączeniach lub nowych wiadomościach SMS. Ale i tak zawiódł mnie tryb o nazwie Produktywność, bo korzysta on tylko z systemowych aplikacji kalendarza i poczty, bez możliwości przełączenia się na programy bezpośrednio od Google. Podobnie wygląda sprawa z ekranem z dużym odtwarzaczem muzyki, który działa tylko z aplikacją systemową.

htc-one-lockscreen

BlinkFeed i pulpity

Zmiany które dotknęły lockscreen to jednak nic w porównaniu z pulpitem. Domyślnie każdego użytkownika wita ekran nazwany BlinkFeed. W założeniu jest on taki przytwierdzonym na stałe pełnoekranowym widżetem. Na górze prezentuje zegar i informację o pogodzie, a pod nimi siatkę kafelków zaciągających i prezentujących informacje z różnych źródeł. Mogą to być wybrane strony internetowe, informacje z aplikacji (np. Kalendarza) lub wpisy z Facebooka i Twittera. Do BlinkFeed od początku byłem nastawiony sceptycznie. I słusznie, bo wygląda on efektownie, ale użyteczności w nim za grosz.

W końcu odblokowując telefon wolę mieć dostęp do najpotrzebniejszych aplikacji, a nie kilku ostatnich newsów. W polskiej wersji źródeł jest tyle co kot napłakał i nie ma wyraźnego podziału na polsko- i angielskojęzyczne. Nie da się dodać tam chociażby własnego kanału RSS i nie integruje się on z żadną inną aplikacją, czy to na Androida, czy to webową. A wystarczyłoby umożliwić integrację np. z feedly i od razy stałby się to miły gadżet, a nie irytujący dodatek. Denerwuje także to, że HTC postanowiło usunąć część widżetów, w tym mój ulubiony zegarek z pogodą w w starym stylu rozmiarze 4×1… pozostawiając za to ten o wielkości 4×2. Brak widżetu to jednak detal i przyzwyczajam się do nowego designu.

Co gorsze, to fakt że wspomnianego BlinkFeedu po prostu nie da się usunąć. Nie i już. Jest on wciśnięty użytkownikom na siłę i zawsze znajduje się po lewej listy ekranów domowych. Na szczęście można wybrać inny pulpit jako główny, widoczny zaraz po odblokowaniu telefonu. Takich tradycyjnych pulpitów można teraz ustawić zaledwie cztery, co jest liczbą znacznie okrojoną względem siedmiu w poprzedniej wersji Sense. Z początku był to dla mnie spory problem bo od roku przyzwyczajony jestem do swojego własnego układu ikon przy maksymalnej liczbie dodatkowej przestrzeni. Rozumiem oczywiście, że większości użytkowników cztery pulpity wystarczą aż nadto – ale po prostu zostawienie furtki tzw. poweruserom byłoby miłym gestem.

htc-one-blinkfeed

AppDrawer i multitasking

Sytuację ratuje nieco spis wszystkich zainstalowanych programów. AppDrawer został przebudowany, ale akurat tutaj zmianę można ocenić zdecydowanie na lepsze. Na pierwszym ekranie wyświetla on na dole dock z czterema skrótami, a na górze zegarek z pogodą, który znika po pierwszym przewinięciu listy – co odbywa się teraz pionowo, nie poziomo. Ikony można układać wedle uznania siatce 3×4 lub 4×5 i sortować na trzy sposoby: alfabetycznie, od ostatnio pobranych lub wedle własnej kolejności.

Ta ostatnia możliwość jest najciekawsza, ponieważ pozwala tworzyć również foldery, co nieco rekompensuje brak kilku dodatkowych pulpitów. I tutaj od razu mały protip: dopiero z poziomu AppDrawera można usuwać ikony z docka, co do tej pory możliwe było prosto pulpitu. Zmiany dotknęły także ekran przełączania ostatnio otwartych aplikacji. Ponieważ brakuje do tej dedykowanego przycisku, aby go wywołać należy nacisnąć szybko dwa razy przycisk Home. Wbrew pozorom nie sprawia to problemów, a Google Now uruchamia się natomiast poprzez długie przytrzymanie tego samego klawisza.

Przełączanie aplikacji wygląda zupełnie inaczej i zamiast przesuwanej listy wyświetla 9 programów w formie miniatur w siatce 3×3. Można je szybko zamykać ruchem palca w górę lub przechodzić do nich poprzez krótkie tapnięcie w wybraną pozycję. Co ważne, przechodzenie między otwartymi programami jest naprawdę błyskawiczne, tak jak zresztą działanie całego systemu. Pozbycie się wodotrysków sprawiło, że nazwanie nakładki HTC “zamulającą” system nie ma już odbicia w rzeczywistości.

htc-one-appdrawer

Mocne strony Sense

Nie znaczy to wszystko, że Sense jest skreślony u mnie już na starcie. Niektóre decyzje irytują, tak samo jak brak możliwości wyboru przez użytkownika faktycznie przydatnych funkcji. Niemniej jednak nakładka to nie tylko pulpit i ekran blokady. Jeden z najmocniejszych argumentów za tym, że nakładka HTC faktycznie oferuje wartość dodaną to bowiem najlepsza przeglądarka dostępna na urządzeniach mobilnych. W porównaniu do mobilnego Chrome ma wiele zalet, w tym łatwy dostęp do historii przeglądanych stron. HTC jest też jedynym producentem, który samodzielnie integruje wtyczkę Adobe, dzięki czemu nawet smartfon z systemem Android w wersji 4.1 może wyświetlać flashowe elementy

Strony renderowane są szybko, a interfejs jest prosty i intuicyjny. Aplikacja wygląda bardzo podobnie do poprzedniej wersji, ale dostała dwa miłe usprawnienia. Jednym z nich jest możliwość zamknięcia ostatniej z otwartych kart, co do tej pory było niemożliwe – drugim zaś nieco zminimalizowany interfejs. Jedynym mankamentem jest chowający się pasek adresu i opcji. W One X można go było wywołać klawiszem Menu, a tutaj z racji jego braku trzeba przewinąć stronę energicznie do góry. Czasem pasek pojawia się od razu, czasem użytkownik jest zmuszony dojechać aż na górę strony. Niemniej jednak nie ma lepszej przeglądarki na smartfony.

Kolejnym mocnym punktem nakładki Sense jest klawiatura ekranowa. Po raz kolejny została usprawniona, a wprowadzanie tekstu działa jeszcze lepiej niż w Sense 4+. Zamiast niepasującego do Androida 4.x zielonego koloru do podświetlenia liter i wprowadzanych słów użyty został odcień koloru niebieskiego. Aktualnie podpowiadane słowo podświetlane jest na jaśniejszy kolor, gdy już znajduje się w słowniku, i ciemniejszy, jeśli go jeszcze w nim nie ma. Same litery są idealnej wielkości, a układ znaków znany i sprawdzony. Tekst można wprowadzać również poprzez przeciąganie palcem po ekranie oraz głosowo.

htc-one-broswer

Smartfon to przecież też telefon!

Ekran odbierania połączenia i prowadzonej rozmowy wygląda teraz nieco lepiej i współgra wizualnie z resztą systemu. Ale w telefonach HTC do tej pory chyba najbardziej ceniłem sobie genialny ekran wybierania numeru, który sprawnie podpowiadał kontakty poprzez wprowadzanie zaledwie kilku cyfr. Wyświetlał bezpośrednio nad klawiaturą numeryczną ostatnie połączenia i je przeszukiwał w pierwszej kolejności. Obecnie widać wyłącznie jeden ostatni kontakt, a przejście do spisu połączeń odbywa się za pomocą ruchu palcem w lewo. Przeciągnięcie w prawo pozwala przejść do grup oraz listy kontaktów.

Sam spis kontaktów wygląda bardzo podobnie do tego, co już znamy, a karta z danymi osobowymi też niewiele się zmieniła. Trochę tylko szkoda, że nadal ogranicza się ona do danych zaciągniętych z aplikacji HTC. Dla przykładu sekcja email będzie wiecznie pusta, jeśli korzystamy z Gmaila od Google przez oficjalną aplikację. Aby maile pojawiły się w karcie kontaktu trzeba podłączyć pocztę Google do programu pocztowego HTC. To samo zresztą ma miejsce w przypadku SMS-ów.

Na uwagę zastosuje także myk, jaki HTC zastosowało w przypadku zdjęć kontaktów. Jeśli są one kiepskiej jakości, to nałożony zostaje na nie efekt graficzny w celu ukrycia na ekranie o rozdzielczości 1080p pikseli ze zdjęć w rozmiarze 96 na 96 pikseli z Gmaila. Wolałbym jednak, aby HTC umożliwiło mi wybór, czy chcę tego efektu, czy nie. Ale wygląda na to, że tajwańscy programiści doszli do wniosku, że warto naśladować Apple pod względem wciskania użytkownikom na siłę rozwiązań, które uważają za słuszne.

htc-one-telefon

Łyżka dziegciu – HTC wie najlepiej, co dobre dla użytkownika

Chociaż nowy wygląd Sense jest śliczny, to HTC poszło w zmianach nieco za daleko. Wspomniałem już o braku możliwości wyłączenia BlinkFeed i ograniczeniu liczby pulpitów, ale na tym nie koniec. HTC pod tym względem coraz bardziej przypomina zamknięte Apple. Momentami mam wrażenie, że Tajwańczycy jeszcze bardziej dystansują się od Androida, niż Samsung z TouchWizem i całą gamą S-Aplikacji. Całej cukierkowej nakładce Samsunga znacznie bliżej do Holo, niż nawet tej najnowszej wersji Sense.

Owszem, nie przeczę, że system jest ładny i przejrzysty. Elementy interfejsu są milsze dla oka, gładsze, mniej rzucają się w oczy pozwalają skupić się na treści. Ale tym samym Sense znacznie odbiega wizualnie zarówno od aplikacji Google, jak i tych dostępnych w Google Play. Na szczęście to nadal Android, w którym można zmienić chociażby domyślną przeglądarkę i wgrać inny motyw – ale aplikacje producenta są ze sobą ściśle powiązane i korzystanie z jednej po prostu wymusza korzystanie z innych domyślnych rozwiązań.

Nie rozumiem też niektórych decyzji teamu stojącego za rozwojem HTC i zmian, które za nimi idą – jak chociażby usunięcia z listy aplikacji wygodnego skrótu do Hot Spotu Wi-Fi. Uciążliwy jest też przełącznik oszczędzania energii, który nadal jest na stałe obecny w pasku powiadomień. Na szczęście w systemie nie ma zbyt wiele tzw. crapware, czyli preinstalowanych, kiepskich aplikacji. Największym rozczarowaniem okazał się tutaj kiepski Kid Mode, wołający co chwilę o zakup pełnej wersji, z którego udało mi się kilka razy wyjść poprzez zablokowanie i odblokowanie ekranu.

htc-one-akumulator

Aparat i tajemnicze ultrapiksele

HTC zdecydowało się dogonić konkurencję i wprowadzić ekran 1080p, ale nie bierze udziału w wyścigu na ilość megapikseli w aparacie. Zamiast klasycznej matrycy o wysokiej rozdzielczości zastosowano tutaj tzw. Ultrapiksele, które w teorii mają łapać znacznie więcej światła. Założenie, jest podobne jak w Nokii Pure View: zapisać obraz o mniejszych wymiarach, za to o znacznie lepszej jakości. HTC osiągnęło taki efekt w inny sposób niż Finowie, ale moim zdaniem nie sprostali oczekiwaniom.

Chociaż założenie było dobre, była to po prostu kiepska decyzja ze względu na marketing. Nie ma siły, konsumenci będą patrzeć podejrzliwie na te zaledwie 4 megapiksele w HTC One, gdy konkurencyjny Samsung Galaxy S4 posiada ich aż 13. Na domiar złego aparatem oczarowany nie jestem. Jasne, nie robi on zdjęc złych, a pamiętać trzeba, że zwykły telefon to przecież nie lustrzanka, ani nawet androidowy kompakt Galaxy Camera z wysuwanym obiektywem. Tylko HTC zapowiadało rewolucję, a zdjęcia są po prostu… bardzo dobre.

Interfejs aparatu jest jeszcze wygodniejszy i zapewnia szybki dostęp do szybkiej zmiany parametrów i nałożeniu efektów na zdjęcia. Ujęcia wykonane w dzień jak na telefon wyglądają świetnie, a aparat radzi sobie też bardzo dobrze po zmroku. Zapraszam do zapoznania się z galerią zdjęć, która pozwoli wyrobić sobie własną opinię. Większość ujęć wykonałem w słoneczne dni na standardowych ustawieniach, a ostatnie prezentuje możliwości przedniej kamery.

Zdjęcia z nocy porównują możliwości HTC One (po lewej) i One X (po prawej) w dokładnie tych samych warunkach.

Zoe, zmiany w galerii i inne multimedia

HTC One tak jak poprzednie smartfony pozwala na nagrywanie filmów o bardzo dobrej jakości w rozdzielczości 1080p. Można wybrać kilka dodatkowych trybów, takich jak film w zwolnionym tempie, 60fps i HDR. Ale to i tak nic naprzeciw nowości, jaką jest tryb aparatu Zoe. Po wciśnięciu spustu migawki w tym trybie aparat wykonuje serię zdjęć nagrywając jednocześnie kilkusekundowy film. Zdjęcia i filmy można wysłać od razu znajomym, zarówno w tradycyjny sposób, jak i poprzez HTC Share. Umieszczane są one wtedy na stronie internetowej, na której będą dostępne 180 dni, a znajomym można przekazać do niej link. Na komputerze otwiera się mozaika pełna zdjęć i animacji. Trochę rozczarowuje wersja mobilna, gdzie elementy są już statyczne, a strona nie wyświetla polskich znaków. Jak to wygląda możecie zobaczyć sami pod tym linkiem.

Po odpaleniu aplikacji Galerii można szybko przejść do swoich albumów oraz przejrzeć fotografie znajomych w sieciach społecznościowych. Niestety tej ostatniej opcji nie da się w żaden sposób wyłączyć (po raz kolejny HTC uszczęśliwia nas na siłę). W sekcji Moje Zdjęcia swoje ujęcia Zoe, fotografie i filmy można natomiast wyświetlać na kilka sposobów – w postaci albumów, podzielić na wydarzenia lub w formie lokalizacji na mapie. Najciekawsza jest ta druga opcja, która zbiera materiały z określonego przedziału czasowego i potrafi z nich automatycznie wygenerować fajny film. Efekty są bardzo dobre zwłaszcza wtedy, jeśli użyje się kilku ujęć Zoe. Zastępuje ona obecny w poprzedniej wersji “ręczny” edytor filmów.

Zoe w formie filmu, automatycznie wygenerowany:

Inne przykładowe (kliknij w link): krótki klip ZoeZwolnione tempoSzybkie HDHDR

Jeśli chodzi o inne multimedia, HTC też nie próżnuje. Dedykowana aplikacja jest tak samo wygodna i śliczna jak poprzednio, ale jeśli ktoś chce, to może skorzystać też z preinstalowanego Google Music. Ale po prostu widać, że HTC od czasu zakupu Beats Audio przywiązuje ogromną wagę do muzyki. Także One posiada wsparcie dla tej technologii poprawy dźwięku. W testowym zestawie obecne były dokanałowe, czerwone słuchawki Beats. Jakość zestawu jest jak na telefon naprawdę bardzo dobra. Świetnym pomysłem były też omawiane w poprzedniej części recenzji głośniki stereo Boomsound. Jasne, nie zastąpią one komputerowego zestawu 2+1, ale to najlepsze smartfonowe głośniki, jakich do tej pory słuchałem. W końcu nie muszę wybierać, czy filmiki z YouTube’a mam oglądać, czy też przykładać do ucha i słuchać.

Jestem też miło zaskoczony inną funkcją związaną z multimediami, mianowicie HTC TV. Pamiętam, że podczas pierwszej prezentacji aplikacji wspomagających telewidzów byłem mocno sceptyczny. Byłem w końcu przekonany, że tak jak serwis z filmami HTC Watch, HTC TV będzie bezużyteczne w naszym kraju. Szybki rzut oka na program wyprowadził mnie z błędu. Telefon zawiera bazę programów dla polskich sieci kablowych i satelitarnych, a pilota można sparować z niemal dowolnym telewizorem – co w moim wypadku zadziałało bez problemu ze Smart TV Samsunga – jak i mnóstwem dekoderów i wzmacniaczy. Co ważne, w razie braku posiadanego urządzenia w bazie pilot można ręcznie zaprogramować.

htc-zoe-multimedia

Problematyczny brak jednego przycisku

HTC Sense mi się w sumie podoba, mimo swoich braków i niedociągnięć. Najbardziej wkurzający jest jednak brak przycisku Menu. Dlaczego? Po pierwsze, w jego miejscu znalazł się Home i do dzisiaj zdarza mi się odruchowo minimalizować aplikacje. Po drugie, bez problemu można było rozwiązać to lepiej, nawet bez rezygnacji z dwuprzyciskowego designu telefonu. Magicy z XDA odkryli, że logo HTC znajdujące się pod ekranem może zostać użyte jako przycisk Menu i powstały pierwsze modyfikacje, które to umożliwiają. Wiąże się to jednak z utratą gwarancji.

A dlaczego to takie istotne? Już tłumaczę. Google prezentując Androida w wersji 4.0 Ice Cream Sandwich zaprezentowało smartfona, który przyciski systemowe wyświetlał na ekranie. Zdecydowano się na usunięcie przycisku menu, który jeśli był potrzebny, miał od tej pory stać się częścią interfejsu aplikacji. W starszych aplikacjach wyświetlany jest on dyskretnie z boku. Tylko w HTC przyciski są fizyczne, a taki przycisk Menu pokazuje się jako paskudny czarny pasek na dole ekranu, zabierając cenną przestrzeń.

Najdziwniejsze, że HTC już raz miało ten problem i rozwiązało go w przypadku smartfona One X poprzez możliwość zmiany zachowania przycisku do przełączania aplikacji. A co ciekawe, nawet podczas pierwszych prezentacji można było ten paskudny czarny pasek w nowym One usunąć. Za przycisk menu służyło dwukrotne tapnięcie w przycisk cofania. Nie jest to najlepsze rozwiązanie z możliwych – skoro fizycznie telefon posiada to klikalne logo – ale i tak lepsze, niż ucinanie kawałka ekranu.

Problem jest moim zdaniem poważny, bo posiada go nawet najczęściej używana aplikacja mobilna, czyli Facebook i jego komunikator Messenger. To samo dzieje się w przypadku najpopularniejszej gry na smartfony, Angry Birds. Jak sprawdziłem swoje sto aplikacji, to pasek wyświetlała co czwarta z nich. Problem ten mają praktycznie wszystkie moje polskie aplikacje, wymienię chociażby takie jak pozycje jak jakdojade.pl, Bilkom, Złap Taxi, Ceneo, Allegro, Mój Orange i Wykop. Ale jest ich dużo, dużo więcej. W zachęceniu deweloperów do aktualizacji z pewnością nie pomaga fakt, że Galaxy S4 przycisk Menu posiada.

htc-menu-button

Wersja systemu i inne wersje HTC One

HTC One trafił do sprzedaży z Androidem 4.1 i nakładką Sense 5. Gdybym był złośliwy, to oprogramowanie nazwałbym wersją beta. Jest jeszcze sporo niedociągnięć, w tym takich do których wykrycia wystarczy kilka godzin poużywać telefonu. Wiemy jednak na szczęście, że firma już planuje aktualizację do nowszego wydania 4.2 Jelly Bean, która podbije Sense UI do numeru 5.1. Możliwe, że pojawi się ono “na dniach”, chociaż wcześniej mówiło się o początku lipca. Uaktualnienie ma wprowadzić widżety na ekranie blokady, dodatkowy pasek szybkich ustawień oraz zlikwidować problem z czarnym paskiem menu. Szkoda tylko, że w piątej wersji nakładki Sense firma nie pozbyła się wszystkich problemów, które trapiły jej poprzednią wersję Sense 4+.

A są to rzeczy przecież łatwe do poprawy. Nadal nie ma wbudowanego menedżera plików, przez co odnalezienie dokumentu w pamięci telefonu podczas załączania go w odpowiedzi na maila w aplikacji pocztowej HTC jest praktycznie niemożliwe.  W samych kontaktach nadal nie pokażą się maile trzymane na Gmailu, a wyłącznie z programu HTC. Nadal, jak kilka wersji temu, po zsynchronizowaniu kontaktów z sieci społecznościowej nie da się ich w całości usunąć z książki adresowej i trzeba resetować dane aplikacji. Co więcej, pojawiły się nowe błędy – aplikacja nie wysyła na serwer informacji o onaczeniu maila w Exchange jako “przeczytany” i muszę robić to potem ręcznie.

Jeśli ktoś nie chce czekać na aktualizację, która może (ale nie musi) rozwiązać problemy i wyeliminować bugi, ma do wyboru na własną odpowiedzialność wgrać modyfikacje, lub zmienić cały system na pozbawiony nakładki. HTC udostępniło nowy sposób na backup danych do chmury prosto na Dropboksa, co powinno ułatwić migrowanie między różnym oprogramowaniem. Warto tutaj też wspomnieć, że jakiś czas temu nadeszła bardzo dobra informacja dla wszystkich osób, które lubią bawić się w modyfikacje oprogramowania i cenią sobie czystego Androida i z zasady nie mają ochoty korzystać z nakładek – do sprzedaży trafił zarówno smartfon dla developerów z odblokowanym bootloaderem, jak i zapowiedziano HTC One w wersji “Google”.

Co prawda dostępność tego drugiego będzie pewnie w naszym kraju mocno ograniczona, ale powstanie tego telefonu to dobry znak. Jest prawie pewne, że społeczność developerów z forum XDA szybko przeportuje oficjalny “czysty” system z tej specjalnej wersji One do urządzeń, które trafiły na rynek w podstawowej wersji z nakładką. Oczywiście czysty Android nie będzie posiadał takich nowości i bajerów jak Zoe czy wsparcia podczerwieni i obsług pilota do TV. Dlatego nie jestem przekonany, czy warto rezygnować z nakładki. Sense da się polubić.

htc-one-system

Podsumowanie

HTC One to naprawdę świetny smartfon. Pod względem sprzętowym nie da się mu po prostu nic zarzucić. Jest naprawdę ładny, elegancki i ma świetny ekran. Dobre wykonanie i aluminiowa obudowa unibody sprawia, że spokojnie może stawać w szranki z topowymi modelami innych producentów, a nawet wyjść z takich pojedynków zwycięsko. Jedyne czego mi brakuje, to fizycznego spustu migawki lub chociaż możliwości używania do tego celu jednego z przycisków głośności.

Cieszy, że w końcu zrezygnowano z podziału pamięci urządzenia na partycje, a tym samym użytkownik może w pełni wykorzystać miejsce na multimedia (dostępne jest 25.4 GB z 32 GB, resztę zajmuje system). Android łączy się z komputerem za pomocą protokołu MTP, a system umożliwia korzystanie z funkcji USB OTG (On The Go ), czyli podłączenia do smartfona np. pendrive’a lub czytnika kart za pomocą specjalnego kabla. Wydajność jest w 100% wystarczająca do każdego zadania, jakie można postawić komórce. Jeśli chodzi o oprogramowanie, to nie każdemu spodoba się nakładka Sense. Moim zdaniem warto dać jej szansę, bo przeszła spory lifting i wygląda jeszcze lepiej.

Zdecydowałem jednak, że jako właściciel One X sam telefonu jeszcze nie zmieniam. Nie przeczę, że One jako posiadaczowi poprzedniego flagowca HTC bardzo przypadł do gustu – ale nie na tyle, żeby już teraz biec do sklepu. Oprogramowanie nadal ma kilka irytujących niedociągnięć i wymaga szlifów, dlatego HTC powinno pospieszyć się z aktualizacją. Oczywiście na szybką aktualizację mogą liczyć jedynie posiadacze smartfonów z wolnej dystrybucji, bez brandu operatora, dlatego jak zawsze odradzam zakup telefonu wraz z abonamentem – lepiej kupić na raty na wolnym rynku.

HTC One to update sprzętowy i programowy, ale w końcu tą samą wersję nakładki ma dostać też poprzedni model. Czy jest sens inwestować w HTC One? Ja czekam na informacje o tym, co faktycznie będzie miał w środku nadchodzący One Mini. Moim zdaniem posiadacze One X mogą sobie jak na razie odpuścić przesiadkę na kolejną generację, chyba że cena naprawdę nie gra roli. Jeśli ktoś potrzebuje mocnego telefonu, ale nie chce wydać olbrzymich pieniędzy, to zeszłoroczny One X nadal jest świetnym smartfonem. HTC One będzie natomiast idealnym wyborem dla każdego posiadacza komórki sprzed kilku generacji lub urządzenia z niższej półki, pod warunkiem, że osoba szukająca smartfona będzie w stanie zaakceptować wysoką cenę.

Bo nowy HTC One to naprawdę solidny i udany sprzęt.

Dołącz do dyskusji