Sher.ly, czyli synchronizuj i udostępniaj pliki bez udziału chmury

Artykuł/Technologie 20.05.2013
Sher.ly, czyli synchronizuj i udostępniaj pliki bez udziału chmury

Sher.ly, czyli synchronizuj i udostępniaj pliki bez udziału chmury

Dropbox i inne chmury na pliki to świetne narzędzia do synchronizacji swoich danych miedzy komputerami oraz dzielenia się nimi z innymi internautami. Jednak nie zawsze będą one najlepszym rozwiązaniem, zwłaszcza przy przesyłaniu dużych plików, poufnych dokumentów lub prywatnych zdjęć z wakacji. Czasem lepiej byłoby udostępnić innym możliwość pobierania danych prosto z naszego dysku. Na to będzie pozwalać serwis sher.ly.

Jestem zadowolonym użytkownikiem Dropboxa. Posiadam w nim większość swoich danych. Zapewnia mi on dostęp do moich plików z każdego urządzenia, które posiada dostęp do internetu. O zaletach tego rozwiązania nie trzeba przekonywać, ale ma ono swoje minusy i ograniczenia. Zresztą miejsc na trzymanie swoich plików mamy mnóstwo, jedne mniej, inne trochę bardziej innowacyjne. Twórcy sher.ly chcą zapewnić swoim użytkownikom podobną funkcjonalność, polegającą na bezobsługowej synchronizacji i wygodnym udostępnianiu swoich materiałów innym z pominięciem chmury.

sherly 2

Pomysł na chmurę bez chmury

Miałem okazję zamienić kilka słów z Błażejem Marciniakiem, który jest odpowiedzialny za rozwój sher.ly. Odpowiedział on na kilka moich pytań dotyczących projektu. Dowiedziałem się, że pomysł na jego powstanie narodził się już około trzech lat temu. Miał on być rozwiązaniem, które pozwalałoby na łatwą synchronizację i dzielenie się swoimi plikami z innymi użytkownikami sieci, jednocześnie eliminując problemy, które generuje używanie klasycznej chmury, takiej jak chociażby popularny Dropbox.

Przyznam że Dropbox to świetne narzędzie, którego sam używam, ale ma ono swoje wady. Jako jedną z nich często wymieniana jest konieczność przesyłania swoich danych na zewnętrzny serwer – ja osobiście traktuję to jako plus i dodatkowy backup, ale nie każdy rodzaj plików można umieścić na zewnętrznym serwerze. Dlatego rozumiem obawy niektórych użytkowników oraz potrzebę posiadania alternatywnego rozwiązania zapewniającego porównywalną wygodę. W przypadku dużych plików konieczność jego uprzedniego wgrania na serwer do tego znacznie wydłuża czas potrzebny na jego przekazanie.

Zalety i możliwości sher.ly

Twórcy wychodzą z założenia, że miejsce w chmurze kosztuje niemałe pieniądze, a w domu mamy przecież zwykle mnóstwo nośników danych o ogromnej pojemności. Korzystając z sher.ly będzie można umożliwić innym pobieranie danych bezpośrednio z naszego dysku twardego. Odbywać się będzie podobnie jak w Dropboxie. Moje obawy wzbudza zwłaszcza ograniczenie związane z szybkością transferu danych. Łącza w Polsce często nie są symetryczne.

Prędkość pobierania może i liczona jest w dziesiątkach megabitów, ale wysyłanie danych jest kilka rzędów wolniejsze. Może być to natomiast zaletą w przypadku większych plików, które mogą być od razu pobierane przez drugą osobę, bez konieczności uprzedniego uploadu. Z drugiej strony raz wrzucony plik na Dropboxa zawsze mogę pobierać korzystając z pełnej prędkości, podczas gdy z sher.ly korzystając z mojej Neostrady będę go ściągać znacznie dłużej. Nie wspominając nawet o tym, że o tej usłudze mogą zapomnieć osoby korzystające w domu z limitowanego internetu mobilnego.

Problem ten jednak nie wystąpi podczas synchronizacji plików między komputerami w sieci LAN. To bardzo wygodne rozwiązanie, które będzie korzystać cały czas z maksymalnej szybkości. Twórcy mają też ciekawy pomysł na przyspieszenie transferu plików, które posiada więcej niż jedna osoba. Podobnie jak w przypadku torrentów, możliwe jest pobieranie każdego pliku jednocześnie z kilku źródeł, aby zaoszczędzić nieco czasu. Bardzo ciekawie zapowiada się też zapowiedziana integracja sher.ly z klasycznymi chmurami, takimi jak Dropbox i SkyDrive.

sherly

Zastrzeżenia i obawy

Mimo wielu zalet, rozwiązanie to nie zastąpi w pełni klasycznej chmury na pliki. Trzeba zdać sobie sprawę z ograniczeń, jakie niesie lokalne przechowywanie danych wyłącznie na swoich własnych nośnikach. Po pierwsze, urządzenie do którego chcemy uzyskać dostęp, musi być stale podłączone do prądu. Rzadko kiedy komputery włączone są 24/7, a założenie jest takie, że do swoich danych mamy mieć dostęp cały czas.

Nawet w przypadku wykorzystania dysku NAS lub stworzenia własnego serwera na bazie Raspberry Pi, w razie awarii zasilania w miejscu zamieszkania lub pracy traci się możliwość pobrania swoich plików. Rozwiązaniem, które minimalizowałoby prawdopodobieństwo wystąpienia takiej sytuacji jest zakup dwóch dysków sieciowych, które będą działać niezależnie w dwóch różnych lokalizacjach.

Publiczna beta serwisu zostanie udostępniona pod koniec czerwca. Na start nie będzie dostępnej jeszcze aplikacji mobilnej na żaden z wiodących systemów operacyjnych, ale serwis ma docelowo wspierać trzy główne klasyczne systemy operacyjne (Windows, OS X oraz Linux) oraz posiadać aplikacje dostępowe dla urządzeń mobilnych opartych o Androida, iOS oraz Windows Phone.

Sher.ly – dla kogo?

Nie ma co się czarować, że sher.ly to rozwiązanie jakoś szalenie innowacyjne. W końcu udostępnić dane ze swojego dysku można zrobić za pomocą udostępnienia zawartości dysku przez FTP. Dostępne są też na rynku dyski NAS i routery, które pozwalają na dostęp do danych spoza domowej sieci Wi-Fi. Dostęp do plików na komputerze miałem zresztą nawet za pośrednictwem preinstalowanego oprogramowania w starej Nokii z systemem Symbian, a co jakiś czas czytam o kolejnych “chmurach bez chmury”, które oferują “nieograniczoną pojemność”. Brzmi znajomo?

Nie znaczy to, że pomysł trzeba spisać od razu na straty, a twórców zniechęcać do dalszej pracy. W końcu nie zawsze firma, która stworzyła coś jako pierwsza, zostaje liderem branży. Sukcesu sher.ly upatrywałbym się w maksymalnym uproszczeniu obsługi i podpięciu pod jedno konto wszystkich swoich pamięci. Szansę dla usługi widzę zwłaszcza w skupieniu się na stworzeniu rozwiązania dla wygodnej pracy grupowej w firmach. To tam często komercyjna chmura nie może zostać zastosowana, gdyż poufne pliki nie mogą opuścić dysków i urządzeń pracowników. W firmach też, przy odpowiednio szybkim łączu, nie występuje problem zbyt wolnego transferu.

Sam raczej nie jestem docelowym użytkownikiem sher.ly. Moje dane to tak naprawdę małe pliki, z którymi Dropbox sobie radzi wyśmienicie: garstka pamiątkowych zdjęć, mnóstwo dokumentów tekstowe i ilustracje do artykułów. A każdy, który w swojej pracy z komputerem operuje na naprawdę dużych plikach lub nie może trzymać ich na zewnętrznym serwerze, doceni możliwości sher.ly.

Usługę przetestuję jak tylko będzie to możliwe i podzielę się z Wami wrażeniami.

Dołącz do dyskusji