Sukces i porażka, 10 milionów Galaxy S4 i spóźniony HTC One

Felieton/Sprzęt 17.05.2013
Sukces i porażka, 10 milionów Galaxy S4 i spóźniony HTC One

Sukces i porażka, 10 milionów Galaxy S4 i spóźniony HTC One

10 milionów Samsunga Galaxy S4 w niecały miesiąc. To robi wrażenie. Samsung bije swoje własne rekordy i choć do poziomu sprzedaży iPhone’a wciąż jeszcze mu daleko, to w globalnym kontekście rynku mobilnego, nie tylko tego z Androidem, jest niekwestionowanym dominantem. Gdzieś w tle potężnego flagowca Samsung znajduje się jedyny producent, który mógł z nim powalczyć. Ale zaprzepaścił właśnie swoją ostatnią szansę.

Chodzi oczywiście o HTC. To HTC, które od dobrych dwóch lat nie wykorzystuje praktycznie żadnych szans na zaistnienie. Nie dość, że Samsung rozrósł się do niewiarygodnych rozmiarów marginalizując pozostałych producentów, nie dość, że HTC nigdy nie było wielką, rozpoznawalną marką, to jeszcze HTC nie potrafi wygrzebać się z dziwnego marazmu.

A przecież HTC miało szansę wejść mocno w rynek nowoczesnych smartfonów, tych już postajfonowych. Było to jakieś trzy lata temu. Android był świeżą platformą, która choć wciąż w wieku niemowlęcym, to niosła świeżość wśród drogich iPhone’ów i już wtedy przestarzałego Symbiana. Samsung wtedy dopiero szykował pierwszego Galaxy S, a tymczasem oferował jedynie Galaxy Spica.

HTC w tym momencie, po dosyć dużych jak na mały rynek sukcesach smartfonów z Windows Mobile (nieśmiertelne HD2) stworzył hitowe Desire. Wtedy był to model, który idealnie wystrzelił się w oczekiwania konsumentów.

htc-one

Był stosunkowo tani – tańszy, niż HD2 i topowe Nokie, miał przyzwoity ekran, pilot, aparat i był po prostu ładny. Operatorzy z czasem obniżali jego ceny, ale nawet po roku, gdy Samsung zaprezentował Galaxy S, Desire wciąż był konkurencyjny. Specyfikacją sprzętową może nie dorównywał, a nie odstawał też znacząco, ale co ważne był tańszy.

Wydawało się, że HTC poszedł za ciosem. Wildfire, potem Desire HD i inne mocno promowane i subsydiowane u operatorów modele może nie stawały się hitami, ale znalazły dla siebie miejsce na rynku. HTC jako marka stał się dosyć rozpoznawalny i niewiele już brakowało do stworzenia mocnej, stałej pozycji.

A potem coś się stało. Ciężko rozpoznać jeden powód, to raczej wypadkowa wielu czynników: Samsunga, który rozpoczął krucjatę z linią Galaxy S, wtórnych modeli HTC, które dla osoby postronnej stały się nudne i nie do odróżnienia oraz praktycznie nieistniejącej (zwłaszcza w porównaniu do wsparcia Samsung czy LG) współpracy z operatorami.

Jednak stało się – HTC wypadł z dobrego toru i popadł w problemy finansowo-sprzedażowe. Kolejne modyfikacje Desire i Wildfire już nie stawały się tak popularne. HTC chciał więc odświeżyć i uprościć portfolio i wprowadził linię One, z czołowym One , który ma świetny aparat i ekran i spokojnie mógł powalczyć z innymi topowymi modelami smartfonów.

Tylko, że jakoś nie wyszło. Znaczy wyszło, ale tak jakoś chwilowo i szybko się skończyło. Nowych klientów specjalnie od upraszczania nie przybyło, za to fani zostali zadowoleni w pełni. Tymczasem sprzedaż spadała, Samsunga rosła…

HTC w międzyczasie połączył departamenty, zapowiadał głębszą współpracę projektantów z programistami, większą spójność i nowe działania marketingowe. Pewnie tak powstał HTC One – wspaniale wykonany smartfon z nową technologią w aparacie i odświeżoną, bardziej pasujacą do Androida nakładką Sense.

samsung-galaxy-s4-dwa

Przez chwilę świat technologi zachwycił się One. Telefon zbierał pozytywne recenzje, Samsung jeszcze nie pokazał Galaxy S4, wszystko wydawało się zmierzać w dobrym kierunku. Tylko, że produkcja i dostawy One się opóźniły, wciąż jest to niemal niemożliwy do kupienia produkt.

Produkt, który nie ma też praktycznie żadnej kampanii reklamowej. Produkt, który nie pochodzi z hitowej linii smartfonów sprzedających się od ręki. Produkt-widmo, drogi, dobry i niszowy.

Galaxy S4 się sprzedaje i Samsung zgarnia dla siebie całą kasę z rynku Androida. Żal trochę HTC, żal tym bardziej, że One to naprawdę świeży i dopracowany smartfon. Żal, bo to pokazuje, że dobry produkt nie wystarczy, że żeby odnieść nawet mały sukces potrzeba ogromnych nakładów na umiejętny marketing.

A tego niestety nie ma i nie potrafi nikt, prócz Samsunga. 10 milionów SGS-ów 4 w niecały miesiąc. Tyle sztuk Galaxy S 3 sprzedało się w pierwsze 50 dni.

Dołącz do dyskusji