Rozmawiałam z wyszukiwarką po angielsku. Po polsku nie porozmawiałam, ale i tak źle nie jest

Artykuł/Technologie 23.05.2013
Rozmawiałam z wyszukiwarką po angielsku. Po polsku nie porozmawiałam, ale i tak źle nie jest

Rozmawiałam z wyszukiwarką po angielsku. Po polsku nie porozmawiałam, ale i tak źle nie jest

Google wprowadził do Polski możliwość wyszukiwania głosowego z poziomu przeglądarki i google.pl. Choć Google “uczy” się informacji po polsku, uczy się wyłapywać językowe niuanse, zdobywać i powiązywać fakty, to wciąż jeszcze daleko Grafowi Wiedzy do tego, co funkcjonuje już po angielsku. Źle jednak nie jest.

Sam fakt, że Google odważył się zapowiedzieć i szczątkowo wprowadzać już Graf Wiedzy do Polski jest znaczący. W końcu nasz język jest jednym z najtrudniejszych języków świata, poza tym mnogość odmian, czasów, koniugacji i niuansów może być porażająca. Nie jestem lingwistką, nie jestem też anglistką, ale nawet ja widzę, że o ile zadanie pytania po angielsku jest proste i można zazwyczaj zrobić to na 2-3 podstawowe sposoby, o tyle “po naszemu” bywa z tym większy problem i 10 osób zada jedno pytanie na 9 kompletnie różnych sposobów.

Może dlatego Google już zaczyna uczyć się polskiego w Grafie Wiedzy, bo wie, że trochę to zajmie?

W każdym razie po polsku wpiszemy w Google frazy i zadamy proste pytania. Rozpoznawanie mowy działa sprawnie, chociaż jakość połączenia ma duży wpływ na szybkość przetwarzania mowy na pytanie. Niestety polskie Google jeszcze nawet nie mówi, bo jest ogromnym minusem, ponieważ… zresztą, spójrzcie jak wygląda to po angielsku (i darujcie sobie złośliwe uwagi odnośnie akcentu – jak widać Google jest na tyle sprawny, że go rozpoznaje, a i błędy potrafi poprawić w locie):

Google nie tylko wpisze zadane mu głosem pytanie, nie tylko odpowiedź przedstawi w ładnej, estetycznej karcie jak w Google Now z możliwością dotarcia do szerszych informacji, nie tylko odpowie głosem tajemniczej pani, ale jeszcze z nami porozmawia.

“Conversational mode” widać przy okazji pytań o Billa Clintona. Pytam, kim jest Bill Clinton, Google odpowiada. Potem chcę precyzyjniejszej informacji i zamiast pytać “ile Bill Clinton ma lat” pytam “ile ON ma lat”, “kto jest jego żoną” (siedzę na kanapie, nie chce mi się zerkać na monitor), a Google odpowiada. Więcej – po powiedzeniu mi kto jest żoną, pytam “ile ona ma wzrostu”, a Google wie, że chodzi mi o panią, a nie o pana Clinton.

“Conversational mode” nie jest jeszcze supersprawny, czasem źle rozpoznaje o kogo lub o co chodzi, ale już widać, że to potężne narzędzie. Powtórzę ponownie: Google staje się niesamowicie dobry w wyłapywaniu kontekstu, a to ogromna przewaga nad wszelkimi konkurentami, zarówno przy serwowaniu reklam, jak i przy asystowaniu w codziennym życiu.

Supermózg jest coraz biżej.

Dołącz do dyskusji